15.12.2024, 09:16 ✶
Atreus, oczywiście jak zawsze nieskromnie, uważał się za najbardziej rozrywkową i zabawną rozmowę w rodzinie. A biorąc pod uwagę że połowa krwi w jego żyłach należała do Prewettów, to było to dość poważne zdanie. Niestety, jak na to nie patrzeć, to z całej jego najbliższej rodziny od strony matki, najbardziej zabawowy był Basilius i to tylko dlatego że dręczyło go uzależnienie od hazardu. Ella natomiast... no miała potencjał, nie mógł jej tego odmówić, ale ich relacje były zwyczajnie dziwne. Po pierwsze była dziewczyną, po drugie dzieląca ich różnica wieku była wystarczająca, by za dzieciaka nie chciał bawić się z nią we wszystko co by chciała, a jej ganianie za chłopakami było zwyczajnie drażniące. Szkoda tylko że nie dostrzegał w tym wszystkim pewnych podobieństw, bo sam był dokładnie tak samo namolny, ganiając za starszymi kuzynami.
Ale teraz? Wciąż była smarkata, ale już na tyle dużą dziewczynką, żeby można było się z nią pokazać w tak zwanym towarzystwie. A wyjście do restauracji wydawało się doskonałym pomysłem żeby się spotkać i może nawet porozmawiać o czymś ciekawym. Jak im to miało pójść - nie miał pojęcia, głównie dlatego że jej nie znał, ale to stwierdzenie było z kolei niezwykle Atreusowe w naturze. Co natomiast o niej wiedział, to to że chyba lubiła ładne szmatki i nawet jeśli o ładnych ubraniach wiedział niewiele, to jeśli tylko chciałaby żeby jej coś kupić, to mógłby już pierwszy stać w kolejce.
Co zaś się tyczyło tego nieszczęsnego spisku na życie Basiliusa, to był absolutnie przekonany, że on nie miał z tym nic wspólnego. Zwyczajnie zrobił to o co poprosił go Icarus. A to, że zwykle do robienia tego co mówili mu inni był ostatni, to była kwestia drugorzędna. Może też ten obiad był swoistą gałązką oliwną, bo widział przecież że ta cała sytuacja mogła Ellę nieco... podminować, biorąc pod uwagę wielkie plany co do przyszłych związków Prewetta.
Pojawił się wcześniej na umówionym miejscu, zajmując miejsce przy zarezerwowanym stoliku i cierpliwie czekając na przybycie dziewczyny. Mieli stolik w przytulnej wnęce, gdzie mieli nieco więcej prywatności niż na otwartej sali. Nie to, żeby Atreus przesadnie się martwił na ogół o to, że ktoś go rozpozna, ale chyba ostatnie plotki że miał być narzeczonej tej rudej gówniary z Widowiska Randkowego troszkę zachwiały jego konceptem że nie ważne co, ważne by gadali.
- Bardzo ładnie wyglądasz - przywitał się z nią, kiedy dotarła na miejsce, odprowadzona przez kelnera. - Tak się zastanawiałem czy może mnie nie wystawisz w zamian za psucie Basiliusowych planów, ale widzę że chyba zostało mi przebaczone. Bardzo dobrze. Znaczy, cieszy mnie to.
Ale teraz? Wciąż była smarkata, ale już na tyle dużą dziewczynką, żeby można było się z nią pokazać w tak zwanym towarzystwie. A wyjście do restauracji wydawało się doskonałym pomysłem żeby się spotkać i może nawet porozmawiać o czymś ciekawym. Jak im to miało pójść - nie miał pojęcia, głównie dlatego że jej nie znał, ale to stwierdzenie było z kolei niezwykle Atreusowe w naturze. Co natomiast o niej wiedział, to to że chyba lubiła ładne szmatki i nawet jeśli o ładnych ubraniach wiedział niewiele, to jeśli tylko chciałaby żeby jej coś kupić, to mógłby już pierwszy stać w kolejce.
Co zaś się tyczyło tego nieszczęsnego spisku na życie Basiliusa, to był absolutnie przekonany, że on nie miał z tym nic wspólnego. Zwyczajnie zrobił to o co poprosił go Icarus. A to, że zwykle do robienia tego co mówili mu inni był ostatni, to była kwestia drugorzędna. Może też ten obiad był swoistą gałązką oliwną, bo widział przecież że ta cała sytuacja mogła Ellę nieco... podminować, biorąc pod uwagę wielkie plany co do przyszłych związków Prewetta.
Pojawił się wcześniej na umówionym miejscu, zajmując miejsce przy zarezerwowanym stoliku i cierpliwie czekając na przybycie dziewczyny. Mieli stolik w przytulnej wnęce, gdzie mieli nieco więcej prywatności niż na otwartej sali. Nie to, żeby Atreus przesadnie się martwił na ogół o to, że ktoś go rozpozna, ale chyba ostatnie plotki że miał być narzeczonej tej rudej gówniary z Widowiska Randkowego troszkę zachwiały jego konceptem że nie ważne co, ważne by gadali.
- Bardzo ładnie wyglądasz - przywitał się z nią, kiedy dotarła na miejsce, odprowadzona przez kelnera. - Tak się zastanawiałem czy może mnie nie wystawisz w zamian za psucie Basiliusowych planów, ale widzę że chyba zostało mi przebaczone. Bardzo dobrze. Znaczy, cieszy mnie to.