10.12.2024, 20:37 ✶
Doceniał to, że Rodolphus nie angażował się w dyskusje. Było to rozwiązanie mądre i godne Lestrange'a, gdy Leon próbował być cwany, ale żaden z gości nie akceptował takiego stanu rzeczy i nie pociągał jego zaczepek. Charles czuł się tutaj cieniem Rolpha i nie zamierzał występować przed szereg. Miał przecież tylko pomóc.
Wykorzystanie roślin, by sprawdzić ich działanie, nie wydawało się wcale takim głupim pomysłem. Wszystkie próbki należało przetestować, gdy jeden gram więcej lub mniej mógł skończyć się tak ekstazą, jak i śmiercią. W tym przypadku zależało im, wydawało się, na tym drugim, choć Charles miał po cichu nadzieję, że chodzi tylko o unieszkodliwienie przeciwnika pobytem w szpitalu.
- Jak potentne są? - Zapytał dla zasady, nic nie robiąc sobie z ostrzeżeń. Wiedział, z czym ma do czynienia i nie zamierzał ryzykować bez powodu. W słowach utrzymał mocny akcent, bo skoro tak zaczął, to i tak skończy. Czy zagraniczny specjalista nie wyda się bardziej tajemniczy?
Przeszedł do wnętrza namiotu, krytycznym spojrzeniem najpierw oceniając lampy.
- Rośliny potrzebują czegoś więcej. - Zwrócił uwagę, kręcąc głową na widok mugolskiego ustrojstwa. - Manchineel potrzebuje miejsca. Zasadź go za domem.- Skomentował sucho, trzymając od drzewka wymagany dystans. Minął trujaka i poszedł dalej, starając się nie zahaczyć o żaden listek ani żadne pnącze. Magiczne rośliny wydawały się bardziej obiecujące, bo i rosły w lepszych dla siebie warunkach. Tentakula była jednak wisienką na torcie i nie powstrzymał się, gdy kucnął przed kloszem, obserwując ruchome witki. W końcu jednak oderwał się od okazu, słysząc rozmowy za sobą. Wyprostował się. - Nie tylko soki i liście są trujące. Spalone mają równie zabójcze działanie. - Zrobił pauzę, kierując spojrzenie na Leona. - Choćby w kadzidłach. - Uściślił po chwili, jakby od samego początku to miał na myśli. - Czemu nie masz grzybów?
Wykorzystanie roślin, by sprawdzić ich działanie, nie wydawało się wcale takim głupim pomysłem. Wszystkie próbki należało przetestować, gdy jeden gram więcej lub mniej mógł skończyć się tak ekstazą, jak i śmiercią. W tym przypadku zależało im, wydawało się, na tym drugim, choć Charles miał po cichu nadzieję, że chodzi tylko o unieszkodliwienie przeciwnika pobytem w szpitalu.
- Jak potentne są? - Zapytał dla zasady, nic nie robiąc sobie z ostrzeżeń. Wiedział, z czym ma do czynienia i nie zamierzał ryzykować bez powodu. W słowach utrzymał mocny akcent, bo skoro tak zaczął, to i tak skończy. Czy zagraniczny specjalista nie wyda się bardziej tajemniczy?
Przeszedł do wnętrza namiotu, krytycznym spojrzeniem najpierw oceniając lampy.
- Rośliny potrzebują czegoś więcej. - Zwrócił uwagę, kręcąc głową na widok mugolskiego ustrojstwa. - Manchineel potrzebuje miejsca. Zasadź go za domem.- Skomentował sucho, trzymając od drzewka wymagany dystans. Minął trujaka i poszedł dalej, starając się nie zahaczyć o żaden listek ani żadne pnącze. Magiczne rośliny wydawały się bardziej obiecujące, bo i rosły w lepszych dla siebie warunkach. Tentakula była jednak wisienką na torcie i nie powstrzymał się, gdy kucnął przed kloszem, obserwując ruchome witki. W końcu jednak oderwał się od okazu, słysząc rozmowy za sobą. Wyprostował się. - Nie tylko soki i liście są trujące. Spalone mają równie zabójcze działanie. - Zrobił pauzę, kierując spojrzenie na Leona. - Choćby w kadzidłach. - Uściślił po chwili, jakby od samego początku to miał na myśli. - Czemu nie masz grzybów?