21.12.2024, 23:46 ✶
Sentymenty były niezwykłą rzeczą. Wypieramy się przywiązania do rzeczy materialnych, bo przecież relacje mają większe znaczenie, ale potem przywiązujemy się do ulubionej filiżanki, bo otrzymaliśmy ją od tej bliskiej osoby. Rzecz zaczyna być kojarzona z człowiekiem, a w końcu odkrywamy, że wręcz ją utożsamiamy. Nadajemy temu przedmiotowi większe znaczenie, bo zaczyna tkwić w nim emocjonalność, skojarzenia, obrazy. Widzimy, jak ta osoba piła z tego kubka ulubioną kawę, chociaż wcale jej tu z nami nie ma. Filiżanek można kupić tysiące i rzeczywiście niewiele one znaczą kiedy zestawiamy ją z... Na przykład z tym, że bliska osoba zemdlała, albo może być ścigana przez groźną nekromantkę.
Zacisnął palce na jej dłoni, splótł ich palce razem, spoglądając na to ckliwe połączenie. Dyskomfor zimna był swoją drogą - większym komfortem było to, że czuł ją przy sobie. Całą i zdrową, mimo tego, że rzeczywiście nie mogli mówić o wesołym urlopie zagranicą.
- Konsultowałem to z lekarzem. - Normy... Nie był pewien, czy wszystko zawsze dało się wyjaśnić - dało, na pewno, to było kwestią czasu, wiedzy, badań. Czas był tu newralgiczny. Normy nam uciekały, a wiedzy brakowało, żeby wszystko dopowiedzieć. - Nie jestem chory. Czasami czuję za dużo i wtedy mnie odłącza. - Dobrze, że nic takiego nie miało miejsca w Windermere. Z drugiej strony w takich sytuacjach nigdy nie miał takiej bieganiny myśli i bezradności jak chociażby tu i teraz. Nie do tego stopnia. Musiałby się nad tym zastanowić, a nie był pewien, czy był gotów na taką konfrontację z lustrem.
- Chyba... Zdecyduję się na nią. - Był temu bardzo przeciwny z miesiąc temu, ale wiele się od tamtej pory zmieniło. Miał coraz mniejszą kontrolę nawet nad własnym ciałem, a na karku czuł ciągle oddech chłopca na posyłki od Dante. - Ostatnio spławiłem ojca, ale to chyba nie ma sensu. - To, czyli unikanie takiej pomocy. Będzie musiał to mocno rozważyć. - To bardzo długi proces. Tworzenie tej bestii. - Gdyby to miało wpłynąć na jej zastanowienie nad tym tematem... Zastanawiał się, czy zdołałaby nad nim zapanować, ale szybko stwierdził, że tak - jeśli tylko otrzyma instruktaż. - Myślałaś o tym... Myślałaś o tym, żeby ją zabić? - Zadał w końcu to sakralne pytanie, które obiło się o ciszę jego umysłu jak modlitwa w kościele ponad głowami ludzi.
Zacisnął palce na jej dłoni, splótł ich palce razem, spoglądając na to ckliwe połączenie. Dyskomfor zimna był swoją drogą - większym komfortem było to, że czuł ją przy sobie. Całą i zdrową, mimo tego, że rzeczywiście nie mogli mówić o wesołym urlopie zagranicą.
- Konsultowałem to z lekarzem. - Normy... Nie był pewien, czy wszystko zawsze dało się wyjaśnić - dało, na pewno, to było kwestią czasu, wiedzy, badań. Czas był tu newralgiczny. Normy nam uciekały, a wiedzy brakowało, żeby wszystko dopowiedzieć. - Nie jestem chory. Czasami czuję za dużo i wtedy mnie odłącza. - Dobrze, że nic takiego nie miało miejsca w Windermere. Z drugiej strony w takich sytuacjach nigdy nie miał takiej bieganiny myśli i bezradności jak chociażby tu i teraz. Nie do tego stopnia. Musiałby się nad tym zastanowić, a nie był pewien, czy był gotów na taką konfrontację z lustrem.
- Chyba... Zdecyduję się na nią. - Był temu bardzo przeciwny z miesiąc temu, ale wiele się od tamtej pory zmieniło. Miał coraz mniejszą kontrolę nawet nad własnym ciałem, a na karku czuł ciągle oddech chłopca na posyłki od Dante. - Ostatnio spławiłem ojca, ale to chyba nie ma sensu. - To, czyli unikanie takiej pomocy. Będzie musiał to mocno rozważyć. - To bardzo długi proces. Tworzenie tej bestii. - Gdyby to miało wpłynąć na jej zastanowienie nad tym tematem... Zastanawiał się, czy zdołałaby nad nim zapanować, ale szybko stwierdził, że tak - jeśli tylko otrzyma instruktaż. - Myślałaś o tym... Myślałaś o tym, żeby ją zabić? - Zadał w końcu to sakralne pytanie, które obiło się o ciszę jego umysłu jak modlitwa w kościele ponad głowami ludzi.