• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[24.08.72] Cuz if you let that MF shenan once, he's gonna shenanigan || A.G & A.G.

[24.08.72] Cuz if you let that MF shenan once, he's gonna shenanigan || A.G & A.G.
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#2
18.12.2024, 09:21  ✶  
Zawsze, kiedy ktoś narzekał na wątpliwą klientelę na Nokturnie, z kpiącą miną proponowała mu, żeby przeszedł się na Podziemne Ścieżki... o ile uda mu się znaleźć na nie wejście. Przy nich czarnomagiczna część magicznego Londynu wydawała się niemal rajem na ziemi, bo w ciasnych, ciemnych korytarzach skrytych pod ziemią, czaiło się niebezpieczeństwo zupełnie innego wymiaru. Senie zawsze kojarzyło się to z przypaloną zupą, którą ktoś doprowadził do takiego stanu że już cała poczerniała, ale zamiast całkiem odparować zmieniała się w ciągnącą, obrzydliwą masę, której zapach oblepiał całe gardło i nos, przyprawiając o mdłości. Podziemne były dokładnie takie; śmierdziały, lepiej było nic na nich nie jeść, a zadawanie się z niewłaściwymi osobnikami pozostawiało trwałe obrażenia. Mówiła już, że śmierdziało? Jej wyczulony nos wilkołaka wcześniej był przyzwyczajony do tego ciężkiego, wilgotnego zapachu popiołu, którym były przesiąknięte tamte uliczki, ale teraz aż zanadto kojarzył się z domem. Z miejscem odległym i niebezpiecznym, gdzie głowy takich nieposłusznych wilczków jak ona, przybijało się do drzwi wejściowych jako ostrzeżenie - w sensie metaforycznym. Ale nie zawsze.

Nokturn był... wygodny. Tutaj nikt nie zadawał zbędnych pytań, zbyt zajęty swoimi nielegalnymi działalnościami czy liczeniem, która kurwa wyjdzie go taniej przy ilości chorób wenerycznych które nosiły (o dziwo zawsze bardziej opłacało się zajść do Kościanego Zamtuza). Jeśli ktoś węszył informacje, mógł je tak samo zyskać jak i stracić - ale dopiero w pobliskim zaułku! Bo mimo wszystko była tutaj jakaś kultura pracy.

Najgorsze było chyba w tym wieczorze to, że padało jak z cebra. Zawsze zastanawiało ją, dlaczego tego typu pogodę nazywano pod psem. A może psią pogodą? A może to w sumie była tylko semantyka, którą nie powinna się przejmować? Niemniej jednak czuła się tym odrobinę urażona, nawet jeśli technicznie co miesiąc szczerzyła nie psie, a wilcze kły. Ale jednemu do drugiego było blisko, a teraz? Krople uderzały rytmicznie o spadziste dachy domów i kamieniczek, które ciągnęły się ku górze wzdłuż Śmiertelnego Nokturnu. Starała się iść tak, żeby omijać kałuże, a przede wszystkim przemykać pod okapami i balkonami, żeby nadmiernie nie napadało jej na głowę, nawet jeśli już wyglądała trochę jak zmokła suka, kiedy ciemne włosy lepiły się w strąkach do czoła. Skórzana kurtka którą miała na sobie była krótka i bez kaptura, a różdżka schowana głęboko, nawet jeśli może za jej pomocą mogłaby uchronić się od nadmiernej wilgoci.

Nokturn miał to do siebie, że nawet jeśli nie sprawiało się problemów i pilnowało własnego nosa, to kłopoty odnajdowały cię same. I właśnie w nosie był chyba w tym momencie pies (hehe) pogrzebany, bo ciężko było go oszukać. Były takie zapachy, które wżerały się w pamięć i zostawały z człowiekiem na dłużej. Niosły ze sobą wspominania, ale niekoniecznie te które ciągnęły się kawalkadą obrazów, a raczej skłębionych emocji. Zapach miał nutę słodyczy, podbijającą metaliczny parasol, który ją przykrywał, jakby oba te wątki zamknięte były w nierozerwalnym uścisku. Kluczyły w nierozerwalnym tańcu życia i śmierci, gdzie jednakowoż charakterystyczna dla nich czerwień symbolizowała życie i jego upływ. Tego chyba zawsze bała się najbardziej, że tym razem krew nie będzie tylko poobijanymi pięściami czy naderwanymi od przemiany paznokciami, a czymś o wiele bardziej turpistycznym.

Krok w tył. Tam gdzie zapach wydawał się jej silniejszy. A może jej się tylko wydawało? Deszcz miał to do siebie, że przyćmiewał zapachy, bełtajac je swoją wilgotnością w jedną, trudną do rozróżnienia masę. Ale...
- Przepraszam - rzuciła skonsternowana, kiedy kolejny krok i nieobecny wzrok sprawiły, że plecy natrafiły na opór. Odwróciła się, przyglądając zakapturzonej postaci, ale nie bała się, że to właśnie źródło całego problemu. Czymkolwiek pachniał, nie była to krew. - Przepraszam, miałam tylko wrażenie, że ktoś tutaj kogoś w okolicy zabija.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (543), Asena Greyback (597)




Wiadomości w tym wątku
[24.08.72] Cuz if you let that MF shenan once, he's gonna shenanigan || A.G & A.G. - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 26.11.2024, 03:49
RE: [24.08.72] Cuz if you let that MF shenan once, he's gonna shenanigan || A.G & A.G. - przez Asena Greyback - 18.12.2024, 09:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa