Odpowiedź na list Raphaeli Avery
30.08.72
Raphaelo,
oczywiście, że możesz – i nie martw się zwłoką, w tej chwili najważniejsze jest, abyś doszła do siebie. Cieszę się, że Twoi rodzice o wszystko zadbali i udało się skonsultować z klątwołamaczami. Wybacz moją nadgorliwość – czasem w takich sytuacjach łatwo zapomnieć o drobiazgach i chciałam się upewnić, że tu nic takiego się nie zdarzy.
Proszę, nie pisz, że to przez to, że nie umiałaś zadbać sama o siebie. Nie jesteś w żaden sposób winna temu, co się tam stało, a ja mogę tylko żałować, że przyszłam do namiotu dopiero, kiedy brat przekazał mi, że mogłaś wyłączyć barierę. Z pewnością jeszcze nie raz zachwycisz wszystkich na występach brytyjskich artystów – chociaż w czasach, w jakich żyjemy, być może warto, abyś poćwiczyła magię i zaopatrzyła się w lusterko dwukierunkowe, ot na wszelki wypadek. Winę jednak ponosi wyłącznie człowiek, który Cię zaatakował.
Obawiam się, że tę sprawę powierzono komuś innemu, nie mogę więc rozwiać Twoich wątpliwości, a zakładam, że wkrótce z Brygady Twoja rodzina otrzyma oficjalną informację. Jeśli chodzi o mnie, przyznaję, że bardzo chciałabym, aby winni zostali schwytani, staram się więc przeanalizować wszystko, co przychodzi mi do głowy, na razie jednak nie mam żadnych konkretów. Słyszałam już też, że Muzie zależy na dyskrecji, staram się więc nie zrobić niczego, co mogłoby zwrócić uwagę na Ciebie i na tę napaść.
Jestem pewna, że rodzina chce dla Ciebie jak najlepiej i niewątpliwie musisz dojść do siebie, chociaż mam nadzieję, że wkrótce pozwolą Ci się gdzieś wybrać – zamknięcie w domu na całe tygodnie na pewno nikomu nie służy. Gdybym mogła Ci w jakikolwiek sposób pomóc, skontaktuj się ze mną, proszę.
Pozdrowienia
Brenna
Do listu dołączono bukiet margaretek.Raphaelo,
oczywiście, że możesz – i nie martw się zwłoką, w tej chwili najważniejsze jest, abyś doszła do siebie. Cieszę się, że Twoi rodzice o wszystko zadbali i udało się skonsultować z klątwołamaczami. Wybacz moją nadgorliwość – czasem w takich sytuacjach łatwo zapomnieć o drobiazgach i chciałam się upewnić, że tu nic takiego się nie zdarzy.
Proszę, nie pisz, że to przez to, że nie umiałaś zadbać sama o siebie. Nie jesteś w żaden sposób winna temu, co się tam stało, a ja mogę tylko żałować, że przyszłam do namiotu dopiero, kiedy brat przekazał mi, że mogłaś wyłączyć barierę. Z pewnością jeszcze nie raz zachwycisz wszystkich na występach brytyjskich artystów – chociaż w czasach, w jakich żyjemy, być może warto, abyś poćwiczyła magię i zaopatrzyła się w lusterko dwukierunkowe, ot na wszelki wypadek. Winę jednak ponosi wyłącznie człowiek, który Cię zaatakował.
Obawiam się, że tę sprawę powierzono komuś innemu, nie mogę więc rozwiać Twoich wątpliwości, a zakładam, że wkrótce z Brygady Twoja rodzina otrzyma oficjalną informację. Jeśli chodzi o mnie, przyznaję, że bardzo chciałabym, aby winni zostali schwytani, staram się więc przeanalizować wszystko, co przychodzi mi do głowy, na razie jednak nie mam żadnych konkretów. Słyszałam już też, że Muzie zależy na dyskrecji, staram się więc nie zrobić niczego, co mogłoby zwrócić uwagę na Ciebie i na tę napaść.
Jestem pewna, że rodzina chce dla Ciebie jak najlepiej i niewątpliwie musisz dojść do siebie, chociaż mam nadzieję, że wkrótce pozwolą Ci się gdzieś wybrać – zamknięcie w domu na całe tygodnie na pewno nikomu nie służy. Gdybym mogła Ci w jakikolwiek sposób pomóc, skontaktuj się ze mną, proszę.
Pozdrowienia
Brenna
Oznaczam jako odczytane. Brak reakcji na list. Fabuła w toku.
@Brenna Longbottom
@Brenna Longbottom
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.