10.12.2024, 13:39 ✶
Pewien angielski dżentelmen absolutnie nie odpowiedział uśmiechem na te pochwały. Uśmiechnął się natomiast nieznacznie sam do siebie, gdy Jean wspomniał o veritaserum, lub otruciach. Oh, veritaserum. Musiał zapamiętać, aby kiedys dostać jakieś w swoje ręce na wypadek, gdyby to wszystko nie zakończyło się dzisiejszego wieczora.
Czego od niego oczekiwał? W tych nierealistycznych marzeniach, aby zaraz wyszło, że to nie on wysłał list z groźbą, a to wszystko było jednym wielkim nieporozumieniem. W tych jedynie nieco bardziej realistycznych, aby przysiągł, że zostawi go i innych w spokoju i opuścił całą Europę. A tak to chyba po prostu... Omiotł jego sylwetkę spojrzeniem. Chciał po prostu zrozumieć czego on od niego teraz chciał i jak ma położyć kres jego działaniom.
– Bądź ze mną szczery – powiedział, siadając wygodniej na fotelu. To mogło być takie miłe spotkanie pełne whisky, wspólnych rozmów I możliwe, że czegoś jeszcze, gdyby nie zostawił w nim tej rany dając mu odejść i gdyby nie jego słowa. – Czy gdybym właśnie oznajmił ci, że zmieniłem zdanie, pragnę rzucić się w Twoje objęcia, a w szafie mam już gotowy strój ślubny – Zabawne... Ciekawe o czym dokładnie mówiła wróżba Morpheus wieszcząc mu małżeństwo? Nieistniejącym ślubie z Charlotte, czy o tym każdym razie, gdy z jakiegoś powodu zachowywał się jak panna młoda w obecności dawnego kochanka? – Czy nie uznałbyś tak nagłej zmiany zdania za podejrzaną? – Pokręcił głową, wstał ze swojego miejsca i podszedł do szafki, z której wyciągnął dwa ostatnie listy Jeana i położył je na stole przed swoim gościem. Wskazał palcem linijkę o przybyciu do Londynu zimą i groźnymi implikacjami tej podróży. – Chciałbym abyś mi wyjaśnił, czemu mam ufać w twoje przeprosiny kiedy jeszcze niedawno groziłeś moim bliskich. Zastanawiam się, czy jest coś, co możesz powiedzieć bez ucieczki do kłamstwa, co powie mi czemu mam ci teraz zaufać, kiedy dałeś mi więcej powodów, aby w to wątpić, a już od progu zbywałeś moje pytania i sugerowałeś mi co gorszego mógłbyś mi jeszcze zrobić, kiedy łaskawie wypuściłeś mnie z Francji? Czemu moje zaręczyny sprawiły, że chcesz się słusznie wycofać, kiedy moje lata odmowy nie mogły wywołać w tobie szacunku wobec mojej woli. Jak chcesz mnie przekonać, żę moge ci zaufać?
Czego od niego oczekiwał? W tych nierealistycznych marzeniach, aby zaraz wyszło, że to nie on wysłał list z groźbą, a to wszystko było jednym wielkim nieporozumieniem. W tych jedynie nieco bardziej realistycznych, aby przysiągł, że zostawi go i innych w spokoju i opuścił całą Europę. A tak to chyba po prostu... Omiotł jego sylwetkę spojrzeniem. Chciał po prostu zrozumieć czego on od niego teraz chciał i jak ma położyć kres jego działaniom.
– Bądź ze mną szczery – powiedział, siadając wygodniej na fotelu. To mogło być takie miłe spotkanie pełne whisky, wspólnych rozmów I możliwe, że czegoś jeszcze, gdyby nie zostawił w nim tej rany dając mu odejść i gdyby nie jego słowa. – Czy gdybym właśnie oznajmił ci, że zmieniłem zdanie, pragnę rzucić się w Twoje objęcia, a w szafie mam już gotowy strój ślubny – Zabawne... Ciekawe o czym dokładnie mówiła wróżba Morpheus wieszcząc mu małżeństwo? Nieistniejącym ślubie z Charlotte, czy o tym każdym razie, gdy z jakiegoś powodu zachowywał się jak panna młoda w obecności dawnego kochanka? – Czy nie uznałbyś tak nagłej zmiany zdania za podejrzaną? – Pokręcił głową, wstał ze swojego miejsca i podszedł do szafki, z której wyciągnął dwa ostatnie listy Jeana i położył je na stole przed swoim gościem. Wskazał palcem linijkę o przybyciu do Londynu zimą i groźnymi implikacjami tej podróży. – Chciałbym abyś mi wyjaśnił, czemu mam ufać w twoje przeprosiny kiedy jeszcze niedawno groziłeś moim bliskich. Zastanawiam się, czy jest coś, co możesz powiedzieć bez ucieczki do kłamstwa, co powie mi czemu mam ci teraz zaufać, kiedy dałeś mi więcej powodów, aby w to wątpić, a już od progu zbywałeś moje pytania i sugerowałeś mi co gorszego mógłbyś mi jeszcze zrobić, kiedy łaskawie wypuściłeś mnie z Francji? Czemu moje zaręczyny sprawiły, że chcesz się słusznie wycofać, kiedy moje lata odmowy nie mogły wywołać w tobie szacunku wobec mojej woli. Jak chcesz mnie przekonać, żę moge ci zaufać?