Liczyła na to, że nie wzbudzą jakiegoś wielkiego zainteresowania. To mogło nie być im na rękę, wiadomo jednak jak to jest w takich małych społecznościach - gdy pojawiał się ktoś obcy, kto wypytywał o sąsiadów, stukał do drzwi zbyt głośno od razu stawał się zauważalny. Nie miała pojęcia, czy zwrócili na siebie uwagę, póki co trudno jej to było wywnioskować, jednak nikt się tutaj nie pojawił, więc byli w miarę bezpieczni.
Wyczarowała całkiem zgrabne krzaki, cóż, naoglądała się swojego czasu wielu roślin, które może ją jakoś niespecjalnie interesowały, ale lata spędzone u boku osoby, której było to pasją zrobiły swoje. Nie można było nic zarzucić tym roślinom, które pojawiły się przed nimi. Nie była to może jakaś wyszukana kryjówka, ale liczyła na to, że będzie wystarczająca na to, aby spędzić tu najbliższe, nocne godziny. Mrok, który otulił Dolinę był ich sprzymierzeńcem.
Atreus do niej dołączył w tym jakże malowniczym miejscu, nie skomentowała tego, że dym unoszący się nad nimi mógłby zwrócić uwagę na ich kryjówkę. Nie chciała teraz się wymądrzać, bo to mogłoby doprowadzić do sprzeczki, która zapewne zwróciłaby na nich większą uwagę niż ten papierosowy dym. Siedziała więc w zupełnej ciszy wracając mimowolnie pamięcią do tego, co zobaczyli.
Nie było to zwyczajne widmo, najwyraźniej udało im się ewoluować przez te kilka miesięcy od kiedy znalazły się w Kniei. Nie wróżyło to niczego dobrego, kto wie na co właściwie było stać te bestie. Ministerstwo działało bardzo opieszale, nadal chyba nie zrobili nic więcej poza tym, że zabronili wchodzić ludziom do lasu. Ktoś powinien się tym zainteresować na poważnie i nie wiedzieć czemu stwierdziła, że może być do tego idealną kandydatką. Zresztą już wcześniej nieco zasięgała języka na ten temat, lubiła wiedzieć co się dzieje w świecie magicznych istot. Tyle, że te nieco różniły się od bestii na które przyszło jej polować. Nie były materialne, przynajmniej nie do końca, żywiły się ludzką energią. Musiał istnieć jakiś sposób, w jaki można było je zniszczyć, tyle, że jeszcze nie wiedziała jaki. Nekromancja nigdy nie była dziedziną, którąś się jakoś specjalnie interesowała, ale był to chyba odpowiedni moment na to, aby to zrobić. Zresztą jej brat stał się wampirem, też istniał na granicy życia i śmierci, to był tylko kolejny powód przez który powinna sięgnąć po jeszcze więcej ksiąg.
Jakoś udało im się spędzić noc, pod tym drzewem, w krzakach bez niepotrzebnych utrudnień. Nawet ze sobą rozmawiali, może niezbyt wylewnie, ale to była spora odmiana. Cóż, może nawet dało się z nim współpracować... Oczywiście nie miała zamiaru wspomnieć o tym w głos. Powoli zaczeło się rozjaśniać, a Wkurwiony nadal nie wracał do domu.
- Możemy się wrócić i sprawdzić, czy dalej tam siedzi. - Miała mieszane przeczucia, ale cóż, warto było zobaczyć, co się stało z tym mężczyzną. Rozprostowała nogi, które nieco jej zdrętwiały. Nic tu po nich. - Tak, też nie zamierzam tutaj ślęczeć do usranej śmierci, ale warto by było sprawdzić, czy on czegoś nie kombinuje. - Cóż, skąd mogli wiedzieć, czy po tym jak stamtąd odeszli nie przyprowadził swojemu widmu innej kolacji.