15.12.2024, 14:35 ✶
Charles przeszedł jeszcze raz przez małą szklarnię i wyszedł z namiotu, poza zasięg krwiożerczych roślin i tych mniej groźnych również. Ruchem dłoni posłał wiązkę energii, by zamknąć za sobą prowizoryczną szklarnię. Musiał przyznać, że nie był zbyt zadowolony ze swoich odkryć, co starał się zakomunikować Rolphowi spojrzeniem spod zmarszczonego czoła. Szybko jednak przeniósł spojrzenie z powrotem na Leona, lecz nie krył swojego niezadowolenia.
- Standardowe? - Powtórzył po mężczyźnie. - Hodowane po mugolsku. - Prychnął, podkreślając absurd tego stwierdzenia. - Nie musisz mnie uczyć, panie Leon, do czego służą zioła. Standardowe i niestandardowe.
W Durmstrangu uczono wielu różnych rzeczy, również czarnej magii i zastosowania tych nieco mniej standardowych roślin. Mulciber przykładał się do obu tych zajęć i wiedział, co zrobić, by zrobić komuś krzywdę. Niemagiczne rośliny stanowiły miłą, użyteczną bazę dla tych nieco bardziej groźnych magicznych odpowiedników.
Skrzyżowawszy ręce na piersi, przyjrzał się Leonowi krytycznie.
- Drzewo, proszę pana. To jest drzewo, całkiem niemagiczne, całkiem zwyczajne, nie Prylepilen. Nie wyhodujesz drzewa w piwnicy. - Zauważył ponuro, kładąc emfazę na kluczowe słowa. Wciąż nie zapominał o akcencie i przy odrobinie szczęścia, Leon nie będzie miał pojęcia, skąd Charles pochodzi, gdy słowa były śpiewne i miękko zniekształcone. - Nie takiego, które może się przydać. A i skoro rosną przy świetle mugolskich lamp, musisz je dobrze nawozić, żeby miały odpowiednią moc. Nie czuję nawozu, panie Leon.
Charles nie był zadowolony z tego, co zastał w piwnicy mężczyzny. Ta niewielka szklarnia pozostawiała wiele do życzenia i chociaż Charlie wiedział, jaki jest cel ich misji, nie mógł nie odnieść wrażenia, że stać ich na więcej. Przyjrzał się uważnie Leonowi.
- Pański dochód z innych źródeł może nie być tak pewny, jeśli jakość mogłaby być lepsza. - Dodał, przyglądając się mężczyźnie. Lestrange kusił go galeonami, zaś Charles próbował podkopać pewność siebie. Nie chciało mu się wierzyć, że te domniemane znajomości zaoferowałyby więcej, niż oni.
Percepcja - czy widzę, że Leon kłamie? 2 kropki
- Standardowe? - Powtórzył po mężczyźnie. - Hodowane po mugolsku. - Prychnął, podkreślając absurd tego stwierdzenia. - Nie musisz mnie uczyć, panie Leon, do czego służą zioła. Standardowe i niestandardowe.
W Durmstrangu uczono wielu różnych rzeczy, również czarnej magii i zastosowania tych nieco mniej standardowych roślin. Mulciber przykładał się do obu tych zajęć i wiedział, co zrobić, by zrobić komuś krzywdę. Niemagiczne rośliny stanowiły miłą, użyteczną bazę dla tych nieco bardziej groźnych magicznych odpowiedników.
Skrzyżowawszy ręce na piersi, przyjrzał się Leonowi krytycznie.
- Drzewo, proszę pana. To jest drzewo, całkiem niemagiczne, całkiem zwyczajne, nie Prylepilen. Nie wyhodujesz drzewa w piwnicy. - Zauważył ponuro, kładąc emfazę na kluczowe słowa. Wciąż nie zapominał o akcencie i przy odrobinie szczęścia, Leon nie będzie miał pojęcia, skąd Charles pochodzi, gdy słowa były śpiewne i miękko zniekształcone. - Nie takiego, które może się przydać. A i skoro rosną przy świetle mugolskich lamp, musisz je dobrze nawozić, żeby miały odpowiednią moc. Nie czuję nawozu, panie Leon.
Charles nie był zadowolony z tego, co zastał w piwnicy mężczyzny. Ta niewielka szklarnia pozostawiała wiele do życzenia i chociaż Charlie wiedział, jaki jest cel ich misji, nie mógł nie odnieść wrażenia, że stać ich na więcej. Przyjrzał się uważnie Leonowi.
- Pański dochód z innych źródeł może nie być tak pewny, jeśli jakość mogłaby być lepsza. - Dodał, przyglądając się mężczyźnie. Lestrange kusił go galeonami, zaś Charles próbował podkopać pewność siebie. Nie chciało mu się wierzyć, że te domniemane znajomości zaoferowałyby więcej, niż oni.
Percepcja - czy widzę, że Leon kłamie? 2 kropki
Rzut N 1d100 - 2
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 23
Akcja nieudana
Akcja nieudana