15.12.2024, 20:56 ✶
Coś bardzo nieprzyjemnie zacisnęło się w żołądku Charlesa. Węzeł zacieśniał się, a następnie zaczął przesuwać, w górę, pod mostkiem, aż do gardła. Charles chrząknął, by uwolnić się od tego niemiłego uczucia.
- To bardzo miła niespodzianka. - Odpowiedział Baldwinowi, bo tak nakazywał zwyczaj. - Co nie zmienia jednak faktu, że... niespodzianka.
Charles miał dużo pracy i dużo na głowie. Dużo, wszystkiego było dużo, a Malfoy sprawiał, że było jeszcze więcej, zbyt dużo na biedną, obolałą głowę Mulcibera. Jakiś mało rozsądny głosik odezwał się i przypomniał, że alkohol był dobrym sposobem na rozładowanie napięcia, którego Charlie miał w sobie ostatnio zbyt wiele. Westchnął i po raz kolejny przeczyścił gardło chrząknięciem, sięgając po dwie niewysokie szklanki, ładne, w kształcie tulipana. Ruchem dłoni posłał je ku stolikowi w salonie.
- Dlaczego miałbym sypiać w tym? - Zapytał znów, zupełnie ignorując zapach Baldwina. Nie przepadał za dymem papierosowym, więc i nie zaciągał się na tyle, by wyłapać te słodsze nuty. - Przecież mam piżamę? - Dodał, jakby to wyjaśnienie było już ponad jego siły. Dlaczego Baldwin nie domyślał się takich podstawowych rzeczy? - Piżamę, zarezerwowaną na noc. Nie ma jeszcze nocy, Baldwinie. - Wyjaśnił powoli, ostrożnie, zerkając w okno, jakby samemu chciał się upewnić, że to, co mówi, ma pokrycie w rzeczywistości. Niektórzy może poszliby już spać, ale nie on!
Wrócił powoli do niespodziewanego gościa i wskazał mu miejsce na kanapie. Czy Baldwin miał czyste spodnie i nie pobrudzi mu tapicerki? A może lepiej było usadowić go na krześle, które przynajmniej łatwo byłoby umyć, gdyby zostały ślady na drewnie? Przynajmniej szczur zdawał się trzymać swojego pana i nie rzucać na wszystko, by drapać, gryźć i niszczyć w inny sposób. W razie problemu, Charles był gotów zawołać po pomoc Odę, swoją sowę. Uwielbiała gryzonie.
- Baldwinie, czy ty siebie słyszysz? - Dopytał. - Scylla nie pójdzie ze mną do łóżka po paru spotkaniach. To grzeczna, ułożona dziewczyna. Musimy poznać się bliżej, może wtedy jej to zaproponuję. Zrozumiesz mnie, gdy sam poznasz pannę, z którą będziesz chciał się związać.
Żal mu było tejże panny. Był niemal pewien, że nie istniała taka, która chętnie przyjęłaby Malfoya w swoje ramiona. Może rodzice za nich zadecydują.
- To bardzo miła niespodzianka. - Odpowiedział Baldwinowi, bo tak nakazywał zwyczaj. - Co nie zmienia jednak faktu, że... niespodzianka.
Charles miał dużo pracy i dużo na głowie. Dużo, wszystkiego było dużo, a Malfoy sprawiał, że było jeszcze więcej, zbyt dużo na biedną, obolałą głowę Mulcibera. Jakiś mało rozsądny głosik odezwał się i przypomniał, że alkohol był dobrym sposobem na rozładowanie napięcia, którego Charlie miał w sobie ostatnio zbyt wiele. Westchnął i po raz kolejny przeczyścił gardło chrząknięciem, sięgając po dwie niewysokie szklanki, ładne, w kształcie tulipana. Ruchem dłoni posłał je ku stolikowi w salonie.
- Dlaczego miałbym sypiać w tym? - Zapytał znów, zupełnie ignorując zapach Baldwina. Nie przepadał za dymem papierosowym, więc i nie zaciągał się na tyle, by wyłapać te słodsze nuty. - Przecież mam piżamę? - Dodał, jakby to wyjaśnienie było już ponad jego siły. Dlaczego Baldwin nie domyślał się takich podstawowych rzeczy? - Piżamę, zarezerwowaną na noc. Nie ma jeszcze nocy, Baldwinie. - Wyjaśnił powoli, ostrożnie, zerkając w okno, jakby samemu chciał się upewnić, że to, co mówi, ma pokrycie w rzeczywistości. Niektórzy może poszliby już spać, ale nie on!
Wrócił powoli do niespodziewanego gościa i wskazał mu miejsce na kanapie. Czy Baldwin miał czyste spodnie i nie pobrudzi mu tapicerki? A może lepiej było usadowić go na krześle, które przynajmniej łatwo byłoby umyć, gdyby zostały ślady na drewnie? Przynajmniej szczur zdawał się trzymać swojego pana i nie rzucać na wszystko, by drapać, gryźć i niszczyć w inny sposób. W razie problemu, Charles był gotów zawołać po pomoc Odę, swoją sowę. Uwielbiała gryzonie.
- Baldwinie, czy ty siebie słyszysz? - Dopytał. - Scylla nie pójdzie ze mną do łóżka po paru spotkaniach. To grzeczna, ułożona dziewczyna. Musimy poznać się bliżej, może wtedy jej to zaproponuję. Zrozumiesz mnie, gdy sam poznasz pannę, z którą będziesz chciał się związać.
Żal mu było tejże panny. Był niemal pewien, że nie istniała taka, która chętnie przyjęłaby Malfoya w swoje ramiona. Może rodzice za nich zadecydują.