17.12.2024, 09:38 ✶
– Powiedziałabym, że to może znaczyć jedno z dwojga. Zdjęcie było dla niego ważne i dlatego je zabrał albo ktoś, kto przeszukiwał mieszkanie, chce znaleźć osobę, która była na fotografii – stwierdziła Brenna, marszcząc brwi na komunikat Isaaca. Oczywiście, mogło to też znaczyć, że mężczyzna świeżo kupił ramkę i nie zdążył umieścić w niej żadnego zdjęcia, ale okoliczności sugerowały raczej te mniej wesołe rozwiązania. – Jest trochę późno. Myślę, że nie będą szczęśliwi, jeśli ich obudzimy… – przyznała z wahaniem, a potem przekręciła zasuwę, by zamknąć mieszkanie. Wyglądało na to, że da się tutaj teleportować, nie było więc potrzeby ryzykować, że ktoś ich zobaczy ani zostawiać lokalu otwartego, na pastwę złodziei.
– To nie jest twoja wina. Jeśli postanowił się ukryć, nie ma żadnego sensu, aby robił to przez ciebie. Mógł po prostu napisać, że się rozmyślił. Jeżeli ktoś się tutaj pojawił… to jest wina tylko tej osoby – powiedziała, i poklepała go lekko po ramieniu. Brenna była mistrzynią w obwinianiu się za wszystko, ale już winny w innych dopatrywała się tylko, gdy ta była poważna i ewidentna. A Bagshot nie zrobił nic złego. Może ten wywiad był niebezpieczny, może naraziłby człowieka, którego szukali na niebezpieczeństwo, ale nie zdążył przecież go przeprowadzić.
– Spróbujemy dowiedzieć się więcej od Johnsonów. Może wskażą nam jakiś trop. Jeżeli nie, a on dalej nie wróci, to może uda się już pchnąć tę sprawę w Brygadzie – uspokoiła go. W tej chwili nie mieli ku temu przesłanek, ale jeżeli nie będzie nigdzie pojawiał się dłużej, a Isaac zgłosi, że miał się z nim spotkać i nie może się z nim skontaktować… to powinno być dość, aby przynajmniej przyjąć zgłoszenie zaginięcia. – Nie ma mrocznego znaku ani wielu śladów po walce, a to znaczy przynajmniej, że małe szanse, by dopadli go śmierciożercy. Ale na razie powinniśmy stąd znikać.
– To nie jest twoja wina. Jeśli postanowił się ukryć, nie ma żadnego sensu, aby robił to przez ciebie. Mógł po prostu napisać, że się rozmyślił. Jeżeli ktoś się tutaj pojawił… to jest wina tylko tej osoby – powiedziała, i poklepała go lekko po ramieniu. Brenna była mistrzynią w obwinianiu się za wszystko, ale już winny w innych dopatrywała się tylko, gdy ta była poważna i ewidentna. A Bagshot nie zrobił nic złego. Może ten wywiad był niebezpieczny, może naraziłby człowieka, którego szukali na niebezpieczeństwo, ale nie zdążył przecież go przeprowadzić.
– Spróbujemy dowiedzieć się więcej od Johnsonów. Może wskażą nam jakiś trop. Jeżeli nie, a on dalej nie wróci, to może uda się już pchnąć tę sprawę w Brygadzie – uspokoiła go. W tej chwili nie mieli ku temu przesłanek, ale jeżeli nie będzie nigdzie pojawiał się dłużej, a Isaac zgłosi, że miał się z nim spotkać i nie może się z nim skontaktować… to powinno być dość, aby przynajmniej przyjąć zgłoszenie zaginięcia. – Nie ma mrocznego znaku ani wielu śladów po walce, a to znaczy przynajmniej, że małe szanse, by dopadli go śmierciożercy. Ale na razie powinniśmy stąd znikać.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.