14.12.2024, 17:40 ✶
Nawet jeśli ten dzień zupełnie nie nadawał się na spacer, Electra bardzo cieszyła się ze wspólnego wyjścia. Był to bowiem pierwszy raz od dawna, kiedy cała trójka rodzeństwa mogła spędzić ze sobą czas. W ciągu roku szkolnego Prewettówna siedziała w Hogwarcie, a że Basil i Ari byli nudnymi dorosłymi, to nie mieli wolnego nawet latem. Kiedy już obu braciom udawało się znaleźć chwilę dla siostry, na drodze najczęściej stawała Elise, która chciała jak najbardziej ograniczyć interakcje Icarusa ze swoimi dziećmi. Dlatego wcześniej tego dnia Electra poinformowała mamę, że idzie się spotkać z Basilem, nie wspominając nic o Arim. Na szczęście Elise była zbyt zajęta swoimi sprawami, by zauważyć bękarta męża wychodzącego z domu tuż po jej córce.
W ten oto sposób całej trójce Prewettów udało się wreszcie spotkać, ale wyglądało na to, że los postanowił postawić im kolejną przeszkodę. Electra słyszała wcześniej o tym, że ma się odbyć marsz praw charłaków, ale że nie interesowała się zbytnio polityką, to nie poświęciła temu tematowi zbyt dużej uwagi. Nie, żeby nie zgadzała się z postulatami protestujących; w ciągu swoich szesnastu lat życia miała już styczność z niesprawiedliwością, nawet we własnym domu. Widząc, jak okropnie traktowany był Icarus i jak to na niego wpływało, mogła domyślać się, jak wyglądało życie przeciętnego charłaka. Dlatego uważała, że mieli pełne prawo walczyć o swoje, nawet jeśli przeszkodzili jej w ten sposób w rodzinnym wypadzie.
Zresztą, Prewettównę z natury ciągnęło do nowych doświadczeń, a marsz wyglądał całkiem ciekawie.
– A nie możemy zostać chwilę i popatrzeć? – spytała i nie czekając na odpowiedź Basila, podeszła parę kroków w stronę obserwatorów stojących wokół marszu.
W ten oto sposób całej trójce Prewettów udało się wreszcie spotkać, ale wyglądało na to, że los postanowił postawić im kolejną przeszkodę. Electra słyszała wcześniej o tym, że ma się odbyć marsz praw charłaków, ale że nie interesowała się zbytnio polityką, to nie poświęciła temu tematowi zbyt dużej uwagi. Nie, żeby nie zgadzała się z postulatami protestujących; w ciągu swoich szesnastu lat życia miała już styczność z niesprawiedliwością, nawet we własnym domu. Widząc, jak okropnie traktowany był Icarus i jak to na niego wpływało, mogła domyślać się, jak wyglądało życie przeciętnego charłaka. Dlatego uważała, że mieli pełne prawo walczyć o swoje, nawet jeśli przeszkodzili jej w ten sposób w rodzinnym wypadzie.
Zresztą, Prewettównę z natury ciągnęło do nowych doświadczeń, a marsz wyglądał całkiem ciekawie.
– A nie możemy zostać chwilę i popatrzeć? – spytała i nie czekając na odpowiedź Basila, podeszła parę kroków w stronę obserwatorów stojących wokół marszu.