16.12.2024, 03:23 ✶
Atreus już jako dzieciak zarejestrował, że było parę rzeczy, które było warto robić i jednym z nich były komplementy. Nic go to nie kosztowało, a zwrócenie uwagi na coś błahego zwykle nakreślało przyszłą rozmowę w kolorowych barwach. Najlepiej było też skomentować coś, na co odbiorca ma wpływ, albo jeszcze lepiej jeśli było to coś w obrębie jego hobby. Taka Electra była więc idealną ofiarą dla łatwych, lekkich komplementów, szczególnie jeśli chodziło o ubrania, bo przecież była to jej pasja. Czy jakkolwiek to tam chciała sobie nazwać. Ot, modeleczka zawsze chciała wyglądać ładnie, prawda? Wybierała, przebierała, żeby prezentować się jak najlepiej, a on jako wspaniałomyślny i domyślny, niby to przypadkiem dawał jej znać że to zauważył, gdyby ktoś inny zapomniał to zrobić.
- O, widzisz. To znaczy, że masz więcej taktu i godności niż przynajmniej połowa tak zwanych dobrze wychowanych panien z czystokrwistych rodów - prychnął, uśmiechając się przy tym ironicznie, bo wystawienie kogoś do wiatru było bardzo często jakąś ostateczną bronią rozpieszczonych córek. Znaczy jemu to się oczywiście nigdy nie zdarzyło, ale coś tak słyszał od kolegów.
- Nie wiem czego się Icarus spodziewał po pijaku, że tego nie zrobię? - mruknął, troszkę wciąż zniesmaczony całą tą aferą, która się ukręciła w następstwie. Szkoda że nie wiedział, że najgorsze miało dopiero nadejść, bo Basilius z Florence mieli plan, sprytny oczywiście, fabrykować listy które miałyby przyjść do Atreusa od jakichś wielbicielek.
- Nie mam czasu - rzucił lekko, nie pytając jej nawet o dzień, kiedy chcieli to sobie wszystko zaplanować. Z rozleniwieniem sięgnął po paczkę papierosów i wyjął jednego, odpalając go sobie od różdżki. Przez wyraźną chwilę zawahał się, zerkając to na Ellę, to na dłoń w której trzymał puzderko, ale w końcu nie zadał żadnego pytania. - A ten wasz wieczorek singli to jak on ma wyglądać? Jakieś przypadkowe panny, rozwieszone plakaty na Horyzontalnej? Czy po znajomości robicie listę i zapraszacie?
- O, widzisz. To znaczy, że masz więcej taktu i godności niż przynajmniej połowa tak zwanych dobrze wychowanych panien z czystokrwistych rodów - prychnął, uśmiechając się przy tym ironicznie, bo wystawienie kogoś do wiatru było bardzo często jakąś ostateczną bronią rozpieszczonych córek. Znaczy jemu to się oczywiście nigdy nie zdarzyło, ale coś tak słyszał od kolegów.
- Nie wiem czego się Icarus spodziewał po pijaku, że tego nie zrobię? - mruknął, troszkę wciąż zniesmaczony całą tą aferą, która się ukręciła w następstwie. Szkoda że nie wiedział, że najgorsze miało dopiero nadejść, bo Basilius z Florence mieli plan, sprytny oczywiście, fabrykować listy które miałyby przyjść do Atreusa od jakichś wielbicielek.
- Nie mam czasu - rzucił lekko, nie pytając jej nawet o dzień, kiedy chcieli to sobie wszystko zaplanować. Z rozleniwieniem sięgnął po paczkę papierosów i wyjął jednego, odpalając go sobie od różdżki. Przez wyraźną chwilę zawahał się, zerkając to na Ellę, to na dłoń w której trzymał puzderko, ale w końcu nie zadał żadnego pytania. - A ten wasz wieczorek singli to jak on ma wyglądać? Jakieś przypadkowe panny, rozwieszone plakaty na Horyzontalnej? Czy po znajomości robicie listę i zapraszacie?