Yaxleyówna nie zamierzała tego zostawić, na pewno zasięgnie języka u swoich znajomych, którzy mieszkali w Dolinie, ale nie miała zamiaru niepokoić ich o tej porze. To nie było, aż tak palące. Znaczy było, ale wolała nie ściągać tutaj teraz połowy Doliny. Wiadomo, jakby wyglądała ta cała sytuacja. Nie powinno jej tu być, nie mogła włamywać się do mieszkań obych ludzi, nawet jeśli chcieli oni zrobić z niej kolację dla tych stworów, które niepokoiły mieszkańców. Wbrew w pozorom miała w sobię odrobinę zdrowego rozsądku.
Wróci do tego rano, rozejrzy się, podpyta. Widma wydawały jej się być całkiem interesującym tematem, nigdy bowiem wcześniej nie spotkano się z czymś podobnym. Ona jako łowczyni potworów powinna posiadać wiedzę na ich temat, nawet jeśli jeszcze nie było to jakoś specjalnie zbadane, dopiero uczyli się tego, w jaki sposób działają. Chciała dołożyć do tego swoją cegiełkę.
To nie tak, że zamierzała przed kimś ukrywać to, co zobaczyła. Wypadałoby jednak najpierw nieco usystematyzować swoją wiedzę. Zresztą w dupie miała ministerstwo i jego działania, to nie z nimi zamierzała rozmawiać. Widać na załączonym obrazku, jak działali przez ostanie trzy miesiące, nie doszły do niej bowiem informacje o tym, że pojawiły się nowe formy tych stworzeń, które zadomowiły się w Kniei. Ciekawe, czy ukrywali to przed społeczeństwem, czy po prostu nie mieli pojęcia o ich istnieniu. Nie zdziwiłaby jej żadna z opcji, działali strasznie opieszale, zresztą, to też nie było zaskakujące.
Gdyby go tutaj nie było, to właściwie wszystko byłoby zupełnie prostsze. Nie musiałaby się dzielić informacjami, które udało jej się znaleźć w tym domu, bo oczywiście, że też by tu wlazła. To nie podlegało dyskusji - tylko i wyłącznie dla dobra sprawy, czyż nie? Nie umiała panować nad swoją ciekawością. Później może zasugerowałaby jakiemuś znajomemu BUMowcowi, że coś się wydarzyło, ale wszystko po kolei.
- Tak, nie ma sensu tutaj zostawać, nic więcej nie znajdziemy, a mógłby nas zauważyć. - Zrobili to, co mieli do zrobienia. Lepiej opuścić ten dom jak najszybciej. Kto wie, kiedy właściciel postanowi wrócić.
Nie do końca wiedziała, jak Wkurwiony zareaguje na ich widok, z drugiej strony, powinien się spodziewać, że do niego wrócą, bo postanowił zrobić z nich kolację dla tego widma.
- Zaszyjmy się w jakichś krzakach i to przeczekajmy. - No, może nie do końca o krzaki jej chodziło, ale to była chyba najlepsza opcja.
Ruszyła więc w stronę drzwi, gotowa spędzić na świeżym powietrzu tyle czasu ile było potrzeba. Bardzo chciała się skonfrontować z tym mężczyzną.
Wyszła w końcu za drzwi, przystanęła przy najbliższym drzewie, w sumie to przysiadła, skoro mieli mieć tu swój punkt obserwacyjny to wolała siedzieć niż stać. Machnęła różdżką, aby wyczarować sobie krzak na twarzy, bo przecież mieli się kamuflować.
rzucam na ksztaltowanie krzaków wokół twarzy
Sukces!
Sukces!