- Masz prawo być zła, na mnie, masz prawo czuć, co tylko zechcesz. - Sama nie miała pojęcia, jakie emocje mogą pojawić się w takiej sytuacji. Dosyć długo ukrywała to przed nimi, wiedziała, że to może nieść ze sobą różne reakcje. Nie zamierzała sugerować, jakie uczucia mogły być właściwe. W końcu każde przecież mogły być odpowiednie. Niczego tak naprawdę nie oczekiwała, bo nie miała do tego prawa. To było nowe, zupełnie niespodziewane, mimo wszystko cieszyła się z tego, że było już za nimi. Lżej jej było bez tego ciężaru, który towarzyszył jej przez ostatnie kilka lat życia.
Posała córce ciepłe spojrzenie, uśmiechnęła się przy tym delikatnie. Cóż, dobrze wiedzieć, że uważała swojego tatę za fajnego, tak, to było budujące i mogło przynieść całkiem świetlaną przyszłość. Zresztą wcale nie dziwiła się reakcji Mabel. Samuel wykazywał nią zainteresowanie i poświęcał jej czas nawet wtedy, gdy nie wiedział o tym, że jest jej ojcem. To nie było dla niego problemem, Norka sama była zdziwiona jego podejściem, bo przecież mało kto był w stanie w ten sposób zachowywać się w stosunku do obcego dziecka.
- Nie ma już żadnych tajemnic, inni mogą się dowiedzieć, póki co jeszcze nikt nic nie wie, ale czas najwyższy przekazać im te informacje. - Nie wspominała o Thomasie, z którym rozmawiała w nocy, jakoś tak wyszło, że dowiedział się wcześniej od Mabel, ale było to tylko i wyłącznie dziełem przypadku. Nie zrobiłaby tego świadomie, bo zależało jej na tym, aby zacząć od samych zainteresowanych.
- Jesteśmy rodziną, a niedługo staniemy się ją oficjalnie, tak jak powinno być od samego początku. - Nareszcie wszystko zaczęło sie układać, nawet nie miała żalu o te siedem lat, które zostały im odebrane, czymże one w końcu były przy tej długoletniej przyszłości, która była im pisana.