Panna Figg ostatnio miała wrażenie, że nie ma na nic czasu. Przygotowania do Beltane, prowadzenie klubokawiarni do tego bycie samotną matką pochłaniało ją w pełni. W między czasie realizowała dodatkowe zamówienia, o które prosili ją najbliżsi, nie było kolorowo. Ten dzień zamierzała poświęcić w pełni przygotowaniu swojego własnego stoiska na zbliżający się sabat. W końcu była to idealna okazja do tego, żeby większa ilość czarodziejów spróbowała jej cukierniczych wyrobów. Idealna okazja, aby znaleźć nowych klientów. Było to dla niej bardzo ważne, w końcu od tylu lat walczyła o to swoje własne miejsce na mapie Londynu.
Wychodziła z klubokawiarni trzymając w dłoniach kilka kartonów, zasłaniały jej one cały horyzont, przy jej wzroście wcale nie było o to tak trudno, na rękach miała zawieszone torby. Musiała jakoś dostać się z tym wszystkim do Doliny. Nie do końca przemyślała sprawę. - Co mnie podkusiło...- Burknęła sobie pod nosem. Wcale transportu tych wszystkich przedmiotów nie ułatwiał fakt, że jak zawsze postanowiła się wystroić idealnie do okazji - krótka fioletowa sukienka, w drobne niebieskie kwiatki i buty na obcasie. Cóż, wyznawała zasadę, że coby się nie działo, to trzeba dobrze wyglądać. Kiedy tak szła przed siebie w drodze do świstoklika, który miał ją przenieść do miejsca, gdzie miał odbyć się sabat wpadła na kogoś. Co za zbieg okoliczności. Jakimś cudem żadne pudełko nie spadło na ziemię. Wysunęła głowę zza kartonów, wtedy zobaczyła Theona Yaxleya. - Przepraszam. - rzekła jeszcze. Mężczyzna okazał się być naprawdę miły i zaproponował jej pomoc. Na początku się wahała, z drugiej jednak strony, skoro ktoś wyciągnął do niej rękę dlaczego by nie skorzystać?
Dotarli do świstoklika i udało im się przenieść do Doliny Godryka. Oddała Theonowi kilka kartonów, skoro już chciał jej pomóc. - Najważniejsze, to znaleźć najbardziej idealne stoisko, w samym centrum, żeby nikt go nie przeoczył. - Zapewne będzie trudno je zignorować, bo miała zamiar całe przystroić kwiatami, żeby było wiadomo, że to jej miejsce, jednak lokalizacja i tak była istotna. - Zresztą dziękuję Ci, że poświęcasz swój czas, żeby mi pomóc, naprawdę nie trzeba było...