05.12.2024, 15:29 ✶
Normalnie tego nie robił - czekał zawsze aż Laurent skończy mówić, a dopiero wtedy odzywał się lub decydował na milczenie. Teraz był w porozumiewaniu się o wiele bardziej agresywny. Raz przerwał mu wpół słowa, żeby wtrącić to, co chodziło mu po głowie.
- Ale chciałeś go. W tamtym momencie musiałem tylko tyle - zamknąć oczy i wyobrazić sobie, że nie jesteś naćpany i po prostu mnie chcesz. Ja nie chcę cię posiadać, chcę... żebyś chciał, żebym dalej tu przychodził.
Komentował to wszystko na bieżąco.
- A ty rozumiesz, czym jest prawdziwa miłość? Ktokolwiek to rozumie? Z-zadajesz mi takie pytanie, a sam spałeś z moją dziewczyną, zanim oboje uciekliśmy ze Ścieżek. Nie umiem... - wzburzony nabrał powietrza z głośnym świstem - nie umiem nazywać emocji i uczuć, ale przecież wiem kiedy chcę być częścią czyjegoś życia, kiedy drżę na czyjś widok, kiedy robi mi się słabo, kiedy się na kogoś otwieram. - Przekręcił głowę w bok i się na niego spojrzał. To spojrzenie miało ten sam wydźwięk, co ton jakim mówił - to było błaganie o bycie zrozumianym. Woda robiła się chłodniejsza, ale on przysiągłby, że w tamtej chwili było mu goręcej. - Proszę, nie zabijaj się, daj mi szansę. - Uniósł się w górę niespokojnie, ale szybko znów opadł na dno. Wcale nie próbował stąd wyjść, wcale nie próbował wystukiwać żadnego rytmu - po prostu uciszenie myśli nie pomogło mu w stłumieniu tego co czuł, a czuł wiele i nie miał jak przepracować tego w ciszy. - Nie wiem. Chciałem spróbować normalnego życia, iść do normalnej pracy i mieszkać w mieście, k-kupować sobie rzeczy w sklepie i chodzić do pubu z Waughym, ale wiesz co - kurwa, to było zbyt upokarzające, nie potrafił patrzeć i na niego mówić, więc znów uciekł spojrzeniem w bok - to i tak się nigdy nie uda, bo żeby pracować normalnie i mieć normalne życie i dokumenty, które musiałbym znowu załatwić sobie papiery za jakieś jebane machlojstwo, Severine mi powiedziała, że załatwi mi dokumenty i lusterka, jak ukradnę dla niej jebanego kurwa niemowlaka. Jedyne co mi daje moja biografia to wyrok na Azkaban. - Wyglądał trochę, jakby miał się od tego zrzygać. - Nie przepracowałem uczciwie jednego jebanego dnia - i teraz faktycznie było widać dlaczego - on próbował powstrzymać dokończenie zdania, Veritaserum sprawiło, że wypluł je z siebie, ale wcale nie bezwstydnie - po prostu dostawałem kasę od kogoś, kto akurat potrzebował przytulanki.
- Ale chciałeś go. W tamtym momencie musiałem tylko tyle - zamknąć oczy i wyobrazić sobie, że nie jesteś naćpany i po prostu mnie chcesz. Ja nie chcę cię posiadać, chcę... żebyś chciał, żebym dalej tu przychodził.
Komentował to wszystko na bieżąco.
- A ty rozumiesz, czym jest prawdziwa miłość? Ktokolwiek to rozumie? Z-zadajesz mi takie pytanie, a sam spałeś z moją dziewczyną, zanim oboje uciekliśmy ze Ścieżek. Nie umiem... - wzburzony nabrał powietrza z głośnym świstem - nie umiem nazywać emocji i uczuć, ale przecież wiem kiedy chcę być częścią czyjegoś życia, kiedy drżę na czyjś widok, kiedy robi mi się słabo, kiedy się na kogoś otwieram. - Przekręcił głowę w bok i się na niego spojrzał. To spojrzenie miało ten sam wydźwięk, co ton jakim mówił - to było błaganie o bycie zrozumianym. Woda robiła się chłodniejsza, ale on przysiągłby, że w tamtej chwili było mu goręcej. - Proszę, nie zabijaj się, daj mi szansę. - Uniósł się w górę niespokojnie, ale szybko znów opadł na dno. Wcale nie próbował stąd wyjść, wcale nie próbował wystukiwać żadnego rytmu - po prostu uciszenie myśli nie pomogło mu w stłumieniu tego co czuł, a czuł wiele i nie miał jak przepracować tego w ciszy. - Nie wiem. Chciałem spróbować normalnego życia, iść do normalnej pracy i mieszkać w mieście, k-kupować sobie rzeczy w sklepie i chodzić do pubu z Waughym, ale wiesz co - kurwa, to było zbyt upokarzające, nie potrafił patrzeć i na niego mówić, więc znów uciekł spojrzeniem w bok - to i tak się nigdy nie uda, bo żeby pracować normalnie i mieć normalne życie i dokumenty, które musiałbym znowu załatwić sobie papiery za jakieś jebane machlojstwo, Severine mi powiedziała, że załatwi mi dokumenty i lusterka, jak ukradnę dla niej jebanego kurwa niemowlaka. Jedyne co mi daje moja biografia to wyrok na Azkaban. - Wyglądał trochę, jakby miał się od tego zrzygać. - Nie przepracowałem uczciwie jednego jebanego dnia - i teraz faktycznie było widać dlaczego - on próbował powstrzymać dokończenie zdania, Veritaserum sprawiło, że wypluł je z siebie, ale wcale nie bezwstydnie - po prostu dostawałem kasę od kogoś, kto akurat potrzebował przytulanki.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.