02.12.2024, 23:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.12.2024, 23:16 przez Millie Moody.)
– O... o wow... oh, no kurwa wszystko jasne – na pewno nie mówiła tego spokojnie, choć nie był to jeszcze wrzask płoszący koty. Ale głos niósł się po wysokim holu, lizał sufit, dotykał poręczy. – Bo ja kurwa zapomniałam, jak mówiłeś no tak... przecież jesteś wyjekurwabistym łowcą demonów! Cały czas chodzisz obwieszony świętymi symbolami, ze swoją bajerancką napakowaną srebrnymi bełtami kuszą i wyrywasz jednym pociągnięciem im te demoniczne serduszka jeszcze przed kolacją! No jak mogłam kurwa zapomnieć, że hej, jak w Twoim domu jest D E M O N to szybko sowa po Thomasa – miotła trzymana w drugim ręku zawirowała przez moment, by zatrzymać się drzewcem w kierunku mężczyzny. Millie bezlitośnie zaczęła go dźgać w nagą pierś. Raz za razem, raz za razem. Oskarżycielsko. Bezmyślnie – On wie jak go wyruchać tak, że będzie błagał o bilet powrotny do pierdolonego piekła, och nie! och błagam! przestań! błagam! zrobię wszystko! – łkała karykaturalnie w szyderstwie nie znajdując wciąż ukojenia, ale nie było już możliwości by zawróciła. Raz za razem. Brzuch, łopatki, pierś, żebra... Napierała dla niego, przepychała go jak śmiecia w odpływie zlewu. Mniejsza, ale zjadliwsza, domagająca się... bogowie wiedzieli czego. Bo przecież nie przeprosin. Okłamał ją, ale żeby był pierwszym złamasem, który to zrobił?
– Millie! Moja najwspanialsza ziemio – przedrzeźniała go, czując jak ból rozrywa jej serce, gdzie nie chciała mu przecież uwierzyć, a jednak na ten krótki moment, na złote światło poranka wpadające przez żółte płatki stojących przy łóżku kwiatów...– Dlaczego mnie to dziwi? Dlaczego mnie to dziwi, skoro moje pojebane życie tak wygląda OD ZAWSZE. OBOWIĄZEK jest pierdolonym kurwa BOGIEM. I JEST ZAWSZE NADE MNĄ, CHYBA ŻE LEŻĘ JAK KŁODA W PIERDOLONEJ LECZNICY WYRUCHANYCH DUSZ. I kurwa tak mi już nie pierdol więcej, że mnie potrzebujesz, że nigdy nie będę samotna tak, skoro pan OBOWIĄZEK wzywa! Skoro ludzikom w wiosce działo się kuku och, nie wezwę aurorów, nie pójdę po egzorcystów tylko pójdę sam, zwale sobie konia na demoniczny ryj, z pewnością zadziała, bo przecież nie ma lepszej receptury na prze... – nagle urwała, w szale, we wściekłości, w goryczy przelewającej się przez nią piorunem jej istoty. Nagle urwała, gdy do niej w końcu dotarło, że to nie tylko siarka drażni jej nos. Nie tylko siarka...
– Coś Ty tam zrobił Thomas... – wysmyknął się z niej nieoczekiwany szept, wraz z uciekającym w panice powietrzem przerażonej łani. Jej oczy rozszerzyły się w niedowierzaniu i przerażeniu. Nagle cała wściekłość zgasła, nagle to jej warga zadrżała. Nagle umilkła, a miotła z łoskotem upadła na ziemię, gdy ręką dotknęła własnych ust i zrobiła krok w tył. Mildred widziała w życiu zbyt wiele koszmarów, własnych i cudzych, by jej wyobraźnia nie pogalopowała odpowiedziami na to pytanie.
– Millie! Moja najwspanialsza ziemio – przedrzeźniała go, czując jak ból rozrywa jej serce, gdzie nie chciała mu przecież uwierzyć, a jednak na ten krótki moment, na złote światło poranka wpadające przez żółte płatki stojących przy łóżku kwiatów...– Dlaczego mnie to dziwi? Dlaczego mnie to dziwi, skoro moje pojebane życie tak wygląda OD ZAWSZE. OBOWIĄZEK jest pierdolonym kurwa BOGIEM. I JEST ZAWSZE NADE MNĄ, CHYBA ŻE LEŻĘ JAK KŁODA W PIERDOLONEJ LECZNICY WYRUCHANYCH DUSZ. I kurwa tak mi już nie pierdol więcej, że mnie potrzebujesz, że nigdy nie będę samotna tak, skoro pan OBOWIĄZEK wzywa! Skoro ludzikom w wiosce działo się kuku och, nie wezwę aurorów, nie pójdę po egzorcystów tylko pójdę sam, zwale sobie konia na demoniczny ryj, z pewnością zadziała, bo przecież nie ma lepszej receptury na prze... – nagle urwała, w szale, we wściekłości, w goryczy przelewającej się przez nią piorunem jej istoty. Nagle urwała, gdy do niej w końcu dotarło, że to nie tylko siarka drażni jej nos. Nie tylko siarka...
– Coś Ty tam zrobił Thomas... – wysmyknął się z niej nieoczekiwany szept, wraz z uciekającym w panice powietrzem przerażonej łani. Jej oczy rozszerzyły się w niedowierzaniu i przerażeniu. Nagle cała wściekłość zgasła, nagle to jej warga zadrżała. Nagle umilkła, a miotła z łoskotem upadła na ziemię, gdy ręką dotknęła własnych ust i zrobiła krok w tył. Mildred widziała w życiu zbyt wiele koszmarów, własnych i cudzych, by jej wyobraźnia nie pogalopowała odpowiedziami na to pytanie.