16.12.2024, 14:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.12.2024, 14:21 przez Brenna Longbottom.)
Percepcja, pod edycję
Jeśli szło o nią, nigdy nie uważała Oriona za nudnego – a za uporządkowanego raczej. W oczach Atreusa mogła to być niewybaczalna wada, Brenna jednak między innymi za to lubiła jego brata.
– A może on nie wszystko pokazuje młodszemu bratu? – spytała jednak tylko, trochę przekornie. – Gdzie szuka się nowych braci?
Wszelkie rozbawienie, jakie mogła przez chwilę odczuwać, rozpłynęło się, gdy wspomniał o widmach – co gorsza o kimś, kto karmił jedno z nich kotami, i o kimś, kto trzymał najwyraźniej kolejne w piwnicy. Spojrzała na niego przez moment nie do końca pewna, czy Atreus przypadkiem nie robi sobie jakichś żartów, bo… to brzmiało nieprawdopodobnie i jakim cudem nikt nic nie zauważył?
– Kurwa – podsumowała, sięgając po podsunięte przez niego dokumenty. Omal nie złapała znowu za szklankę, ale ta stety albo niestety była już pusta, Brenna nie mogła więc spłukać tych rewelacji paskudnym alkoholem. – Moim zdaniem te dranie jakoś ewoluują, a przynajmniej się zmieniają – dodała, bo na to zdawało się jej wskazywać to, co ona i Patrick zobaczyli, gdy byli w domu Mildred Found. Karmiły się i… były różne. Niektóre z nich dla Stewarda widoczne w aurach, inne nie, a w jej przypadku widmowidzenie też działało jakoś dziwnie… I zdawały się raczej niematerialne, a Atreus opowiadał teraz o czymś, co brzmiało trochę inaczej do tego, co Brenna zapamiętała.
Przeglądała przez moment papiery, przerzucając kolejne wycinki, a potem odsunęła je z powrotem w jego stronę.
– Rozumiem, że Biuro Aurorów prowadzi jego sprawę? – spytała, stukając palcem w jeden z papierów. – Widmo wybrało sobie wichrzyciela. Mieliśmy trochę anonimowych donosów i różnych problemów, które brały się w Dolinie nie wiadomo skąd. Tak na to patrząc, ten gość celowo robił na złość sąsiadom.
Ale bycie złośliwą szują pozostawało krok niżej od rzucania na pożarcie kotów istotom, które wysyłały z ludzi życie i opanowały Knieję. Dlatego Brenna nagle zrewidowała swoje plany odnośnie tego, by zupełnie trzymać się chwilowo z dala od Doliny Godryka.
Potwory mieszkały nie tylko w lesie.
– Będę się zbierać. Zostajesz czekać na swoją randkę z synami Harpii, czy też spadasz?
Rzut Z 1d100 - 50
Sukces!
Sukces!
Jeśli szło o nią, nigdy nie uważała Oriona za nudnego – a za uporządkowanego raczej. W oczach Atreusa mogła to być niewybaczalna wada, Brenna jednak między innymi za to lubiła jego brata.
– A może on nie wszystko pokazuje młodszemu bratu? – spytała jednak tylko, trochę przekornie. – Gdzie szuka się nowych braci?
Wszelkie rozbawienie, jakie mogła przez chwilę odczuwać, rozpłynęło się, gdy wspomniał o widmach – co gorsza o kimś, kto karmił jedno z nich kotami, i o kimś, kto trzymał najwyraźniej kolejne w piwnicy. Spojrzała na niego przez moment nie do końca pewna, czy Atreus przypadkiem nie robi sobie jakichś żartów, bo… to brzmiało nieprawdopodobnie i jakim cudem nikt nic nie zauważył?
– Kurwa – podsumowała, sięgając po podsunięte przez niego dokumenty. Omal nie złapała znowu za szklankę, ale ta stety albo niestety była już pusta, Brenna nie mogła więc spłukać tych rewelacji paskudnym alkoholem. – Moim zdaniem te dranie jakoś ewoluują, a przynajmniej się zmieniają – dodała, bo na to zdawało się jej wskazywać to, co ona i Patrick zobaczyli, gdy byli w domu Mildred Found. Karmiły się i… były różne. Niektóre z nich dla Stewarda widoczne w aurach, inne nie, a w jej przypadku widmowidzenie też działało jakoś dziwnie… I zdawały się raczej niematerialne, a Atreus opowiadał teraz o czymś, co brzmiało trochę inaczej do tego, co Brenna zapamiętała.
Przeglądała przez moment papiery, przerzucając kolejne wycinki, a potem odsunęła je z powrotem w jego stronę.
– Rozumiem, że Biuro Aurorów prowadzi jego sprawę? – spytała, stukając palcem w jeden z papierów. – Widmo wybrało sobie wichrzyciela. Mieliśmy trochę anonimowych donosów i różnych problemów, które brały się w Dolinie nie wiadomo skąd. Tak na to patrząc, ten gość celowo robił na złość sąsiadom.
Ale bycie złośliwą szują pozostawało krok niżej od rzucania na pożarcie kotów istotom, które wysyłały z ludzi życie i opanowały Knieję. Dlatego Brenna nagle zrewidowała swoje plany odnośnie tego, by zupełnie trzymać się chwilowo z dala od Doliny Godryka.
Potwory mieszkały nie tylko w lesie.
– Będę się zbierać. Zostajesz czekać na swoją randkę z synami Harpii, czy też spadasz?
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.