07.12.2024, 00:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.12.2024, 00:49 przez Electra Prewett.)
– Oczywiście, że nie! – odparła bezwstydnie. Electra nie tylko nie bała się wyzwań; ona wręcz do nich lgnęła. Jeżeli coś wzbudziło jej zainteresowanie, to nie potrafiła odpuścić, niezależnie od ryzyka. Tak jak na przykład przy organizacji wieczorku singli.
Czar transmutujący koło w konia był rzucony bardzo spontanicznie, ale najwyraźniej skutecznie. Materiał powoli zaczął zmieniać kształt, by ostatecznie przybrać postać wyciętego z denimu konika. Prewettówna z dumą wzięła do rąk swoje dzieło i pomyślała, że mogłaby przerobić je w fajną naszywkę. Może uszyłaby coś w stylu kowbojskim?
Z zamyślenia wyrwała ją jednak propozycja brata, po usłyszeniu której obróciła się w jego stronę z wybałuszonymi oczami.
– Serio?! Zrobiłbyś naleśniki? – nie, żeby sama nie umiała, ale naleśniki Basila były najpyszniejsze na świecie. Zresztą, wizja nie robienia kolacji była równie kusząca co smakołyki.
Zmotywowana bardziej niż wcześniej, dziewczyna wybrała ze sterty kawałek bawełnianego materiału, a następnie skupiła się na rzuceniu zaklęcia. Nie była specjalistką od magicznych zwierząt, ale miała na dużo styczności z abraksanami podczas wizyt w rodzinnych posiadłościach. Zwizualizowanie tego stworzenia w głowie nie stanowiło więc problemu.
Rzuty na transmutację, zaraz dopiszę resztę.
I najwyraźniej tak samo problemu nie stanowiło przeniesienie tej wizji do rzeczywistości. Materiał praktycznie od razu przyjął kształt uskrzydlonego wierzchowca, włącznie z takimi szczegółami jak zarys piórek.
– O tak! – wykrzyknęła z radości i rzuciła się bratu na szyję. Miała mu za co dziękować, bo gdyby nie dobre rady Prewetta, przypomnienie podstaw transmutacji zajęłoby jej o wiele więcej czasu.
Po zakończonej lekcji, rodzeństwo udało się do kuchni, gdzie Electra ostatecznie pomogła przy smażeniu naleśników. Przecież obiecała, że będzie dobrą siostrą, a słowo Gryfonki zobowiązuje!
Czar transmutujący koło w konia był rzucony bardzo spontanicznie, ale najwyraźniej skutecznie. Materiał powoli zaczął zmieniać kształt, by ostatecznie przybrać postać wyciętego z denimu konika. Prewettówna z dumą wzięła do rąk swoje dzieło i pomyślała, że mogłaby przerobić je w fajną naszywkę. Może uszyłaby coś w stylu kowbojskim?
Z zamyślenia wyrwała ją jednak propozycja brata, po usłyszeniu której obróciła się w jego stronę z wybałuszonymi oczami.
– Serio?! Zrobiłbyś naleśniki? – nie, żeby sama nie umiała, ale naleśniki Basila były najpyszniejsze na świecie. Zresztą, wizja nie robienia kolacji była równie kusząca co smakołyki.
Zmotywowana bardziej niż wcześniej, dziewczyna wybrała ze sterty kawałek bawełnianego materiału, a następnie skupiła się na rzuceniu zaklęcia. Nie była specjalistką od magicznych zwierząt, ale miała na dużo styczności z abraksanami podczas wizyt w rodzinnych posiadłościach. Zwizualizowanie tego stworzenia w głowie nie stanowiło więc problemu.
Rzuty na transmutację, zaraz dopiszę resztę.
Rzut O 1d100 - 95
Sukces!
Sukces!
Rzut O 1d100 - 81
Sukces!
Sukces!
I najwyraźniej tak samo problemu nie stanowiło przeniesienie tej wizji do rzeczywistości. Materiał praktycznie od razu przyjął kształt uskrzydlonego wierzchowca, włącznie z takimi szczegółami jak zarys piórek.
– O tak! – wykrzyknęła z radości i rzuciła się bratu na szyję. Miała mu za co dziękować, bo gdyby nie dobre rady Prewetta, przypomnienie podstaw transmutacji zajęłoby jej o wiele więcej czasu.
Po zakończonej lekcji, rodzeństwo udało się do kuchni, gdzie Electra ostatecznie pomogła przy smażeniu naleśników. Przecież obiecała, że będzie dobrą siostrą, a słowo Gryfonki zobowiązuje!
Koniec sesji