• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
10.01.1971 | Thomas i Lucy | Nadszedł czas ciemności

10.01.1971 | Thomas i Lucy | Nadszedł czas ciemności
Pies policyjny
Live fast,
pet dogs
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Tomasz przede wszystkim jest wysoki, nawet bardzo. Ma 192 centymetry wzrostu więc nietrudno go zauważyć w tłumie. Nie mówiąc już o tym, że prawie zawsze oślepia uśmiechem. Jego włosy przyjmują barwę bardzo ciemnego blondu, jego oczy są niebieskie, na twarzy często widnieje zarost - uważa, że tak wygląda przystojniej. Jest dość dobrze zbudowany. Zwykle ubiera się w stonowane kolory, jeansom często towarzyszy sweter lub koszulka z kołnierzykiem, rzadko sięga po koszule, które według niego są strasznie niewygodne. Podczas słonecznych dni towarzyszą mu jego ulubione okulary przeciwsłoneczne, w te chłodniejsze ukochana skórzana kurtka z brązowej skóry. Można czasem wyczuć od niego dym papierosowy, znacznie częściej jednak przesiąka zapachem kawy oraz swojej wody kolońskiej o nucie lawendy i cedru.

Thomas Hardwick
#7
24.01.2023, 21:00  ✶  
Powstrzymał się, by nie wywrócić oczami. Nie chciał wychodzić na gbura, był jednak zmęczony tymi wszystkimi współczującymi spojrzeniami, jakby każdy oczekiwał, że jutro może zniknąć z powierzchni ziemi trafiony zieloną wiązką zaklęcia. Nie chciał wierzyć, że może do tego dojść, nie mógł znieść myśli, że nagle nad jego życiem i nieżyciem wisiała wielka niewiadoma. Był podminowany, starał się jednak dusić w sobie te emocje, z różnym skutkiem. Chwilowy wybuch trochę na razie w tym pomógł, przez co udało mu się jedynie skinąć Lucy głową. Cóż, mogła nie wiedzieć. Jak sama mówiła, była półkrwi, stanowiła większość magicznej społeczności i mało kto zwracał na nią przez to uwagę. Z Thomasem zawsze było inaczej. Wielu rzeczy nie wiedział, wyróżniał go wzrost, był po prostu łatwym celem. Przynajmniej początkowo, bo potem nauczył się wybijać zęby tym, którzy postanawiali zabawić się jego kosztem.
- Było minęło - odpowiedział po prostu, siląc się, by jego tan nie był tak kompletnie suchy.
Wiedział, że nie był sam. Wszyscy mugole odczuwali to całe bagno, które nagle postanowiło wypłynąć na powierzchnię. Znów skinął głową, choć coś mu mówiło, że słowa te mają jednak głębsze dno. Choć pytanie o Dumbledora wytrąciło go lekko z równowagi.
- Profesor transmutacji, potem dyrektor Hogwartu, pokonał Grindelwalda, dostał Order Merlina. - Wzruszył ramionami, nie bardzo wiedząc, czego się od niego oczekuje. Rzucił ogólniki znane niemal każdemu. - Bardzo potężna osoba - dodał juz mniej obiektywnie od siebie. - Czemu pytasz? - pochylił się w jej stronę. Zaczęło go ciekawić, czego się ma dzis dowiedzieć.
A informacji było sporo.
Słuchał w milczeniu, rozważając każdy zdobyty strzępek, który mu rzuciła. O tym, czym jest Zakon, kto w nim jest i co ten zamierza osiągnąć oraz w jaki sposób. Dał jej mówić, samemu coraz bardziej się pochylając, jakby chcąc być bliżej wypowiadanych przez nią słów. Marszczył brwi, jego oblicze zdobiła powaga, jaką rzadko można było u niego dostrzec. Milczał, gdy skończyła, przez dobrą chwilę, trawiąc wszystko, co mu przekazała.
Czyli podsumowując. Potężny czarodziej, który wcześniej pokonał jednego szaleńca, ma zamiar zabrać się za drugiego, do tego zbiera ludzi, którzy chcą mu pomóc. Do tych ludzi zaliczali się już jego przyjaciele - co oznacza, że chyba można temu całemu zbiorowisku ufać. A przynajmniej mógł ufać Erikowi i Brennie, a to już coś.
Mieli pomagać. Takim jak on i innym, którzy znaleźli się w niebezpieczeństwie przez ludzi, którzy mogliby tego Mrocznego Śmiecia poprzeć. Robili coś, zamiast wzruszać ramionami, co na razie czyniło Ministerstwo zbyt skorumpowane przez czystokrwistych. Działali.
- Ale walczymy tak? Stoimy naprzeciwko tych, którzy chcą skrzywdzić niewinnych i nie dopuszczamy do tego, tak? - Wolał się upewnić. Bo nie chciał być bezczynny, ale nie mógł nic osiągnąć sam. Co innego, gdy miał kogoś, kto by mu pomógł. Kto także nie mógł biernie patrzeć. - Bo jeśli tak, to chcę pomóc. Chcę wziąć różdżkę w dłoń i pokazać, że tak łatwo się nie damy. Ja się tak łatwo nie dam - rzucił, a jego usta ułożyły się w zadziorny uśmiech. W jego oczach coś rozbłysło, gdy patrzył teraz na Lucy. Determinacja. - Gdzie podpisać? - Uśmiechnął się już szerzej, jakby weszły w niego nowe siły.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lucy Longbottom (2575), Thomas Hardwick (2478)




Wiadomości w tym wątku
10.01.1971 | Thomas i Lucy | Nadszedł czas ciemności - przez Thomas Hardwick - 16.01.2023, 18:19
RE: 10.01.1971 | Thomas i Lucy | Nadszedł czas ciemności - przez Lucy Longbottom - 16.01.2023, 23:45
RE: 10.01.1971 | Thomas i Lucy | Nadszedł czas ciemności - przez Thomas Hardwick - 18.01.2023, 22:14
RE: 10.01.1971 | Thomas i Lucy | Nadszedł czas ciemności - przez Lucy Longbottom - 20.01.2023, 00:07
RE: 10.01.1971 | Thomas i Lucy | Nadszedł czas ciemności - przez Thomas Hardwick - 21.01.2023, 18:50
RE: 10.01.1971 | Thomas i Lucy | Nadszedł czas ciemności - przez Lucy Longbottom - 22.01.2023, 21:54
RE: 10.01.1971 | Thomas i Lucy | Nadszedł czas ciemności - przez Thomas Hardwick - 24.01.2023, 21:00
RE: 10.01.1971 | Thomas i Lucy | Nadszedł czas ciemności - przez Lucy Longbottom - 25.01.2023, 22:01
RE: 10.01.1971 | Thomas i Lucy | Nadszedł czas ciemności - przez Thomas Hardwick - 28.01.2023, 18:37

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa