Cóż, nie był to prosty dzień, zdecydowanie należał do jednego z bardziej skomplikowanych, wiele się wydarzyło, w bardzo krótkim czasie, teraz wypadałoby jakoś to wszystko ogarnąć. Nie miała pojęcia od czego zacząć, wiedziała jednak, że powinna przejść przez wszystko po kolei, żeby nie pozostawiać miejsca na żadne niedomówienia. To mogłoby przynieść niepotrzebne domysły, których wolała uniknąć. Był to moment, w którym wreszcie wypadało sięgnąć po prawdę, co wcale ni było takie proste, szczególnie, że przecież miała swoje tajemnice i żyła z ich ciężarem przez lata. Nie czuła się wcale lżej, kiedy miała je wszystkie wyjawić, to niosło zupełnie inny balast.
Samuel zdecydował się do nich dołączyć, spoglądała na niego kątem oka, zbliżał się moment, w którym powinna wreszcie wydusić z siebie to wszystko, co ukrywała przed nimi od dawna.
Nie wtrącała się w rozmowę, którą zaczęli, nie czuła się odpowiednią osobą do dorzucania swoich trzech groszy w tematach, na których zupełnie się nie znała. Tak, powinna nieco zainteresować się klątwą żywiołów, bo Mabel przecież mogła to odziedziczyć, jedna Matka wiedziała, kiedy mogło się to u niej obajwić. Będzie musiała odezwać się do panny Bulstrode, którą kojarzyła z widzenia, skoro Samuel wspomniał o tym, że pracuje ona nad tym, aby coś zrobić z tą dziwną przypadłością.
Nie umknęła jej uwaga o czarnej krwi, właściwie, czy słyszała kiedyś coś podobnego? Tym może też wypadałoby się zainteresować, chociaż Mabel przecież krwawiła normalnie, czy to było ze sobą powiązane, co właściwie było, a co nie? Pojawiało się coraz więcej niewiadomych i nie do końca się jej to podobało, będzie musiała później zająć się tym wszystkim, powoli przejrzeć księgi, może zwrócić się do doświadczonych czarodziejów, których przecież znała.
- Ciocia się nim zajęła, więc na pewno wszystko jest dobrze. - Nie chciała ciągnąć tematu porwanego chłopca, chociaż widziała, że to bardzo mocno zainteresowało jej córkę. Cóż, powinna się tego spodziewać, nieczęsto dowiadywała się o tym, żeby jej matka robiła takie rzeczy. To nie było w stylu Nory, tyle, że właśnie, jeśli chodziło o krzywdę, która mogła dotyczyć dzieciaków, to cóż, nie potrafiła sięgać po rozsądek, wtedy przestawała myśleć.
Nie do końca umiała teraz sięgnąć po informacje, które miała zamiar przekazać w tej chwili Mabel, nie chciała przerywać ich przyjemnej rozmowy, więc czekała, aż pojawi się odpowiedni moment, czy w ogóle kiedykolwiek miał zaistnieć odpowiedni moment? Nie miała pojęcia, póki co więc czekała.