Nora nie wiedziała praktycznie nic. Otrzymała jedynie dosyć enigmatyczną informację, że Fergus trafił do szpitala. Trochę spanikowała, bo nie mogła od razu zobaczyć, w jakim jest stanie. Musiała to sprawdzić, zobaczyć, czy jest w jednym kawałku. Przejęła się mocno, w końcu był jedną z najbliższych jej osób. Nie wyobrażała sobie, że mogłoby go zabraknąć, szczególnie, że jeszcze nie przejął władzy nad rodzinnym interesem. Miał tyle rzeczy do zrobienia w tym życiu, że powinien na nie trochę bardziej uważać.
- Dziękuję, dziękuję, wyglądam olśniewająco, bo nie ryzykuje życia bez powodu.- Nie mogła powstrzymać się od komentarza. Na całe szczęście Ollivander był w jednym kawałku, nie było więc aż tak źle, jak sobie wyobrażała, co wcale nie oznaczało, że się o niego nie martwiła. - Najlepsze na świecie, a nawet we wszechświecie! - Ferg najwyraźniej nie miał aktualnie ochoty jeść, także położyła karton na szafkę, która znajdowała się obok łóżka. Może później wróci mu apetyt?
- Mam się wyśmienicie, nie spałam całą noc, bo dostałam list, że wylądowałeś w szpitalu, jednak na pewno mam się dużo lepiej niż Ty.- Widać było, że Norka nie jest dzisiaj w wyśmienitym humorze. To, że Fergus się tu zjawiło nie było wypadkiem, w sensie nie wylądował tutaj bo spadł z miotły, czy coś takiego. Nie chciała jednak powiedzieć za dużo, nie chciała urazić Ollivandera w żaden sposób, samo to, że znalazł się w Mungu było wystarczającą nauczką.
- Co schrzaniłeś Ferg? - nie do końca była w stanie stwierdzić o co mu chodzi. - Co się właściwie wydarzyło, jak doszło do tego, że tutaj wylądowałeś?- Liczyła na to, że dowie się od przyjaciela czegoś więcej, w końcu nie miała zielonego pojęcia, co mu się właściwie przytrafiło. Przyglądała się uważnie Fergusowi, widziała, że coś go męczy. - Wiesz, że jestem tu dla Ciebie, prawda? - Wolała mu przypomnieć, że co by się nie działo, to miał w niej oparcie.