16.12.2024, 17:07 ✶
Jonathan, rozumiejąc sytuację, po prostu dolał Charlotte trunku i czekał na dalszą reakcją w sprawie zasłyszanych rewelacji.
No cóż... Przynajmniej z ich dwójki prowadził w nie tylko szokowaniu swoim bezbłędnym wyglądem, ale i życiem romantycznym.
– Tak obawiam się, że to może być taka sytuacja i nie mam pojęcia czego możemy spodziewać się kiedy rzeczywiście tutaj przyjedzie – powiedział, czując kolejną falą wyrzutów sumienia, że sprowadził na bliskich potencjalne niebezpieczeństwo. Teraz to i on wziął sobie kieliszek z bursztynowym napojem, nawet jeśli paranoja ostatnich kilku dni, zniechęcała go do zapijania lęków alkoholem na wypadek, gdyby z jakiegoś powodu jego problematyczny wampir postanowiłny nagle wyjść z jego szafy.
Ale hej. Przynajmniej mógł być pewny, że z wielu osób w długwiecznym życiu wampira, to on wygrał bycie jego obiektem obsesyjnych uczuć, a to jednak było jakieś wyróżnienie. Nie to, że coś, ale Lottie pewnie zajęłoby to znacznie więcej czasu.
W odpowiedzi na kolejne pytanie najpierw westchnął ciężko, odstawił nienapoczętą jeszcze szklankę whiskey na stolik kawowy j oparł głowę o oparcie kanapy wzdychając ciężko.
– Nie sądziłem, że dojdzie do takiej sytuacji – wyznał wreszcie, wpatrując się w sufit. – To nie tak, że zachowywał się w ten sposób kiedy... Byliśmy razem. Myślałem, że poprzestanie jedynie na listach, a i one kiedyś mu się znudzą. To nie tak, że deklarował mi wtedy wielkie uczucia, które mogłyby sugerować, że nie odpuści łatwo. Nie sądziłem też, że mógłby zagrozić wam. Poza tym... – Kolejne westchnięcie, tym razem znacznie cięższe od tamtego poprzedniego. – Poza tym na początku nie chciałem o tym rozmawiać, a potem... Sam nie wiem. Ciężko jest nagle powiedzieć o czymś takim, gdy już minęło ileś czasu, ale... Ale gdybym wiedział, że może zagrozić jakoś wam... Dzieciakom. Wiedziałabyś już dawno. Zapewniam cię.
No cóż... Przynajmniej z ich dwójki prowadził w nie tylko szokowaniu swoim bezbłędnym wyglądem, ale i życiem romantycznym.
– Tak obawiam się, że to może być taka sytuacja i nie mam pojęcia czego możemy spodziewać się kiedy rzeczywiście tutaj przyjedzie – powiedział, czując kolejną falą wyrzutów sumienia, że sprowadził na bliskich potencjalne niebezpieczeństwo. Teraz to i on wziął sobie kieliszek z bursztynowym napojem, nawet jeśli paranoja ostatnich kilku dni, zniechęcała go do zapijania lęków alkoholem na wypadek, gdyby z jakiegoś powodu jego problematyczny wampir postanowiłny nagle wyjść z jego szafy.
Ale hej. Przynajmniej mógł być pewny, że z wielu osób w długwiecznym życiu wampira, to on wygrał bycie jego obiektem obsesyjnych uczuć, a to jednak było jakieś wyróżnienie. Nie to, że coś, ale Lottie pewnie zajęłoby to znacznie więcej czasu.
W odpowiedzi na kolejne pytanie najpierw westchnął ciężko, odstawił nienapoczętą jeszcze szklankę whiskey na stolik kawowy j oparł głowę o oparcie kanapy wzdychając ciężko.
– Nie sądziłem, że dojdzie do takiej sytuacji – wyznał wreszcie, wpatrując się w sufit. – To nie tak, że zachowywał się w ten sposób kiedy... Byliśmy razem. Myślałem, że poprzestanie jedynie na listach, a i one kiedyś mu się znudzą. To nie tak, że deklarował mi wtedy wielkie uczucia, które mogłyby sugerować, że nie odpuści łatwo. Nie sądziłem też, że mógłby zagrozić wam. Poza tym... – Kolejne westchnięcie, tym razem znacznie cięższe od tamtego poprzedniego. – Poza tym na początku nie chciałem o tym rozmawiać, a potem... Sam nie wiem. Ciężko jest nagle powiedzieć o czymś takim, gdy już minęło ileś czasu, ale... Ale gdybym wiedział, że może zagrozić jakoś wam... Dzieciakom. Wiedziałabyś już dawno. Zapewniam cię.