12.12.2024, 13:07 ✶
Troska, smutek, zniechęcenie. Kolejne emocje przeplatające się przez jego oblicze raz za razem, narastające wraz z kolejnym uniesieniem i opadnięciem klatki piersiowej. Zabawa koszulą musiała go trochę uspokajać - grzebanie przy tych guzikach sprawiało, że jego spojrzenie nie było tak rozbiegane, ale to wciąż nie było idealne. To co mówił Laurent miało wyraźny wpływ na jego nastrój - znów zaciskał usta w wąską linię, w ten charakterystyczny dla siebie sposób, powtarzany natrętnie kiedy się zdenerwował. Zacisnął palce na materiale, podparł się ręką i podciągnął do góry. I nagle się uśmiechnął.
Pocałował Laurenta w usta tak czule jak tylko potrafił.
- Kocham cię - przypomniał mu przesuwając palcami przy jego skroni, drugą ręką podpierając się o jego udo. I okej, uśmiechał się nadal, ale to nie był wesoły uśmiech. Był smutny, bardzo smutny, on właśnie zamierzał wyznaczyć jakąś granicę. - I naprawdę sądzę, że coś jest nie tak z twoją głową, więc próby wymazania z niej tych pomysłów spisuję na straty, ale... Wiesz, czasami mówi się... Że to że ludzie i potwory umierają tak samo nie znaczy, że powinniśmy opłakiwać potwory. I ja się z tym zgadzam panie delulu, ale zabijanie ich jest takie samo. - Pocałował go jeszcze raz, jakby chciał maksymalnie załagodzić to, co zamierzał powiedzieć. - Nie chcę od ciebie takiego poziomu obojętności. Jeżeli kiedyś go osiągniesz, albo zaczniesz korzystać z czarnej magii, odejdę. - I jeszcze raz. - Chcę żebyś mnie kochał niezależnie od tego, czy jesteś smutny, czy wesoły. Chcę żebyś czuł. - Uczucia były ważne. Na tyle ważne, żeby to z siebie wydusił, ale zaraz po tym przyszła ta sama fala zwątpienia co zawsze. Bo co jeżeli to było za dużo? Ale jednocześnie... To właśnie było coś, do czego nie chciał się dopasowywać. Mógł zagryźć zęby na szmacie i przetrwać wiele, nawet naprawdę okrutnych rzeczy. Wszystko tylko nie to.
Panika, że znowu zrobił coś nie tak znów w nim wybrzmiała. Uciekł wzrokiem, a później się położył, tym razem plecami do góry, ale wciąż gniotąc mu nogi. Przybrał taką pozycję, jakby bardzo chciał być głaskany po plecach, ale wcale o to nie poprosił. Jego głowa mieliła teraz cholernie dużo rzeczy, ale jeżeli Prewett faktycznie również milczał, to on przerwał ciszę odnosząc się do ostatnich wypowiedzianych przez niego słów: „może chcesz w coś pograć?”.
Pocałował Laurenta w usta tak czule jak tylko potrafił.
- Kocham cię - przypomniał mu przesuwając palcami przy jego skroni, drugą ręką podpierając się o jego udo. I okej, uśmiechał się nadal, ale to nie był wesoły uśmiech. Był smutny, bardzo smutny, on właśnie zamierzał wyznaczyć jakąś granicę. - I naprawdę sądzę, że coś jest nie tak z twoją głową, więc próby wymazania z niej tych pomysłów spisuję na straty, ale... Wiesz, czasami mówi się... Że to że ludzie i potwory umierają tak samo nie znaczy, że powinniśmy opłakiwać potwory. I ja się z tym zgadzam panie delulu, ale zabijanie ich jest takie samo. - Pocałował go jeszcze raz, jakby chciał maksymalnie załagodzić to, co zamierzał powiedzieć. - Nie chcę od ciebie takiego poziomu obojętności. Jeżeli kiedyś go osiągniesz, albo zaczniesz korzystać z czarnej magii, odejdę. - I jeszcze raz. - Chcę żebyś mnie kochał niezależnie od tego, czy jesteś smutny, czy wesoły. Chcę żebyś czuł. - Uczucia były ważne. Na tyle ważne, żeby to z siebie wydusił, ale zaraz po tym przyszła ta sama fala zwątpienia co zawsze. Bo co jeżeli to było za dużo? Ale jednocześnie... To właśnie było coś, do czego nie chciał się dopasowywać. Mógł zagryźć zęby na szmacie i przetrwać wiele, nawet naprawdę okrutnych rzeczy. Wszystko tylko nie to.
Panika, że znowu zrobił coś nie tak znów w nim wybrzmiała. Uciekł wzrokiem, a później się położył, tym razem plecami do góry, ale wciąż gniotąc mu nogi. Przybrał taką pozycję, jakby bardzo chciał być głaskany po plecach, ale wcale o to nie poprosił. Jego głowa mieliła teraz cholernie dużo rzeczy, ale jeżeli Prewett faktycznie również milczał, to on przerwał ciszę odnosząc się do ostatnich wypowiedzianych przez niego słów: „może chcesz w coś pograć?”.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.