12.12.2024, 04:30 ✶
Nie chciał się z nią w tym momencie niepotrzebnie sprzeczać, ani wytykać jej prostolinijnych toków myślowych, które jego zdaniem były jej domeną, bo przecież nie byłby sobą, gdyby nie stawał jej gdzieś niżej również w konkursie o inteligencję. Dlatego tylko zmarszczył z powątpiewaniem brwi, nawet nie kusząc się o grzeczne zgodzenie z tym co powiedziała. Bo miała rację, oczywiście, ale ta racja była tak łatwa w zauważeniu, że było mu niemal głupio. Definitywnie też nie zamierzał pukać nad ranem do posiadłości Longbottomów, żeby się ich zapytać czy przypadkiem może te skrawki informacji które zebrali z Ger, to im się z czymś nie kojarzyły. Nie chciał też pytać o to całkowicie przypadkowych ludzi, bo nie wiedział do końca kto był mugolem, a kto nie, a tego typu wpadka mu nie wypadała.
Kąciki ust Atreusa drgnęły, w jakimś uśmiechu pełnym politowania, kiedy znowu się odezwała, ale nie chciał psuć całkowicie tej odrobiny dobrej passy, która sprawiła że Yaxley postanowiła podzielić swoje znalezisko na pół i dać mu jego dolę. Kusiło go, cholernie go kusiło, żeby w jakiś sposób pożałowała swojej bezczelności, bo mogli się tu przepychać, ale to on pod koniec dnia miał odznakę w kieszeni, a ona była cywilem, który perfidnie próbował rozwiązać tak ciężką sprawę na własna rękę. Pewnie gdyby go tutaj nie było, sama chętnie wlazłaby do tego domu, zawinęła co przydatne i poszła w swoją stronę, nie myśląc ani przez chwilę o Ministerstwie i tym, że warto je poinformować. Bo może i same widma nie były rewelacją, ale ta ich nowa forma? To wymagało odpowiedniego rozliczenia.
Poczekał grzecznie i cierpliwie, kiedy cofnęła się o krok i zaczęła dzielić świstki papieru, nie chcąc się z nią w tym momencie o to nadmiernie szarpać, a potem przyjął co mu oddała i czym prędzej wsunął do wewnętrznej kieszeni marynarki.
- Nie, nigdzie mi nie śpieszno. Ale tak jak powiedziałem, poczekałbym na zewnątrz, bo jeśli wróci i zobaczy otwarte drzwi, albo coś innego zwróci jego uwagę, a nam umknęło, to wtedy będzie miał mniejsze szanse na spierdolenie - był rzeczowy niemal do bólu, biorąc pod uwagę to jak zwykle wysławiał się z nadmierną wręcz swobodą, którą było widać też w jego ruchach. Ale teraz nie było mu aż tak do śmiechu. - Może być? Siedzenie na świeżym powietrzu jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a proste zaklęcie maskujące raczej powinno załatwić robotę, jeśli chodzi o to żeby nas zawczasu nikt nie zobaczył.
Kąciki ust Atreusa drgnęły, w jakimś uśmiechu pełnym politowania, kiedy znowu się odezwała, ale nie chciał psuć całkowicie tej odrobiny dobrej passy, która sprawiła że Yaxley postanowiła podzielić swoje znalezisko na pół i dać mu jego dolę. Kusiło go, cholernie go kusiło, żeby w jakiś sposób pożałowała swojej bezczelności, bo mogli się tu przepychać, ale to on pod koniec dnia miał odznakę w kieszeni, a ona była cywilem, który perfidnie próbował rozwiązać tak ciężką sprawę na własna rękę. Pewnie gdyby go tutaj nie było, sama chętnie wlazłaby do tego domu, zawinęła co przydatne i poszła w swoją stronę, nie myśląc ani przez chwilę o Ministerstwie i tym, że warto je poinformować. Bo może i same widma nie były rewelacją, ale ta ich nowa forma? To wymagało odpowiedniego rozliczenia.
Poczekał grzecznie i cierpliwie, kiedy cofnęła się o krok i zaczęła dzielić świstki papieru, nie chcąc się z nią w tym momencie o to nadmiernie szarpać, a potem przyjął co mu oddała i czym prędzej wsunął do wewnętrznej kieszeni marynarki.
- Nie, nigdzie mi nie śpieszno. Ale tak jak powiedziałem, poczekałbym na zewnątrz, bo jeśli wróci i zobaczy otwarte drzwi, albo coś innego zwróci jego uwagę, a nam umknęło, to wtedy będzie miał mniejsze szanse na spierdolenie - był rzeczowy niemal do bólu, biorąc pod uwagę to jak zwykle wysławiał się z nadmierną wręcz swobodą, którą było widać też w jego ruchach. Ale teraz nie było mu aż tak do śmiechu. - Może być? Siedzenie na świeżym powietrzu jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a proste zaklęcie maskujące raczej powinno załatwić robotę, jeśli chodzi o to żeby nas zawczasu nikt nie zobaczył.