Spała. Przynajmniej jeszcze przed chwilą spała. Przebudziła się w chwili, w której poczuła dłonie przesuwające się po jej nagim ciele. Nie otwierała jednak oczu. Nie chciała. Tak jej było dobrze. Mogłaby tak trwać w tej miękkiej pościeli, w jego ramionach do końca świata. Chyba jeszcze nigdy nie czuła takiego spokoju, wszystko wydawało się być właściwe. Przez moment obawiała się, że to tylko sen, bo miała ich wiele, jednak ciepło jego ciała, zapach, a w końcu głos, który się do niej odezwał tuż po tym, jak przesunął ją do siebie i zamknął w swoich objęcia, to wszystko świadczyło o tym, że to wcale nie był sen. To wszystko, co się wydarzyło było prawdą, spełnieniem marzeń, po które bała się sięgnąć.
Obawiała się przyznać do tego, co czuła. Bała się tego, że ją odrzuci. Okazało się, że te obawy były zupełnie bezpodstawne, czego nie do końca się spodziewała. Miała wrażenie, że krążyli wokół siebie, że próbowali coś sobie przekazać, ale żadne z nich nie chciało tego robić. Gdy jednak zobaczyła u jego boku inną kobietę - cóż, trochę pękła. Musiała zareagować, bo wiedziała, że nie zniosłaby tego więcej. Chciała spróbować, chciała podzielić się z Roisem tym wszystkim, co się w niej kłębiło. Nie miała pojęcia, czy postępuje słusznie, bo przecież mogła zostać odrzucona, na całe szczęście tak się nie stało. Okazało się, że też tego chciał, że czuł to samo, co ona. Nie mogła zrozumieć dlaczego tak długo krążyli wokół siebie i żadne z nich nie zdecydowało się rozpocząć tego tematu, zamiast tego usilnie próbowali trzymać się tej przyjaźni, którą sami sobie narzucili.
Gdy w końcu wyjaśnili sobie wszystko mogli wreszcie przekroczyć granicę, zatracić się w sobie. Czekała na to od miesięcy, satysfkacja była więc ogromna. Nareszcie dostała to, na czym jej zależało. Był jej, pragnął tego samego, czy życie mogło być piękniejsze? Chyba nie.
Nadrobili w te kilka godzin cały stracony czas, trudno było zapanować nad pragnieniem, które w sobie tłumili, kiedy wokół siebie krążyli. Żałowała, że tak późno zdecydowała się na to wyznanie, ale chyba lepiej późno niż wcale, może powinna podziękować tej dziewczynie za to, że się przypałętała, bo inaczej zapewne trudno byłoby jej się zdecydować, aby wyrzucić z siebie to wszystko.
Uśmiechała się, miała przy tym zamknięte oczy, bo póki co nie chciała ich jeszcze otwierać, nie chciała przerwywać tej chwili, chociaż właściwie powinna to zrobić. Wypadałoby się upewnić, że to wszystko jest prawdziwe, że on faktycznie znajdował się tuż przy niej, w jedyny, właściwy sposób.
Czuła przyjemne zmęcznie, bo czas, który razem spędzili był bardzo intensywny, wreszcie mogli pozwolić sobie zatracić się w sobie nawzajem. Wymienili niezliczoną ilość pocałunków, poznawali swoje ciała, dokładnie tak, jak chciała, tak jak wyobrażała sobie przez te ostatnie kilka miesięcy. Mieli naprawdę sporo do nadrobienia, chyba udało im się tego dokonać. Pamiętała, że w końcu mogła zapoznać się z każdy miejscem na jego ciele, próbowała je całe naznaczyć pocałunkami. Nie mogła opanować swojej żądzy, zresztą nie ma się co dziwić, była ogromna, w końcu rosła w niej przez kilka ostatnich miesięcy i w końcu mogła przejąć władzę nad rozsądkiem, który próbował sugerować, że to nie może się wydarzyć. Okazało się, że jednak mogło, że nie musiała się hamować, że robiła to bez konkretnego powodu.
Dotarło do niej, że nie zauważała tych drobnych znaków, że to nie było urojenie, że faktycznie miało miejsce, cóż, dobrze, że udało im się w końcu określić. Szkoda by było, aby nadal krążyli wokół siebie bez celu, marnowaliby się jako przyjaciele.
Najdroższa. Tak, nie potrafiła opanować ogromnego uśmiechu, który pojawił się na jej twarzy, kiedy usłyszała to słowo. Była mu najdroższa, nie byli już swoimi przyjaciółmi, stali się czymś więcej. Była jego, on należał do niej.
Nie miała pojęcia ile spali, ile czasu minęło od kiedy znaleźli się w sypialni. Jakoś jej to nie obchodziło, chociaż może powinno, tyle, czy faktycznie musieli stąd wychodzić? - Czy faktycznie chcemy się stąd zebrać? - Wolała się upewnić, że mieli takie same zamiary, wystarczyło jedno słowo, a byłaby skłonna zmienić swoje plany, mogła przecież udawać, że źle się poczuła. Nikt by tego nie negował.
Otworzyła w końcu oczy, zauważyła promienie słońca, które wpadały do pomieszczenia przez okno. Świadczyły o tym, że było już późno, dzień się kończył. Nie miała pojęcia, kiedy ostatnio udało jej się tyle przespać, bo miewała problemy ze spaniem. Cóż, jak widać potrzebowała obok siebie odpowiedniej osoby, aby w pełni się wysypiać.
W końcu się poruszyła, nadal tutaj był, nadal chciał trzymać ją w swoich ramionach. Chyba osiągnęła swój cel, nie spodziewała się, że kiedyś będzie jej zależeć na tym, aby mieć możliwość budzić się przy konkretnym mężczyźnie. Od jakiegoś czasu myślała tylko i wyłącznie o nim, aż wreszcie go dostała. Był tutaj, był jej, czuła się spełniona. Powoli, delikatnie zaczęła przesuwać opuszki swoich palców po jego torsie, sunęła od dolnej części w górę. Czuła pod palcami ciepło jego ciała, nie spodziewała się, że będzie to takie przyjemne.
- Moglibyśmy się tutaj zaszyć, zapewne nikt nawet nie zauważyłby naszej nieobecności. - Tak, próbowała chyba namówić do tego, aby nie wychodzili z łóżka, nie miała pojęcia, czy było to właściwe, czy nie. Jakoś powinno jej się udać wytłumaczyć z tego, że nie zjawiła się tam, gdzie miała. Zdecydowanie chciała się nacieszyć tym wszystkim.
Jeszcze kilka dni temu myślała, że nie istnieje taka możliwość, że mieli ciągle tkwić w tym dziwnym układzie, który wydawał się być odpowiedni. Tyle, że to nigdy nie było właściwe, ona od samego początku chciała czegoś więcej i wreszcie to dostała. W końcu udało jej się osiągnąć cel. To naprawdę było satysfakcjonujące, tak samo jak to, jak spędzili razem czas. Mogła wreszcie ponownie zasmakować jego ust, ale nie tylko, co najważniejsze, nigdzie się nie wybierał, zamierzał przy niej zostać. Jeszcze nigdy nie czuła się taka spełniona, jakby znalazła brakujący kawałek swojego życia, który czynił je pełnym.