02.12.2024, 14:09 ✶
Był sfrustrowany. Byłby też wściekły, gdyby nie ptasie rozmiary jego mózgu. Przemienił się wybitnie, jego ciało było maksymalnie przystosowane do cichego zwiadu pośród drzew. Śledził poczwarę, podążał za nią pewien, że idzie do swojego leża. Tymczasem... nie... rozmyła się w mroku, gdy był już pewien, że zaraz ujrzy jej kryjówkę. Znał Knieję, jak własna kieszeń, był pewien, że będzie w stanie wskazać później miejsce w którym urwał się mu trop.
Zdawało się, że to mało, choć może to było bardzo dużo? Nie jemu oceniać. Nie jego móżdżkowi nawet w ludzkiej formie, która nie rozumiała skomplikowanych zależności społecznych, prawa, czy czegoś tak abstrakcyjnego jak szukanie w księgach odpowiedzi. Musiał zawracać, czuł szarpiący niepokój. Musiał pokazać jej, że żyje.
Czy to ta dziwna więź, która łączyła go z Rose? A może wyczucie czasu, które dziś krytycznie szczęśliwie złożyło się na jakąkolwiek ulgę Greengrassówny tego wieczoru? Stukanie do szyby było bardzo jednoznaczne, a przez szybę oboje z rodzeństwa mogli dostrzec niewielkiego krogulca o płowo-błękitnym upierzeniu, który łypał oczkiem do środka i co rusz stukał dziobem prosząc o wpuszczenie do środka.
Zdawało się, że to mało, choć może to było bardzo dużo? Nie jemu oceniać. Nie jego móżdżkowi nawet w ludzkiej formie, która nie rozumiała skomplikowanych zależności społecznych, prawa, czy czegoś tak abstrakcyjnego jak szukanie w księgach odpowiedzi. Musiał zawracać, czuł szarpiący niepokój. Musiał pokazać jej, że żyje.
Czy to ta dziwna więź, która łączyła go z Rose? A może wyczucie czasu, które dziś krytycznie szczęśliwie złożyło się na jakąkolwiek ulgę Greengrassówny tego wieczoru? Stukanie do szyby było bardzo jednoznaczne, a przez szybę oboje z rodzeństwa mogli dostrzec niewielkiego krogulca o płowo-błękitnym upierzeniu, który łypał oczkiem do środka i co rusz stukał dziobem prosząc o wpuszczenie do środka.