09.12.2024, 18:10 ✶
- Nie dla spania debilu, tylko żebyś jebał czymś innym niż... niż tym! - prychnęła w wesołości, której teraz mu brakło. Sprawa była poważna i to nie było tak, że Midred ostentacyjnie ją ignorowała. No dobrze. Było w tym sporo ostentacyjności i dwa razy tyle ignorowania, ale to nie oznaczało, że zapominała, że wlecze za sobą jak na ścięcie pokiereszowanego na ciele i duszy faceta, który niemalże jej się oświadczył dwa dni temu (trzy?).
Szczęśliwie przechodzili przez kuchnię i dziewczyna przypomniała sobie, że trochę ziół i dwa olejki ma tutaj. Usadowiła go na krześle i dała szklankę wody, "szuszając" za każdym razem jak próbowałby coś powiedzieć, a w miseczce robiąc szacher macher z ziołami, olejem i solą. Bezsenność męczyła ją od śmierci matki i przejebała się przez prawie wszystkie techniki, ale to co zapamiętała to to że po "kojącej dla zmysłów kąpieli" nie sposób było zmyć zapachu tego co miało koić i odprężać. Tak dziwnego, tak innego jak smród papierosów i trawionego alkoholu.
W końcu pociągnęła go do obdrapanego pokoju gospodarczego, gdzie czekała duża balia z wodą. Wyciągnęła różdżkę i nim wdupiła do środka całe swoje mazidło, to podgrzała zawartość przerośniętej misy. Dopiero wtedy dała trochę... nie trochę. Całą miskę wrzuciła od niechcenia do środka i translokacją zamieszała zawartość.
A potem odwróciła się i zdziwiła na widok swojej ofiary.
- Ej sory, na co czekasz? Rozbieraj się! Chyba nie będziesz w spodniach właził do środka! - w pomieszczeniu było ciemno, okna zasłonięte ot dwie świece palące się chybotliwie gdzieś na stoliku zasyfionym ścierami i zakurzonymi fiolkami. - Nie mamu całej nocy. Dzisiaj muszę skończyć lwa. - tralalala, nic się nie działo wszystko było super, wcale Thomas nie dał się omamić demonowi. Jej głowę wypełniała pustka i kotwiczenie się w tak prostym zadaniu jak wymycie tego przeciuranego przez los chłopaka. Jej to pomogło jak Windermere ją wysrało. Potem dostała kosza i ryczała przez kolejny tydzień, ale to już nie było tak istotne i wcale nie brzmiało jak na reverse uno w tym konkretnym przypadku.
Szczęśliwie przechodzili przez kuchnię i dziewczyna przypomniała sobie, że trochę ziół i dwa olejki ma tutaj. Usadowiła go na krześle i dała szklankę wody, "szuszając" za każdym razem jak próbowałby coś powiedzieć, a w miseczce robiąc szacher macher z ziołami, olejem i solą. Bezsenność męczyła ją od śmierci matki i przejebała się przez prawie wszystkie techniki, ale to co zapamiętała to to że po "kojącej dla zmysłów kąpieli" nie sposób było zmyć zapachu tego co miało koić i odprężać. Tak dziwnego, tak innego jak smród papierosów i trawionego alkoholu.
W końcu pociągnęła go do obdrapanego pokoju gospodarczego, gdzie czekała duża balia z wodą. Wyciągnęła różdżkę i nim wdupiła do środka całe swoje mazidło, to podgrzała zawartość przerośniętej misy. Dopiero wtedy dała trochę... nie trochę. Całą miskę wrzuciła od niechcenia do środka i translokacją zamieszała zawartość.
A potem odwróciła się i zdziwiła na widok swojej ofiary.
- Ej sory, na co czekasz? Rozbieraj się! Chyba nie będziesz w spodniach właził do środka! - w pomieszczeniu było ciemno, okna zasłonięte ot dwie świece palące się chybotliwie gdzieś na stoliku zasyfionym ścierami i zakurzonymi fiolkami. - Nie mamu całej nocy. Dzisiaj muszę skończyć lwa. - tralalala, nic się nie działo wszystko było super, wcale Thomas nie dał się omamić demonowi. Jej głowę wypełniała pustka i kotwiczenie się w tak prostym zadaniu jak wymycie tego przeciuranego przez los chłopaka. Jej to pomogło jak Windermere ją wysrało. Potem dostała kosza i ryczała przez kolejny tydzień, ale to już nie było tak istotne i wcale nie brzmiało jak na reverse uno w tym konkretnym przypadku.