15.12.2024, 07:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2024, 07:39 przez Atreus Bulstrode.)
- A nie wiem, nie liczyłem - uśmiechnął się przy tym nieco głupio, wzruszając ramionami. Dokładnych notatek na ten temat nigdy nie prowadził, chociaż tego typu pytanie prosiło się o rzucenie jakiejś dwuznacznej liczby, co pewnie zrobiłby w innym towarzystwie. Nie miał jednak wątpliwości, że jego rady były najlepsze - szczególnie dla jego samego i własnej rozrywki, a wylistowane przez nią przykłady zdarzały się w tym całym rozliczeniu często i gęsto, bo w przeciwieństwie do niej nie miał wielu skrupułów co do podpuszczania ludzi do robienia rzeczy głupich, a przez to ryzykownych.
- O moich drogich przyjaciół i ich uwagę? Zawsze - rzucił z przekąsem, wyglądając trochę jakby połknął coś kwaśnego albo zwyczajnie obrzydliwego. W jego głowie Borgin wciąż miał ten status, bo zwyczajnie nie był w stanie ostatecznie zerwać z niego tej łatki, ale powiedzenie tego jednego słowa w tym momencie na głos i tak w pewien sposób bolało i było wyzwaniem.
Ale tak, wolałby żeby do niego wysyłał te listy. Wolał w jakiś sposób rozliczyć się ze Stanleyem, nawet jeśli nie był pewien w jaki sposób mógłby to zrobić tak, żeby nie poświęcać wszystkiego co z kolegą było związane.
- Hmm, brzmi to nad wyraz znajomo. Chyba w tej jednej kwestii byś się dogadała z moją siostrą, bo ona chyba też ma tego typu dylematy w przypadku Oriona. Ja jestem wciąż zamałoletni i się nie łapię - prychnął, kręcąc od niechcenia swoją szklanką, w której kołysała się resztka piwa. - Jak dla kogo - uśmiechnął się przemądrzale, bo akurat w dziale świastoklików to miał dojścia i dla niego taka sprawa wcale nie była ciężka. Czy obca. - Wymówki, wymówki. Niech nie będzie dzisiaj, ale małe wakacje by ci się przydały. Mamy wtorek, więc idealnie zaraz weekend. To co, trzy dni? Dwa? No chociaż jeden, akurat żeby dobrze wejść w nowy miesiąc. Jak się zgodzisz to ci powiem co ostatnio fajnego widziałem w tej waszej Kniei - uśmiechnął się szelmowsko, próbując ją albo sprowokować, albo podpuścić, chociaż w sumie to wychodziło na jedno.
- O moich drogich przyjaciół i ich uwagę? Zawsze - rzucił z przekąsem, wyglądając trochę jakby połknął coś kwaśnego albo zwyczajnie obrzydliwego. W jego głowie Borgin wciąż miał ten status, bo zwyczajnie nie był w stanie ostatecznie zerwać z niego tej łatki, ale powiedzenie tego jednego słowa w tym momencie na głos i tak w pewien sposób bolało i było wyzwaniem.
Ale tak, wolałby żeby do niego wysyłał te listy. Wolał w jakiś sposób rozliczyć się ze Stanleyem, nawet jeśli nie był pewien w jaki sposób mógłby to zrobić tak, żeby nie poświęcać wszystkiego co z kolegą było związane.
- Hmm, brzmi to nad wyraz znajomo. Chyba w tej jednej kwestii byś się dogadała z moją siostrą, bo ona chyba też ma tego typu dylematy w przypadku Oriona. Ja jestem wciąż zamałoletni i się nie łapię - prychnął, kręcąc od niechcenia swoją szklanką, w której kołysała się resztka piwa. - Jak dla kogo - uśmiechnął się przemądrzale, bo akurat w dziale świastoklików to miał dojścia i dla niego taka sprawa wcale nie była ciężka. Czy obca. - Wymówki, wymówki. Niech nie będzie dzisiaj, ale małe wakacje by ci się przydały. Mamy wtorek, więc idealnie zaraz weekend. To co, trzy dni? Dwa? No chociaż jeden, akurat żeby dobrze wejść w nowy miesiąc. Jak się zgodzisz to ci powiem co ostatnio fajnego widziałem w tej waszej Kniei - uśmiechnął się szelmowsko, próbując ją albo sprowokować, albo podpuścić, chociaż w sumie to wychodziło na jedno.