20.12.2024, 04:38 ✶
- Może gdyby byli, to my nie musielibyśmy by tutaj teraz być - mruknął pod nosem, ale nie wiedzieli tego na pewno. Kto wie jak by się to wszystko potoczyło, jednak wiedział dlaczego nike się tu nie pojawił z Brygady, nie mieli ku temu powodu, czemu mieliby badać śmierć dwóch mugoli. Bez sensu zatem było snuć takie "co by było gdyby:, szkoda tylko czasu i energii na to.
Zasępił się, bo miała dużo racji w tym co przekazywała, ale zdecydowanie mu coś w tym nie pasowało. Postać Crystal pojawiała się niemal przy każdym utonięciu, poza tym pierwszym. Z każdym innym była jakoś powiązana, czyż nie? Jej siostra, znała Milesów... Co jeśli za tym kryła się jakaś mroczna historia? Pokręcił głową, to nie była akcja jak w jednym z kryminałów, gdzie wiedziona morderczym instynktem i chęcią ukrycia poprzednich zbrodni zabiła kolejne ofiary, prawda? Nie byłaby na tyle bezczelna aby zmylić ich całkowicie, zresztą wątpił żeby zdołała oszukać Brennę, co do tego, że jest niewinna.
- Zdecydowanie, to już za głęboko siedzi w głowie, żeby tak porzucić bo o po prostu mieli pecha - potwierdził i odczekał, aż wykona ona swoje zwiady. Samemu też rozglądał się po tej części jeziora, jednak cieżko było cokolwiek znaleźć, bo też szukał wszystkiego i niczego szczególnego.
- Zdecydowanie, jeszcze tego brakuje, żebyśmy musieli się szukać nawzajem pod wodą - pozbył się butów, oraz swojej kurtki i koszuli, wygodniej mu będzie pływać bez nie pałętającej mu się na ramionach. Sięgnął do swej torby i wyciągnął długą, cienką linkę.
- Ale na wszelki wypadek - powiedział i jedne koniec zawiązał wokół nadgarstka jednej z dłoni Brenny, a drugi wokół swojego u lewej dłoni. - Dziesięć metrów, w sam raz pod wodą, a dam nam nieco więcej pewności, ze się nie zgubimy - dodał zadowolony, że miał coś takiego przy sobie. Głupi a może dobry nawyk noszenia przy sobie niezliczonej ilości szpargałów, bo nigdy nie wiadomo co przyda się do rozbrajania pułapek. Wyciągając jeszcze swoją różdżkę, żeby rzucić na siebie zaklęcie bąblogłowegoi nim zanurzą się pod wodą. Zresztą ten szczególny patyk, zaraz będzie mu potrzebny pod wodą, chociażby do tego, aby móc rozświetlać sobie okolice, przecież na dnie jeziora nie było podwodnych latarnii.
Zasępił się, bo miała dużo racji w tym co przekazywała, ale zdecydowanie mu coś w tym nie pasowało. Postać Crystal pojawiała się niemal przy każdym utonięciu, poza tym pierwszym. Z każdym innym była jakoś powiązana, czyż nie? Jej siostra, znała Milesów... Co jeśli za tym kryła się jakaś mroczna historia? Pokręcił głową, to nie była akcja jak w jednym z kryminałów, gdzie wiedziona morderczym instynktem i chęcią ukrycia poprzednich zbrodni zabiła kolejne ofiary, prawda? Nie byłaby na tyle bezczelna aby zmylić ich całkowicie, zresztą wątpił żeby zdołała oszukać Brennę, co do tego, że jest niewinna.
- Zdecydowanie, to już za głęboko siedzi w głowie, żeby tak porzucić bo o po prostu mieli pecha - potwierdził i odczekał, aż wykona ona swoje zwiady. Samemu też rozglądał się po tej części jeziora, jednak cieżko było cokolwiek znaleźć, bo też szukał wszystkiego i niczego szczególnego.
- Zdecydowanie, jeszcze tego brakuje, żebyśmy musieli się szukać nawzajem pod wodą - pozbył się butów, oraz swojej kurtki i koszuli, wygodniej mu będzie pływać bez nie pałętającej mu się na ramionach. Sięgnął do swej torby i wyciągnął długą, cienką linkę.
- Ale na wszelki wypadek - powiedział i jedne koniec zawiązał wokół nadgarstka jednej z dłoni Brenny, a drugi wokół swojego u lewej dłoni. - Dziesięć metrów, w sam raz pod wodą, a dam nam nieco więcej pewności, ze się nie zgubimy - dodał zadowolony, że miał coś takiego przy sobie. Głupi a może dobry nawyk noszenia przy sobie niezliczonej ilości szpargałów, bo nigdy nie wiadomo co przyda się do rozbrajania pułapek. Wyciągając jeszcze swoją różdżkę, żeby rzucić na siebie zaklęcie bąblogłowegoi nim zanurzą się pod wodą. Zresztą ten szczególny patyk, zaraz będzie mu potrzebny pod wodą, chociażby do tego, aby móc rozświetlać sobie okolice, przecież na dnie jeziora nie było podwodnych latarnii.