10.12.2024, 21:29 ✶
Jakakolwiek historia Charlesa by nie była, faktem okazało się, że mieszka na Horyzontalnej, w dostatniej, modnej okolicy, a mieszkanie, które odstąpił mu Rodolphus, było równie dostatnie i modne. Od klatki schodowej, przez nowoczesne, jasne drzwi, po wnętrze, tak sterylne i doskonałe, jak tylko można było się tego spodziewać. Mulciber nie miał nic przeciwko mieszkaniu w takich warunkach, co więcej, nawet bardzo mu się to podobało. Uwielbiał czystość, więc nowe wnętrza, tak łatwe w utrzymaniu porządku, były mu jak najbardziej na rękę, a Rodolphus nie musiał martwić się, że jego własność zostanie zniszczona ponad normalne użytkowanie. Mulciberowie dbali o podarowane im miejsce.
Charlie również cenił sobie spokój. W magicznej dzielnicy nie było w sąsiedztwie nikogo, kto mógłby niepokoić go w taki dzień. Po pracy, po tym, jak przeżył spotkanie ze Scyllą, siostrą i Baldwinem, mógł wyciszyć się w samotności, gdy brat udał się na nocą zmianę. Nie było niczego, co mogłoby zakłócić spokój jego wieczora... poza pukaniem do drzwi.
Przez moment rozważał udawanie, że nie ma go w domu, lecz pamiętając, iż ostatnim niezapowiedzianym gościem był ojciec, wolał nie kusić losu. Richard mógłby chcieć odwiedzić go po raz kolejny i tego się spodziewał.
- Baldwin? - Zdziwił się więc wyraźnie, gdy dostrzegł Malfoya w progu. Co więcej, tamten miał ze sobą szczura i zdecydowanie nie był ojcem, przez co Charles mógł zabrzmieć na nieco rozczarowanego. - Co tu robisz?
Mulciber zaczął łączyć kropki, a przez to naturalną koleją losu... ogarnęła go panika. Jego doskonałe mieszkanie nie wytrzyma obecności kogoś takiego, jak Baldwin Malfoy!! Charles przesunął się nieco, chcąc zasłonić sobą wejście.
Charlie również cenił sobie spokój. W magicznej dzielnicy nie było w sąsiedztwie nikogo, kto mógłby niepokoić go w taki dzień. Po pracy, po tym, jak przeżył spotkanie ze Scyllą, siostrą i Baldwinem, mógł wyciszyć się w samotności, gdy brat udał się na nocą zmianę. Nie było niczego, co mogłoby zakłócić spokój jego wieczora... poza pukaniem do drzwi.
Przez moment rozważał udawanie, że nie ma go w domu, lecz pamiętając, iż ostatnim niezapowiedzianym gościem był ojciec, wolał nie kusić losu. Richard mógłby chcieć odwiedzić go po raz kolejny i tego się spodziewał.
- Baldwin? - Zdziwił się więc wyraźnie, gdy dostrzegł Malfoya w progu. Co więcej, tamten miał ze sobą szczura i zdecydowanie nie był ojcem, przez co Charles mógł zabrzmieć na nieco rozczarowanego. - Co tu robisz?
Mulciber zaczął łączyć kropki, a przez to naturalną koleją losu... ogarnęła go panika. Jego doskonałe mieszkanie nie wytrzyma obecności kogoś takiego, jak Baldwin Malfoy!! Charles przesunął się nieco, chcąc zasłonić sobą wejście.