20.12.2024, 17:40 ✶
-Dobrze już dobrze rozumiem, zostawimy te książki, zresztą to nie jest tak, że potrzebujemy dużo miejsca na jakieś nowe, więc na razie mogą zostać - nie musiała go zbyt długo namawiać, bo w sumie to miała rację. Bez tych wszystkich ksiąg, gdyby się ich pozbyli, to nagle biblioteka nie byłaby już biblioteką, znaczy byłaby tylko z nazwy, bo mieliby raczej pełno pustych regałów z marną perspektywą, że uda im się je zapełnić. Lepiej będzie "podmieniać" zbiory niż je tworzyć od podstaw.
- Spokojnie, nie będą aż tak skomplikowane, nie chcemy przecież spędzać potem pół dnia nad otwieraniem jednego schowka, prawda? - zapytał dobrze wiedząc o czym mówi, pamięta jak montował na swoim kufrze zabezpieczenie przed Mabel, aby czasem nie pakowała swoich dziecięcych rączek w jego niebezpieczny zbiory. Potem sam miał kilka razy problemy i szybciej już było całkowicie zniszczyć to zabezpieczenie niż je otwierać.
Zadowolony odetchnął kiedy udało mu się wstać zanim zakręciło go w nosie jeszcze bardziej i zaczął kichać jak szalony, na szczęście wystarczyło tylko potrzeć nos palcem, aby powstrzymać się przed tym.
- Nie wiem jak boli zranienie mieczem, ale nie jestem skory do porównywania co boli bardziej - perspektywa bycia krojonym czy przebijanym mieczem nie była na tyle kusząca aby chciał sprawdzać te teorię, że słowo rani bardziej od miecza. Otrzepał się z kurzu, który unosił się wokół niego niczym mgła nad wzgórzami w wczesnojesienny poranek. Zajęty otrzepywaniem się nie zwrócił uwagi na zegar.
- Przynajmniej zdejmowanie ich w celu wyczyszczenia - mruknął pod nosem patrząc krytycznie na leżące na ziemi tomy. Zamierzał je za pomocą magii ponownie poukładać na półkach, dlatego też sięgnął po różdżkę.
Translokacja na księgi
- Spokojnie, nie będą aż tak skomplikowane, nie chcemy przecież spędzać potem pół dnia nad otwieraniem jednego schowka, prawda? - zapytał dobrze wiedząc o czym mówi, pamięta jak montował na swoim kufrze zabezpieczenie przed Mabel, aby czasem nie pakowała swoich dziecięcych rączek w jego niebezpieczny zbiory. Potem sam miał kilka razy problemy i szybciej już było całkowicie zniszczyć to zabezpieczenie niż je otwierać.
Zadowolony odetchnął kiedy udało mu się wstać zanim zakręciło go w nosie jeszcze bardziej i zaczął kichać jak szalony, na szczęście wystarczyło tylko potrzeć nos palcem, aby powstrzymać się przed tym.
- Nie wiem jak boli zranienie mieczem, ale nie jestem skory do porównywania co boli bardziej - perspektywa bycia krojonym czy przebijanym mieczem nie była na tyle kusząca aby chciał sprawdzać te teorię, że słowo rani bardziej od miecza. Otrzepał się z kurzu, który unosił się wokół niego niczym mgła nad wzgórzami w wczesnojesienny poranek. Zajęty otrzepywaniem się nie zwrócił uwagi na zegar.
- Przynajmniej zdejmowanie ich w celu wyczyszczenia - mruknął pod nosem patrząc krytycznie na leżące na ziemi tomy. Zamierzał je za pomocą magii ponownie poukładać na półkach, dlatego też sięgnął po różdżkę.
Translokacja na księgi
Rzut Z 1d100 - 58
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 55
Sukces!
Sukces!