06.12.2024, 12:05 ✶
– Jak była młoda twierdziła, że będzie czarodziejką – stwierdził jeden z chłopców, przewracając przy tym oczyma. – I to z taką absolutną pewnością. Nic się nie uczyła, a rodzice jej na to pozwalali, bo „po co mi algebra, jak będę magiczką”?
– A potem też nie zachowywała się dużo lepiej – dorzucił drugi.
Brenna nie próbowała ciągnąć tematu. Łatwo było się domyśleć, że niestworzone historie powstawały, ponieważ Evansówna była charłaczką – urodziła się w rodzinie czarodziejów i prawdopodobnie aż do wakacji po jedenastych urodzinach była pewna, że dostanie list z Hogwartu. A nawet później, kiedy ten nigdy nie nadszedł, nie mogła ot tak z miejsca dostosować się do życia pośród mugoli, skoro była wychowywana ładnych kilka lat z myślą o przynależności do czarodziejskiej społeczności, jej matka była magiczna, siostra była czarodziejką… A nie cierpiała Carrie pewnie dlatego, że ta była jej odwrotnością: dzieckiem mugoli, które okazało się posiadać magię.
– Czy Carla Evans też zachowywała się ostatnio dziwnie? – spytała tylko, po tym, w jaki sposób chłopcy na nich patrzyli przeczuwając, że to powinno być raczej ostatnie pytanie. Może nie zachowywali się wprost nieprzyjaźnie, jak wielu świadków czy podejrzanych, z którymi miała do czynienia w dotychczasowej karierze, ale byli wyraźnie nastawieni nieco niechętnie.
– Zginęła jej siostra. Jak miała się zachowywać? – odparł chłopak, przewracając oczami.
– Poza tym ta, też zawsze była dziwna – dorzucił drugi, wzruszając ramionami. – Czepiała się Milesów, nie wiadomo o co. Wariatka. Życzyła Chrisowi śmierci. Potem się wyniosła, bo wszyscy się na nią wkurwili, jak utonął.
– Dajcie sobie spokój.
Odwrócili się do nich plecami, a Brenna lekko pociągnęła Thomasa za rękaw. Razem z nim skierowała się powoli z powrotem ku lasowi – chociaż rzecz jasna tak naprawdę wcale nie zamierzała iść w stronę miasteczka. Mogli teleportować się na drugą stronę jeziora później, ot nie chciała zwracać na nich bardziej uwagi.
– Hm, Carla Evans, siostra drugiej ofiary – przypomniała. – Czarodziejka.
[/i]
– A potem też nie zachowywała się dużo lepiej – dorzucił drugi.
Brenna nie próbowała ciągnąć tematu. Łatwo było się domyśleć, że niestworzone historie powstawały, ponieważ Evansówna była charłaczką – urodziła się w rodzinie czarodziejów i prawdopodobnie aż do wakacji po jedenastych urodzinach była pewna, że dostanie list z Hogwartu. A nawet później, kiedy ten nigdy nie nadszedł, nie mogła ot tak z miejsca dostosować się do życia pośród mugoli, skoro była wychowywana ładnych kilka lat z myślą o przynależności do czarodziejskiej społeczności, jej matka była magiczna, siostra była czarodziejką… A nie cierpiała Carrie pewnie dlatego, że ta była jej odwrotnością: dzieckiem mugoli, które okazało się posiadać magię.
– Czy Carla Evans też zachowywała się ostatnio dziwnie? – spytała tylko, po tym, w jaki sposób chłopcy na nich patrzyli przeczuwając, że to powinno być raczej ostatnie pytanie. Może nie zachowywali się wprost nieprzyjaźnie, jak wielu świadków czy podejrzanych, z którymi miała do czynienia w dotychczasowej karierze, ale byli wyraźnie nastawieni nieco niechętnie.
– Zginęła jej siostra. Jak miała się zachowywać? – odparł chłopak, przewracając oczami.
– Poza tym ta, też zawsze była dziwna – dorzucił drugi, wzruszając ramionami. – Czepiała się Milesów, nie wiadomo o co. Wariatka. Życzyła Chrisowi śmierci. Potem się wyniosła, bo wszyscy się na nią wkurwili, jak utonął.
– Dajcie sobie spokój.
Odwrócili się do nich plecami, a Brenna lekko pociągnęła Thomasa za rękaw. Razem z nim skierowała się powoli z powrotem ku lasowi – chociaż rzecz jasna tak naprawdę wcale nie zamierzała iść w stronę miasteczka. Mogli teleportować się na drugą stronę jeziora później, ot nie chciała zwracać na nich bardziej uwagi.
– Hm, Carla Evans, siostra drugiej ofiary – przypomniała. – Czarodziejka.
[/i]
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.