Cassandra przyjęła to zawieszeni broni z wyraźną ulgą, samej się rozluźniając i chowając różdżkę. Ba, obdarzyła nawet Rodolphusa jakimś ulotnym, wystudiowanym uśmiechem, który nie sięgał jej oczu, zatrzymując się na samych wargach.
- Za sprawę czy też nie, wiedza nie lubi wymówek - nawet jeśli przed wypiciem tajemniczego płynu zaznaczyła, że o sprawę chodzi, najwyraźniej była to zaledwie wymówka, by zmusić ich do zrobienia tego czego od nich oczekiwała ona sama, a może i to całe miejsce. Rodolphus zdał sobie sprawę, że Mauzoleum szepcze. To co wcześniej można było wziąć za ulotny przeciąg, powietrze przeciskające się pośpiesznie przez szpary, teraz w ciszy i spokoju gabinetu nabierało nieco więcej głębi. Chór ledwo wyłapywanych dźwięków pobrzmiewał we wnękach i wił się po kolumnach, rezonując gdzieś w załomkach ustawionych pod ścianami rzeźb. Miejsce mogło to być pałacem wybudowanym ku czci śmierci i jej tajemnic, jednak wciąż miało w sobie wiele do powiedzenia.
- Obudzi. Oczywiście, że się obudzi, ale nie będzie tu mile widziany. Może czuć się odrobinę ospały czy mieć problemy z żołądkiem, ale w dzień powinien dojść do siebie. Jednak ty... jesteś teraz związany z tym miejscem i jeśli zajdzie potrzeba byś znowu się tutaj pojawił, kolejna próba nie będzie potrzebna. Proszę cię tylko, żebyś uważał - dzisiejszy wieczór to specjalna okazja na polecenie Czarnego Pana, bez tego wciąż łatwo tu spotkać kogoś z mojej rodziny.
Odsunęła się od Lestrange'a i podeszła do ściany, różdżką wystukując na cegłach sobie znane zaklęcie czy szyfr. Kamienie zadrżały, a następnie rozsunęły się, pokazując ciemny korytarz.
- Zaprowadzi was na obrzeża miasteczka, tak że nikt was nie zauważy.
Rodolphusowi pozostało tylko zabrać Nicholasa i opuścić Mauzoleum.
- Za sprawę czy też nie, wiedza nie lubi wymówek - nawet jeśli przed wypiciem tajemniczego płynu zaznaczyła, że o sprawę chodzi, najwyraźniej była to zaledwie wymówka, by zmusić ich do zrobienia tego czego od nich oczekiwała ona sama, a może i to całe miejsce. Rodolphus zdał sobie sprawę, że Mauzoleum szepcze. To co wcześniej można było wziąć za ulotny przeciąg, powietrze przeciskające się pośpiesznie przez szpary, teraz w ciszy i spokoju gabinetu nabierało nieco więcej głębi. Chór ledwo wyłapywanych dźwięków pobrzmiewał we wnękach i wił się po kolumnach, rezonując gdzieś w załomkach ustawionych pod ścianami rzeźb. Miejsce mogło to być pałacem wybudowanym ku czci śmierci i jej tajemnic, jednak wciąż miało w sobie wiele do powiedzenia.
- Obudzi. Oczywiście, że się obudzi, ale nie będzie tu mile widziany. Może czuć się odrobinę ospały czy mieć problemy z żołądkiem, ale w dzień powinien dojść do siebie. Jednak ty... jesteś teraz związany z tym miejscem i jeśli zajdzie potrzeba byś znowu się tutaj pojawił, kolejna próba nie będzie potrzebna. Proszę cię tylko, żebyś uważał - dzisiejszy wieczór to specjalna okazja na polecenie Czarnego Pana, bez tego wciąż łatwo tu spotkać kogoś z mojej rodziny.
Odsunęła się od Lestrange'a i podeszła do ściany, różdżką wystukując na cegłach sobie znane zaklęcie czy szyfr. Kamienie zadrżały, a następnie rozsunęły się, pokazując ciemny korytarz.
- Zaprowadzi was na obrzeża miasteczka, tak że nikt was nie zauważy.
Rodolphusowi pozostało tylko zabrać Nicholasa i opuścić Mauzoleum.
Dziękuję wam za rozgrywkę i cierpliwość. Nicholas - przytomniejesz w momencie kiedy opuściliście ukryte przejście, którym posłała was Cassandra. Cholernie boli cię głowa, mdli cię, a skóra boli. Nie jest to ból porównywalny z tym, kiedy piliście eliksir, ale wystarczająco irytujący by nie dać o sobie zapomnieć. Co jakiś czas wymiotujesz ciemną cieczą, ale faktycznie na drugi dzień już ci lepiej.
Efekt przegranej próby: jeśli któregoś razu znowu przyjdzie ci znaleźć się w Mauzoleum żeby posiąść jego tajemnice, zaklęcia i mechanizmy zabezpieczające to miejsce będą bardziej wyczulone na twoją obecność, ale nie znaczy to że zadanie będzie niemożliwe do zrealizowania.
Efekt przejścia próby: żadnych więcej obrzydliwych eliksirów, hura. Wypity sok z trupa daje Rodolphusowi kartę wyjścia z więzienia, jeśli zajdzie do Mauzoleum nieproszony. Nie znaczy to, że naruszając gościnność tego miejsca coś się wreszcie nie zdenerwuje.
Co dostaliście: to wiekowy zwój, który trzyma się w kupie chyba przez dobrą wolę. Jeśli któryś z was spróbuje go przeczytać, to zauważy że w całości zapisany jest on runami. Do zgłębienia jego tajemnic potrzeba, oczywiście, znajomości run, ale też wiedzy o świecie na poziomie ◉◉◉◉○, ale nie musicie tego robić, bo Czarny Pan skończył szkołę z plusem i teraz samodzielnie czyta do poduszki taką literaturę.
W razie pytań czy wątpliwości zapraszam do mojego tematu z konsultacjami.
Efekt przegranej próby: jeśli któregoś razu znowu przyjdzie ci znaleźć się w Mauzoleum żeby posiąść jego tajemnice, zaklęcia i mechanizmy zabezpieczające to miejsce będą bardziej wyczulone na twoją obecność, ale nie znaczy to że zadanie będzie niemożliwe do zrealizowania.
Efekt przejścia próby: żadnych więcej obrzydliwych eliksirów, hura. Wypity sok z trupa daje Rodolphusowi kartę wyjścia z więzienia, jeśli zajdzie do Mauzoleum nieproszony. Nie znaczy to, że naruszając gościnność tego miejsca coś się wreszcie nie zdenerwuje.
Co dostaliście: to wiekowy zwój, który trzyma się w kupie chyba przez dobrą wolę. Jeśli któryś z was spróbuje go przeczytać, to zauważy że w całości zapisany jest on runami. Do zgłębienia jego tajemnic potrzeba, oczywiście, znajomości run, ale też wiedzy o świecie na poziomie ◉◉◉◉○, ale nie musicie tego robić, bo Czarny Pan skończył szkołę z plusem i teraz samodzielnie czyta do poduszki taką literaturę.
W razie pytań czy wątpliwości zapraszam do mojego tematu z konsultacjami.
Koniec sesji