09.12.2024, 09:55 ✶
Na moment patrzył zbolałymi oczyma na Norę, ale uśmiechnął się do niej lekko, nieco pokrzepiająco w tej trudnej dla wszystkich sytuacji. Zachowanie Mabel nie niepokoiło go aż tak, bo nie wiedział jak dziewczynka zachowuje się normalnie. Nie miał też za bardzo oczekiwań, więc w żaden sposób nie zasmucił go brak entuzjazmu z jej strony, skoro wcześniej tak iskrzyła.
Nie zauważał tych subtelnych różnic, bo nie znał się na dzieciach, ale trochę już znał się na Norze i był w stanie zauważyć jej zmartwienie. Kobieta pochylała się do dziecka w próbie nawiązania kontatku a on... on nie chciał jej w tym przeszkodzić, ani też się za bardzo wtrącić. Przez moment tylko rozważał, czy może lepiej nie byłoby wyjść, zostawić kobietom kobiece sprawy, w podziale ról, który zdawał się przypisany rodzajowi ludzkiemu. Finalnie jednak pzostał w łóżku, w nieco poddenerwowanym milczeniu, łypiąc to na jedną, to na drugą, w niepewności kolejnych chwil.
Odchrząknął.
- Mmm... tak... ja... nie wiedziałem wcześniej. - potwierdził tylko cicho, skubiąc mankiet kraciastej koszuli, na moment w myślach uciekając do swoich, jakże głupiutkich obaw teraz, że biologiczny ojciec Mabel może nagle się pojawić i przeszkodzić im w ślubie. Na pewno się pojawi. Na pewno nie przeszkodzi w uroczystości. Takie to było... niepoważne teraz, z perspektywy czasum z perspektywy tych kilku ledwie godzin.
Nie zauważał tych subtelnych różnic, bo nie znał się na dzieciach, ale trochę już znał się na Norze i był w stanie zauważyć jej zmartwienie. Kobieta pochylała się do dziecka w próbie nawiązania kontatku a on... on nie chciał jej w tym przeszkodzić, ani też się za bardzo wtrącić. Przez moment tylko rozważał, czy może lepiej nie byłoby wyjść, zostawić kobietom kobiece sprawy, w podziale ról, który zdawał się przypisany rodzajowi ludzkiemu. Finalnie jednak pzostał w łóżku, w nieco poddenerwowanym milczeniu, łypiąc to na jedną, to na drugą, w niepewności kolejnych chwil.
Odchrząknął.
- Mmm... tak... ja... nie wiedziałem wcześniej. - potwierdził tylko cicho, skubiąc mankiet kraciastej koszuli, na moment w myślach uciekając do swoich, jakże głupiutkich obaw teraz, że biologiczny ojciec Mabel może nagle się pojawić i przeszkodzić im w ślubie. Na pewno się pojawi. Na pewno nie przeszkodzi w uroczystości. Takie to było... niepoważne teraz, z perspektywy czasum z perspektywy tych kilku ledwie godzin.