Nora nie miała pojęcia, czym było spowodowane dziwne zachowanie Fergusa, nie dało się bowiem nie zauważyć, że coś zdecydowanie nie grało. Skąd mogła wiedzieć o co chodziło. Miała nadzieję, że jest to chwilowe, może miał gorszy dzień, czy coś, kto go tam właściwie wiedział.
- Najwyraźniej i przede mną Fergus ma jakieś sekrety, musimy to nadrobić. - Chodziło jej w tym przypadku o tą jego uczuciową stronę. Nie otwierał się przed nią zbyt mocno, niby rozmawiali o wszystkim, czuła jednak, że nie zawsze jest z nią w pełni szczery, co było zrozumiałe. Szczególnie, że przecież przez tyle lat nie mieli kontaktu, pewnie potrzebowali trochę czasu, aby otworzyć się przed sobą do końca. Nie widziała w tym nic złego. W końcu zaufanie wymagało pracy.
- Można mu tego pozazdrościć, w końcu nie każdy bywa aż tak bardzo asertywny. - Norka była znana raczej ze swojej naiwności i tego, że ufała wszystkim bardziej niż powinna, taki już miała charakter. Czasem zazdrościła osobom, które potrafiły działać w inny sposób.
- Czasami nawet ja nie wiem, czym kieruje się ten kocur. - Odpowiedziała Fergusowi na komentarz o tym, że w tym wypadku tuńczyk przegrał konkurencję z mizianiem. Nie spodziewała się takiego obrotu sytuacji. - Nie wiem, czy jest możliwy, jestem jednak pewna, że nigdy bym na to nie pozwoliła, Salem jest mój. - Zaśmiała się nawet pod nosem. Wizja kocura biorącego ślub, była dosyć zabawna, chociaż bardziej widziałaby go z jakąś kotką.
Figg była zdziwiona tym, jak szybko Salem dał się omotać Saurielowi, najwyraźniej nie tylko na nią tak działał jego urok, w tym towarzystwie to chyba tylko Ollivander był na niego odporny. Jednak to wszystko nie trwało długo.Wystarczyła chwila, moment, aby Salem zmienił swoje nastawienie. Norka zeskoczyła ze stołka przerażona. Bała się, że kocur może zrobić krzywdę Rookwoodowi. Coś zdecydowanie mu się nie spodobało. Wyciągnęła dłonie, aby wziąć kota na ręce, wiedziała, że jest jedyną osobą, która może go uspokoić. Przytuliła zwierzę mocno do siebie, chciała zapewnić mu uczucie bezpieczeństwa. - Salem, co się dzieje. - Szepnęła mu do ucha, zastanawiało ją skąd właściwie wzięła się taka reakcja.
Przeniosła spojrzenie na Fergusa, pomysł z wyjściem zapalić wydawał się jej być idealny na tę chwilę. - Myślę, że to bardzo dobry pomysł, możecie wyjść na zewnątrz, a ja pogadam z Salemem. - Może trochę za dużo bodźców się dzisiaj pojawiło, kto to właściwie mógł wiedzieć poza samym kotem.