08.12.2024, 03:03 ✶
- Kto? - Nie zapytał jak, chociaż mógłby. Zapytał kto, bo sam był świadkiem kradzieży różdżki i odpowiedzialni za to byli bardzo młodzi i naiwni złodzieje. Całkiem słusznie założył, że ta grupa złodziejaszków robiła to już nie raz, ale wciąż pozostawała w swoich działaniach wyjątkowo nieudolna. - Chcesz, żebym ją odzyskał? - Mógłby przecież. Nawet ich pewnie nie musiał obijać ani nic. Miał lekkie poczucie winy po spotkaniu z Woodym i być może utarcie im nosa nie było złym pomysłem...
- Gdybyś chciał się przekonać, z zatkaną gębą nie będę oceniał. - Jednocześnie nie naciskał, ani się o to nie dopraszał - skoro nie usłyszał „tak”, nie zamierzał doprowadzać do sytuacji sprzed kilku tygodni, kiedy jego ręce wykonały kilka ruchów za dużo i głęboko tego żałował. Poszukiwania bliskości mijały się z celem, kiedy druga strona robiła to z przymusu. Kontynuował więc palenie, wyglądając odrobinę komicznie. Nie chodziło już nawet o tę bańkę dymu unoszącą się nad ich głowami, ale o to w jaki sposób trzymał papierosa i widelec. Fajkę umieścił pomiędzy palcem wskazującym i środkowym, widelec dociskał do palca serdecznego kciukiem.
- Nie wiem, pewnie robią to z tym co da się wyłowić z Bałtyku?
Z mułem?
Ale na to pierwsze pytanie nie potrafił odpowiedzieć od razu. Historia tego jak opanował tę umiejętność nie była przecież możliwa do ujęcia jedną datą.
- Każdy potrafi to od dziecka. Każdy czarodziej. - Tak naprawdę nie musiał tego doprecyzowywać, ale myśli utkwiły mu we wspomnieniu, jak jeden z młodszych Bellów podpalił wóz, a jego brat wpatrywał się w niego z wielką zazdrością. - Tego czego większość nie potrafi to jej ustabilizować. - Odchylił głowę w tył, wpatrując się w sufit. - Świat... - Znów zabrakło mu odwagi aby dobrać własne słowa. Nigdy nie był dobrym nauczycielem. Kontynuował dopiero kiedy doszukał się we własnej głowie określeń użytych przez mądrzejszych od siebie. - Wszystko, co istnieje mniej lub bardziej drży. Wysyła takie fale, których nikt nie widzi. Magia to też jest drganie. Rdzeń z różdżki działa tak, że prostuje te fale jak woda prostuje kręcone włosy. - Dopiero po powiedzeniu tego przypomniał sobie jak konkretnie brzmiało pytanie. - Zrozumiałem to... Nie wiem, jakoś w połowie lat pięćdziesiątych. Później trzeba to było wyćwiczyć.
- Gdybyś chciał się przekonać, z zatkaną gębą nie będę oceniał. - Jednocześnie nie naciskał, ani się o to nie dopraszał - skoro nie usłyszał „tak”, nie zamierzał doprowadzać do sytuacji sprzed kilku tygodni, kiedy jego ręce wykonały kilka ruchów za dużo i głęboko tego żałował. Poszukiwania bliskości mijały się z celem, kiedy druga strona robiła to z przymusu. Kontynuował więc palenie, wyglądając odrobinę komicznie. Nie chodziło już nawet o tę bańkę dymu unoszącą się nad ich głowami, ale o to w jaki sposób trzymał papierosa i widelec. Fajkę umieścił pomiędzy palcem wskazującym i środkowym, widelec dociskał do palca serdecznego kciukiem.
- Nie wiem, pewnie robią to z tym co da się wyłowić z Bałtyku?
Z mułem?
Ale na to pierwsze pytanie nie potrafił odpowiedzieć od razu. Historia tego jak opanował tę umiejętność nie była przecież możliwa do ujęcia jedną datą.
- Każdy potrafi to od dziecka. Każdy czarodziej. - Tak naprawdę nie musiał tego doprecyzowywać, ale myśli utkwiły mu we wspomnieniu, jak jeden z młodszych Bellów podpalił wóz, a jego brat wpatrywał się w niego z wielką zazdrością. - Tego czego większość nie potrafi to jej ustabilizować. - Odchylił głowę w tył, wpatrując się w sufit. - Świat... - Znów zabrakło mu odwagi aby dobrać własne słowa. Nigdy nie był dobrym nauczycielem. Kontynuował dopiero kiedy doszukał się we własnej głowie określeń użytych przez mądrzejszych od siebie. - Wszystko, co istnieje mniej lub bardziej drży. Wysyła takie fale, których nikt nie widzi. Magia to też jest drganie. Rdzeń z różdżki działa tak, że prostuje te fale jak woda prostuje kręcone włosy. - Dopiero po powiedzeniu tego przypomniał sobie jak konkretnie brzmiało pytanie. - Zrozumiałem to... Nie wiem, jakoś w połowie lat pięćdziesiątych. Później trzeba to było wyćwiczyć.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.