12.12.2024, 04:12 ✶
Cóż, jej odpowiedź była logiczna. Nie miał styczności z włamywaczami do tej pory, poza tymi w książkach, a tam jakoś zawsze uciekali gdzie pieprz rośnie, jak tylko ktoś ich przyuważył. Chyba faktycznie nie powinien traktować wszystkiego co jest napisane jako prawdę objawioną. Ale ciężko było czerpać wiedzę o świecie na każdy temat z własnego doświadczenia, kiedy ledwo skończyło się Hogwart. Co prawda może i wydawał się łatwym celem, bo nie miał w dłoni różdżki, ale to nie znaczyło, że mogłaby go ogłuszyć tak prosto - postanowił jednak nie poruszać tego tematu. Zdawało się, że powoli zaczynali wychodzić z tej dziwnej sytuacji.
- Żeby właśnie nikt nie posądził, że się włamujesz i nie wezwał Bumowców? - odpowiedział na jej pytanie, dość szybko i bez zawahania. Włamywanie się do domu innego czarodzieja w środku dnia nie należało może do najmądrzejszych zachowań, ale przecież nie wiedział o niej nic - ani ja się nazywa, ani czym się zajmuje - wiedział tylko, że chciała wejść do mieszkania Pani Houghton bez balkon - co było dość niecodziennym wydarzeniem dla młodego Kelly'ego.
Kiedy przecząco odpowiedział na oba pytania miał ochotę zapytać kim w takim razie u licha jest. Ale wyręczyła go w tym, więc jedyne co zrobiło to otworzył delikatnie usta i zamknął je. Była jego nową sąsiadką? Ale dlaczego mu nikt o tym nie powiedział? Wyglądała jakby była niewiele starsza od niego, a przynajmniej zaczęła się przemieniać. Będzie musiał poczytać o tym później - może matka będzie wiedziała coś więcej? Będzie musiał ją spytać jak wróci z Ministerstwa.
- Och, nie wiedziałem. Najmocniej przepraszam, myślałem, że to mieszkanie nadal należy do tej poczciwej staruszki - zaczął przepraszającym tonem. Cóż obecnie już nie miał podstaw, aby uważać ją za kłamczuchę, traciła zbyt dużo czasu na to, jeśli chciała tylko się włamać i coś ukraść z tego mieszkania. Uśmiechnął się przepraszająco. - Głupio wyszło - dodał drapiąc się po policzku.
- Słuchaj, może w ramach przeprosin za to wszystko dasz się zaprosić na kawę? Tam niedaleko jest bardzo dobra kawiarnia - powiedział na pokazując w bok Aleja Horyzontalnej. Chciał jakoś zetrzeć swoje pierwsze złe wrażenie - albo w domu nikt nie wiedział o zmianie sąsiadki, albo to sprawka Jessiego, który chciał aby jego młodszy brat się wygłupił - tak, to zdecydowanie wina bliźniaka.
- Żeby właśnie nikt nie posądził, że się włamujesz i nie wezwał Bumowców? - odpowiedział na jej pytanie, dość szybko i bez zawahania. Włamywanie się do domu innego czarodzieja w środku dnia nie należało może do najmądrzejszych zachowań, ale przecież nie wiedział o niej nic - ani ja się nazywa, ani czym się zajmuje - wiedział tylko, że chciała wejść do mieszkania Pani Houghton bez balkon - co było dość niecodziennym wydarzeniem dla młodego Kelly'ego.
Kiedy przecząco odpowiedział na oba pytania miał ochotę zapytać kim w takim razie u licha jest. Ale wyręczyła go w tym, więc jedyne co zrobiło to otworzył delikatnie usta i zamknął je. Była jego nową sąsiadką? Ale dlaczego mu nikt o tym nie powiedział? Wyglądała jakby była niewiele starsza od niego, a przynajmniej zaczęła się przemieniać. Będzie musiał poczytać o tym później - może matka będzie wiedziała coś więcej? Będzie musiał ją spytać jak wróci z Ministerstwa.
- Och, nie wiedziałem. Najmocniej przepraszam, myślałem, że to mieszkanie nadal należy do tej poczciwej staruszki - zaczął przepraszającym tonem. Cóż obecnie już nie miał podstaw, aby uważać ją za kłamczuchę, traciła zbyt dużo czasu na to, jeśli chciała tylko się włamać i coś ukraść z tego mieszkania. Uśmiechnął się przepraszająco. - Głupio wyszło - dodał drapiąc się po policzku.
- Słuchaj, może w ramach przeprosin za to wszystko dasz się zaprosić na kawę? Tam niedaleko jest bardzo dobra kawiarnia - powiedział na pokazując w bok Aleja Horyzontalnej. Chciał jakoś zetrzeć swoje pierwsze złe wrażenie - albo w domu nikt nie wiedział o zmianie sąsiadki, albo to sprawka Jessiego, który chciał aby jego młodszy brat się wygłupił - tak, to zdecydowanie wina bliźniaka.