Tu już może nie chodziło mu o kontrolowanie się, ale o upierdliwych czarodziei czy mugoli, którzy mogą z różnych powodów żywić jakąś urazę do wilkołaków. I nawet jeżeli Ci panują nad sobą w postaci zwierzęcej, to dla nich nie będzie miało znaczenia. Dlatego Nicholas byłby za tym, aby Faye pozostawała pod opieką rodziców i wszelkie przemiany w pełnię, odczekała w najbardziej możliwie bezpiecznym miejscu. Wiedział jak bardzo roztrzepana potrafiła być jego siostra, dlatego w jej odpowiedzi tylko westchnął. Uparcie trzymałby się swojego zdania, ale jej nie przekona. Bo najpewniej dokonała wyborów i nie zmieni zdania. A jego informuje po czasie.
Faye miała zbyt dobre serce, aby pozostawiać kobietę przy życiu, zamiast się jej pozbyć i przejąć cały domek dla siebie. Może nie miał piwnicy, ale można byłoby ją stworzyć. Albo mogła już celować w taki, który miałby tę piwnicę.
Nic nie mówił, tylko jej słuchał. Na jej miejscu postąpiłby inaczej. Ale to on. Nie miał serca aby duszy ciepłego człowieka, którzy przejmowałby się innymi.
Zapytał. Zanim cokolwiek jej obiecał, zapewnił. Obiecywać nawet nie zamierzał. Fakt, dziewczyna jest dorosła i może o sobie sama decydować. Ale rodzice, szczególnie chorowita matka, może nie znieść tego dobrze. Najlepiej będzie wtedy rozmowę przeprowadzić z ojcem.