16.12.2024, 12:54 ✶
- Hmm... mam wrażenie, że możesz nie znać go na tyle dobrze, żeby zauważać te pewne niedociągnięcia. Ale hej, równie dobrze ja mógłbym powiedzieć, że Erik świetnie sobie radzi bez pilnowania, więc to chyba przypadłość rodzinna. W sensie takie niepilnowanie potencjału krewnych - chociaż no Erik... Atreus czasem odnosił wrażenie, że był jakimś specjalnym przypadkiem, zbyt drogocennym na ten świat. Jak on się w nim uchował, to z kolei było niezwykłą zagadką. Orion natomiast stał gdzieś po drugiej stronie tego spektrum, bo według Atreusa jego nieradzenie sobie w życiu wynikało z tego, że był okropnie nudny i nie przeżył wystarczająco wiele. I jego włamywanie się gdziekolwiek z Brenną by tego nie zmieniło, nawet gdyby o tym wiedział.
- Ja sobie czasem myślę, że jej nic nie może złamać. Z resztą, ma to swoje trzecie oko i nic nim nie robi tylko patrzy i niestety, ale sobie tak czasem myślę że jednak jest to jakaś przewaga, móc zerkać w przyszłość, bo aż za często była tam gdzie nie powinna bo psuła dobrą zabawę. No i jeszcze nie osiwiała, więc pewnie przy intensywniejszych doznaniach też by się niewiele zmieniło - bo jeśli do tej pory on nie był wystarczająco wymagający, to wszystko pewnie nadrabiały dyżury w szpitalu. To mogło być tylko leczenie rannych i pokrzywdzonych, ale czasem trafiały tam tak specjalne przypadki, ze ciężko to było wszystko objąć rozumem, a Florence w tym wszystkim zdawała się odnajdywać aż za dobrze. Znaczy z tym swoim pedantycznym zacięciem, zawsze ułożona, poważna, na miejscu.
- Dobra, dobra. Biorę to na siebie jeśli tak się trafi. Znajdziemy ci wtedy nowego - parsknął, przeczesując palcami włosy, by zaraz na nowo nasadzić sobie kapelusz na głowę i poprawić rondo. - Wszystko jedno gdzie - ale mimo wszystko, pochylił się nieco w jej stronę. - No więc, moja droga, mamy nowe widma. Przyglądałem się jednemu typowi i zaprowadził mnie do Kniei, gdzie wyskoczyło takie pokraczne gówno. Miało powyginane kończyny i ten facet zachowywał się, jakby w ogóle na niego nie reagował. Powiedział nawet, że przyprowadził mu dzisiejszego kota. Rozumiesz? Karmił pewnie tymi sierściuchami to straszydło przez dłuższy czas. To wyglądało, jakby w jakiś sposób nowe widmo było w stanie go kontrolować, bo pierwsze co się pojawiło kiedy się je zobaczyło to to przerażenie, a on nic. Niestety nad ranem został znaleziony martwy - wzruszył ramionami, ale zaraz zaczął grzebać po kieszeniach. - Innym razem, parę dni później. Wczoraj znaczy, znowu byłem na Wiśniowej. Było cholernie zimno, nagle spadła temperatura, znalazłem piwnicę, która zdawała się źródłem. Wyskoczyło z niej coś podobnego, też miało łapska, ale wyglądało nieco inaczej niż to sprzed paru dni. Mam zdjęcie - rzucił je na stolik przed nią. I cienki plik złożonych wycinków z gazet. - Spojrzysz na to? Kojarzysz coś?
/co do wycinków, które ukradliśmy od Wkurwionego
- Ja sobie czasem myślę, że jej nic nie może złamać. Z resztą, ma to swoje trzecie oko i nic nim nie robi tylko patrzy i niestety, ale sobie tak czasem myślę że jednak jest to jakaś przewaga, móc zerkać w przyszłość, bo aż za często była tam gdzie nie powinna bo psuła dobrą zabawę. No i jeszcze nie osiwiała, więc pewnie przy intensywniejszych doznaniach też by się niewiele zmieniło - bo jeśli do tej pory on nie był wystarczająco wymagający, to wszystko pewnie nadrabiały dyżury w szpitalu. To mogło być tylko leczenie rannych i pokrzywdzonych, ale czasem trafiały tam tak specjalne przypadki, ze ciężko to było wszystko objąć rozumem, a Florence w tym wszystkim zdawała się odnajdywać aż za dobrze. Znaczy z tym swoim pedantycznym zacięciem, zawsze ułożona, poważna, na miejscu.
- Dobra, dobra. Biorę to na siebie jeśli tak się trafi. Znajdziemy ci wtedy nowego - parsknął, przeczesując palcami włosy, by zaraz na nowo nasadzić sobie kapelusz na głowę i poprawić rondo. - Wszystko jedno gdzie - ale mimo wszystko, pochylił się nieco w jej stronę. - No więc, moja droga, mamy nowe widma. Przyglądałem się jednemu typowi i zaprowadził mnie do Kniei, gdzie wyskoczyło takie pokraczne gówno. Miało powyginane kończyny i ten facet zachowywał się, jakby w ogóle na niego nie reagował. Powiedział nawet, że przyprowadził mu dzisiejszego kota. Rozumiesz? Karmił pewnie tymi sierściuchami to straszydło przez dłuższy czas. To wyglądało, jakby w jakiś sposób nowe widmo było w stanie go kontrolować, bo pierwsze co się pojawiło kiedy się je zobaczyło to to przerażenie, a on nic. Niestety nad ranem został znaleziony martwy - wzruszył ramionami, ale zaraz zaczął grzebać po kieszeniach. - Innym razem, parę dni później. Wczoraj znaczy, znowu byłem na Wiśniowej. Było cholernie zimno, nagle spadła temperatura, znalazłem piwnicę, która zdawała się źródłem. Wyskoczyło z niej coś podobnego, też miało łapska, ale wyglądało nieco inaczej niż to sprzed paru dni. Mam zdjęcie - rzucił je na stolik przed nią. I cienki plik złożonych wycinków z gazet. - Spojrzysz na to? Kojarzysz coś?
/co do wycinków, które ukradliśmy od Wkurwionego