01.12.2024, 16:34 ✶
- Ah podlać kwiatki, to spoko - powiedział w pierwszym odruchu, zupełnie go zbiła z tropu tym stwierdzeniem, ale zaraz się zreflektował -Czekaj co... - przez chwilę miał wrażenie, że chce zrobić z niego durnia, niby nie próbował go przegadać, ale jednak poczuł się skołowany.
Normalnie Theo nie zwracał uwagi na to co robili inni, o ile nie robił czegoś skrajnie głupiego, albo właśnie nielegalnego. Co jak podejrzewał robił nieznana mu blondynka. Westchnął powoli gubiąc się, niby znała nazwisko rezydentki tamtego mieszkania, jednak nam jej je podał. Wszystko to wyglądało całkowicie nie tak jak zazwyczaj powinno wyglądać jak przyłapie się włamywacza, prawda? A może uważa, że dzięki swojej urodzie wykpi się z każdej sytuacji? Podrapał się po policzku patrząc na Mackenzie i wtedy to też padły słowa, które sprawiły że już całkowicie nie miał pojęcia co się dzieje.
- Czekaj - mocno zmarszczył brwi nie mając pojęcia totalnie co się tutaj dzieje. Ziarno zwątpienia które w nim zasiała swoim zachowaniem, wykiełkowało dość szybko. - Stop, chwila. Czegoś tutaj nie rozumiem. - powiedział unosząc rękę w górę, zdecydowanie nie pasowało to wszystko do siebie. Zachowywała się jak włamywacz chcąc wchodzić do domu przez balkon, a nie przez drzwi wejściowe, ale z drugiej strony zachowywała się jakby... No właśnie jakby wchodziła do siebie. Czyżby wszystko to co się tu działo, cała ich konwersacja byłą jakimś wielki nieporozumieniem? A co jak to była jakaś wnuczka pani Houghton.
- Poczekaj, nie zachowuje się jak włamywacz, w takim razie dlaczego wchodzisz do mieszkania przez balkon? - z wzywaniem BUMowców się nie spieszył, zawsze mógł ją potraktować ogłuszaczem i wzywać ich potem, choć czuł, że wcale nie będą tutaj potrzebni.
Normalnie Theo nie zwracał uwagi na to co robili inni, o ile nie robił czegoś skrajnie głupiego, albo właśnie nielegalnego. Co jak podejrzewał robił nieznana mu blondynka. Westchnął powoli gubiąc się, niby znała nazwisko rezydentki tamtego mieszkania, jednak nam jej je podał. Wszystko to wyglądało całkowicie nie tak jak zazwyczaj powinno wyglądać jak przyłapie się włamywacza, prawda? A może uważa, że dzięki swojej urodzie wykpi się z każdej sytuacji? Podrapał się po policzku patrząc na Mackenzie i wtedy to też padły słowa, które sprawiły że już całkowicie nie miał pojęcia co się dzieje.
- Czekaj - mocno zmarszczył brwi nie mając pojęcia totalnie co się tutaj dzieje. Ziarno zwątpienia które w nim zasiała swoim zachowaniem, wykiełkowało dość szybko. - Stop, chwila. Czegoś tutaj nie rozumiem. - powiedział unosząc rękę w górę, zdecydowanie nie pasowało to wszystko do siebie. Zachowywała się jak włamywacz chcąc wchodzić do domu przez balkon, a nie przez drzwi wejściowe, ale z drugiej strony zachowywała się jakby... No właśnie jakby wchodziła do siebie. Czyżby wszystko to co się tu działo, cała ich konwersacja byłą jakimś wielki nieporozumieniem? A co jak to była jakaś wnuczka pani Houghton.
- Poczekaj, nie zachowuje się jak włamywacz, w takim razie dlaczego wchodzisz do mieszkania przez balkon? - z wzywaniem BUMowców się nie spieszył, zawsze mógł ją potraktować ogłuszaczem i wzywać ich potem, choć czuł, że wcale nie będą tutaj potrzebni.