15.12.2024, 10:48 ✶
A więc zgodni przynajmniej co do tego, opuścili mieszkanie Wkurwionego. Atreus, najlepiej jak potrafił, zamknął wcześniej otworzony zamek, a potem ruszył za Geraldine pod najbliższe drzewo. Nie był to według niego najlepszy typ, ale prawdę powiedziawszy chyba nie mieli lepszych opcji w tych warunkach. Wiśniowa była, cóż, ulicą. Do tego ulicą nocną porą, a nawet jeśli sprzyjało to małej liczbie osób i gapiów, tak już samotny człowiek raz zauważony odstawał od reszty otoczenia. Krzaki więc, i drzewo, było lepszym z gorszych pomysłów. Ale Bulstrode i tak czuł, że pewnie kto miał już ich zauważyć, ten zauważył.
Zajął miejsce obok drzewa, z pewnym uznaniem spoglądając na jej wyczarowane krzaczory, ale nie zamierzając nic mówić na ten temat, żeby sobie jeszcze przypadkiem czegoś nie pomyślała. Zamiast tego wyciągnął papierosa i zapalił, wyraźnie się nad czymś zastanawiając. A dokładniej nad tym co kryło się w Kniei. Wątpił, że pojawienie się nowych okazów Departament Tajemnic lub Stworzeń tak skrzętnie by ukrył, przynajmniej przed przedstawicielami prawa, którzy mieli też zabezpieczać ten teren. Istoty więc albo były nowe na tym terenie, albo cholernie dobrze się ukrywały. Niewymowni chyba i tak prowadzili swoje badania na Polanie Ognisk, a ci od zwierząt... chuj wie co właściwie robili, ale Bulstrode obstawiał że niewiele, biorąc pod uwagę że nekromancja była zakazana i nie było jak się przed tymi szkaradami bronić. Wykazywana inteligencja nowych stworzeń też wydawała się kłopotliwa, bo zdawała się iść tak daleko że z łatwością manipulowały ludźmi, pytanie tylko co było warunkiem ku temu. Słaba wola? Podatność na jakiś konkretny czynnik? Tylko jak to właściwie można było zmierzyć, o ile w ogóle?
W każdym razie, zabijając czas czy to pogadankami, czy to niezręczną ciszą, wreszcie zastała ich szarówka, coraz intensywniej przemieniająca się w poranek i ostre promienie słońca wyglądające zza horyzontu. Atreus przeciągnął się na rozkładanym krzesełku, które w międzyczasie sobie wyczarował, dochodząc do trochę nieprzyjemnej konkluzji.
- Ja mam wrażenie, że nam się zgubił w tej Kniei - rzucił do blondynki, w zblazowanej pozie spoglądając ku górze, na zieleniejące się nad nimi liśćmi. - Nie mówiąc o tym, że nie wiem jak ty, ale powoli dobija godzina, w której muszę znaleźć się gdzieś indziej - i w której ludzie zaczną się budzić i być może także zwiększy się populacja tych, którzy ich za pod tym krzakiem zauważą.
Zajął miejsce obok drzewa, z pewnym uznaniem spoglądając na jej wyczarowane krzaczory, ale nie zamierzając nic mówić na ten temat, żeby sobie jeszcze przypadkiem czegoś nie pomyślała. Zamiast tego wyciągnął papierosa i zapalił, wyraźnie się nad czymś zastanawiając. A dokładniej nad tym co kryło się w Kniei. Wątpił, że pojawienie się nowych okazów Departament Tajemnic lub Stworzeń tak skrzętnie by ukrył, przynajmniej przed przedstawicielami prawa, którzy mieli też zabezpieczać ten teren. Istoty więc albo były nowe na tym terenie, albo cholernie dobrze się ukrywały. Niewymowni chyba i tak prowadzili swoje badania na Polanie Ognisk, a ci od zwierząt... chuj wie co właściwie robili, ale Bulstrode obstawiał że niewiele, biorąc pod uwagę że nekromancja była zakazana i nie było jak się przed tymi szkaradami bronić. Wykazywana inteligencja nowych stworzeń też wydawała się kłopotliwa, bo zdawała się iść tak daleko że z łatwością manipulowały ludźmi, pytanie tylko co było warunkiem ku temu. Słaba wola? Podatność na jakiś konkretny czynnik? Tylko jak to właściwie można było zmierzyć, o ile w ogóle?
W każdym razie, zabijając czas czy to pogadankami, czy to niezręczną ciszą, wreszcie zastała ich szarówka, coraz intensywniej przemieniająca się w poranek i ostre promienie słońca wyglądające zza horyzontu. Atreus przeciągnął się na rozkładanym krzesełku, które w międzyczasie sobie wyczarował, dochodząc do trochę nieprzyjemnej konkluzji.
- Ja mam wrażenie, że nam się zgubił w tej Kniei - rzucił do blondynki, w zblazowanej pozie spoglądając ku górze, na zieleniejące się nad nimi liśćmi. - Nie mówiąc o tym, że nie wiem jak ty, ale powoli dobija godzina, w której muszę znaleźć się gdzieś indziej - i w której ludzie zaczną się budzić i być może także zwiększy się populacja tych, którzy ich za pod tym krzakiem zauważą.