19.12.2024, 04:21 ✶
- Ej, ej to nie tak! Nie bierz mnie pod włos, wiesz, że ci ufam - powiedział niezadowolony, że tak sprawnie obróciła kota ogonem i wychodził na tego złego, jak do tego doszło? Nie miał pojęcia, ale przecież nie mógł tak tego zostawić, taka nie była prawda. Prawdą było to, że Nora miłą taką rękę do roślin, że absolutnie wierzył w to, że jeśli faktycznie nie umie im rozkazywać to zapewne już niedługo się nauczy.
- Zdecydowanie, co ma być to będzie! A jak już będzie to nie ma takich rzeczy z którymi byśmy sobie nie poradzili - stwierdził z szerokim uśmiechem, wtedy w połowie sierpnia jeszcze nie wiedział jak bardzo się mylił co do swojego osądu i jak wbrew pozorom los potrafi być nie tylko paskudny ale i przewrotny. A już zdecydowanie potrafi rzucać pod nogi takie kłody, że żadne pokłady optymizmu tutaj nie pomogą, zresztą te jego były przecież tylko tak na pokaz.
- No mam nadzieję, że nie, jest zdecydowanie nie w moim typie! - odezwał się oburzony i wpatrywał się w to niewielkie drzewko, co to ledwo od ziemi wyrosło, bardzo uporczywie do czasu, aż nie wróciła do niego siostra. Wówczas to dopiero odwrócił wzrok.
- No sama zobacz, pewnie zaraz znowu się poruszy - tylko nic takiego się nie wydarzyło. Sadzonka trzymała się tak nieruchomo jak wszelkie inne.
To co jednak mogło zwrócić uwagę Nory to fakt, że zdecydowanie nie było to drzewo, ani pasujące do pobliskiego lasu, ani też do okolicznej fauny. Zdecydowanie wyróżniało się swoimi smukłymi gałązkami i nielicznymi liścikami, które absolutnie nie pasowały do drzewostanu spotykanego zarówno w niemagicznej, jak i magicznej Wielkiej Brytanii, jakby ktoś tutaj specjalnie zasadził to drzewo. Jednak nie poruszało się ono ani trochę, tak jak mówił Thomas.
- No co jest, teraz się wstydzisz ruszyć? - mruknął próbując zmusić sadzonkę do ruchu poprzez szturchanie jej paluchem, co oczywiście nie zdało efektu żadnego.
- Zdecydowanie, co ma być to będzie! A jak już będzie to nie ma takich rzeczy z którymi byśmy sobie nie poradzili - stwierdził z szerokim uśmiechem, wtedy w połowie sierpnia jeszcze nie wiedział jak bardzo się mylił co do swojego osądu i jak wbrew pozorom los potrafi być nie tylko paskudny ale i przewrotny. A już zdecydowanie potrafi rzucać pod nogi takie kłody, że żadne pokłady optymizmu tutaj nie pomogą, zresztą te jego były przecież tylko tak na pokaz.
- No mam nadzieję, że nie, jest zdecydowanie nie w moim typie! - odezwał się oburzony i wpatrywał się w to niewielkie drzewko, co to ledwo od ziemi wyrosło, bardzo uporczywie do czasu, aż nie wróciła do niego siostra. Wówczas to dopiero odwrócił wzrok.
- No sama zobacz, pewnie zaraz znowu się poruszy - tylko nic takiego się nie wydarzyło. Sadzonka trzymała się tak nieruchomo jak wszelkie inne.
To co jednak mogło zwrócić uwagę Nory to fakt, że zdecydowanie nie było to drzewo, ani pasujące do pobliskiego lasu, ani też do okolicznej fauny. Zdecydowanie wyróżniało się swoimi smukłymi gałązkami i nielicznymi liścikami, które absolutnie nie pasowały do drzewostanu spotykanego zarówno w niemagicznej, jak i magicznej Wielkiej Brytanii, jakby ktoś tutaj specjalnie zasadził to drzewo. Jednak nie poruszało się ono ani trochę, tak jak mówił Thomas.
- No co jest, teraz się wstydzisz ruszyć? - mruknął próbując zmusić sadzonkę do ruchu poprzez szturchanie jej paluchem, co oczywiście nie zdało efektu żadnego.