• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[08.1972] Will a pretty face make it better?

[08.1972] Will a pretty face make it better?
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#6
16.12.2024, 03:05  ✶  
Ulysses zmarszczył brwi, chyba nie do końca już sam wiedział czy bardziej był poirytowany na Lyssę bo w jego oczach ta zdecydowała się na zmuszenie go do wzięcia udziału w konkursie karaoke czy też dlatego, że teraz próbowała zrzucić na niego całą odpowiedzialność za całą zaistniałą sytuację. Pokręcił z niedowierzaniem głową. Jak mogła w ogóle sugerować, że bawiłby się dobrze robiąc z siebie durnia na konkursie karaoke? I jeszcze z… Ashley.
- Gdybym chciał by ona uwieszała się na moim ramieniu to ją zaprosiłbym na randkę – zauważył cicho, pośrednio wskazując która z towarzyszących my kobiet mogłaby to zrobić, a w jego zazwyczaj bezosobowym tonie głosu pojawiły się dalekie echa irytacji. Na jego nieszczęście blondynka, wraz z ogonem w postaci własnego brata, pojawiła się na randce zupełnie bez zaproszenia.
Westchnął pod nosem, gdy Lyssa odskoczyła od niego. Obserwował jak ustawiała piłeczkę i zamierzała się do uderzenia. Mimowolnie zacisnął kciuki, gorąco kibicując jej by zdołała przebić rzut Ashley.
- Szlag by to... – wymamrotał pod nosem, gdy piłeczka nie tylko nie poleciała w stronę dołka, ale jeszcze zniknęła w stawie.
Ulysses był więcej niż pewien, że Mulciber zrobiła to specjalnie. Naprawdę gotowa była przegrać, byle tylko on musiał zawodzić na konkursie śpiewania razem z Ashley. W chwili, w której blondynka znowu skupiła na nim swoją uwagę, patrzył wprost na Lyssę. A w jego oczach malowało się szczere rozczarowanie. Za co aż tak próbowała go ukarać?
Otworzył nawet usta by po raz kolejny powiedzieć na głos, że naprawdę potrafiła ładnie śpiewać – może nawet dużo ładniej od Ashley, ale mniej więcej w tym samym momencie słowa zamarły mu na końcu języka a on sam tylko patrzył jak Lyssa wepchnęła przeciwniczkę do wody.
- Szlag by to… - powtórzył skonsternowany.
Ruchy miał mozolne i powolne, jakby sam nie wiedział, czy naprawdę chciał się wikłać w całą tę sytuację jeszcze bardziej niż już był uwikłany. Bo jedna część natury Ulyssesa, ta całkiem – zwyczajna – najchętniej złapałaby Lyssę za ramię i pociągnęła ze sobą w stronę wyjścia, byle tylko – korzystając z nadarzającej się niespodziewanie dla niego, ale sprokurowanej przez nią sytuacji – uciec. Druga, nadal całkiem zwyczajna, ale osadzona w życiu zawodowym, zmuszała go do podjęcia całkiem innych kroków.
- W życiu nie spotkałem tak dziecinnej osoby jak ty – syknął w stronę Lyssy. Była uparta i nieznośna. I nawet to, że chwilami dawał się oczarować jej ładnej buzi i bystremu umysłowi, nie poprawiało w tym momencie jej ogólnej oceny.
Zirytowany do niemożliwości rzucił się w stronę stawu by wyciągnąć z niego topiącą się i szarpiącą Ashley.
- Ona… ona próbowała mnie utopić! – zawodziła blondynka.
W innej chwili, Ulysses byłby się nawet gotów zgodzić, ale teraz jego własna irytacja przyćmiewała mu spokojny osąd. Bo prawda, w jego oczach wyglądała tak, że i owszem, Lyssa wepchnęła Ashley do wody, ale Ashley solennie sobie na to wepchnięcie zapracowała.
- Przestań wreszcie ciągle mówić o sobie. Zrobię ci krzywdę lub zatrudnię kogoś, żeby cię skrzywdził. Jeśli jeszcze raz usłyszę z twoich ust ja, mnie, mój i moje – rzucił cicho, łapiąc jasnowłosą za ramiona. – Gdybyś jej nie prowokowała, to wszystko… - pokręcił głową. Z irytacji brakowało mu słów. – To był cholerny wypadek. Zniszczyliście moją randkę. Jestem brudny i mokry. – I wściekły. I wyglądam jak idiota. – I wcale nie lubię śpiewać – kończąc ostatnie zdanie, podniósł się z ziemi a potem ruszył przez pole golfowe w stronę wyjścia.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lyssa Dolohov (2220), Ulysses Rookwood (1605)




Wiadomości w tym wątku
[08.1972] Will a pretty face make it better? - przez Lyssa Dolohov - 22.08.2024, 02:07
RE: [08.1972] Will a pretty face make it better? - przez Ulysses Rookwood - 01.09.2024, 18:55
RE: [08.1972] Will a pretty face make it better? - przez Lyssa Dolohov - 07.09.2024, 04:31
RE: [08.1972] Will a pretty face make it better? - przez Ulysses Rookwood - 27.09.2024, 00:52
RE: [08.1972] Will a pretty face make it better? - przez Lyssa Dolohov - 27.09.2024, 02:15
RE: [08.1972] Will a pretty face make it better? - przez Ulysses Rookwood - 16.12.2024, 03:05
RE: [08.1972] Will a pretty face make it better? - przez Lyssa Dolohov - 17.07.2025, 05:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa