22.12.2024, 00:03 ✶
Przechylił lekko głowę z delikatnym uśmiechem, myśląc o tym, że Florence by się jej zgodziła, że jest głupi. Stąd to zaprzeczenie - całkiem zgrabne, całkiem ładne. Chciał się z nim zgodzić, bo przecież - czy naprawdę był głupi? Łatwo odpowiedzieć na pytanie oczywiste - głupców siali jak żyto na polu. Machnięciem ręki powstawały setki. Laurent nie był geniuszem, ale to nie czyniło go głupcem. Głupcem czyniła go mieszanka zaniżonej samooceny z narcyzmem i to, jak łatwo było mu uwierzyć we własne porażki nawet tam, gdzie wina leżała wyłącznie w rękach Losu. Nie wszystko mogliśmy kontrolować. Nie wszystko będziemy mogli kontrolować. W tym płynnym biegu myśli odpowiedź nie padła. Za to spoglądał na nią z wdzięcznością, bo odpowiadał sobie w myślach.
- Pewnie to wyznacznik wspkmnaknego przytłoczenia - nawet pokusił się na ten niewinny żart w tej sprawie, to nawiązanie do poprzedniej wymiany zdań - ale próbowałaś już zagłębiać się w te wizje? Widziałaś naszą rodzinę w tym? Albo próbowałaś dojrzeć? - Temat wróżenia był dla niego ciekaw, a jasnowidzenie było niesamowite. Tylko jak wyjaśnić ślepcowi, jak wyglądają kolory? Laurent miał bardzo bogatą wyobraźnię i otwarty umysł, ale tak jak Florence nigdy do końca nie zrozumie zewu morza, tak on nigdy do końca nie zrozumie wizji, które ją nękały, albo tych, po które sama sięgała. Zacisnął palce mocniej na sztućcach, na chwilę przestał jeść. - Myślałaś o tym, żeby napisać do Vakela Dolohova? - Sławny celebryta pewnie gotów to wykorzystać na swoją korzyść, ALE z drugiej strony... - Skoro wiemy to, dlaczego nie spróbować tego ujawnić? Zastraszyć ich? - Zaszczuta bestia potrafi się zachowywać o wiele bardziej nieprzewidywalnie, ale czy to sprawia, że trzeba jej ulegać? Nie. Trzeba niektóre stworzenia złamać, żeby widziało, kto jest tutaj panem.
- Będzie mi teraz pewnie trudno. - Uśmiechnął się nieco krzywo, odkładając sztućce. - Dziękuję, że mi o tym powiedziałaś... Mam prośbę. - Malutką. Chociaż może wielką zważywszy na fakt, że wizję już miała dotyczącą przyszłości. - Czy możesz spojrzeć w przyszłość przede mną? - Nigdy jej o to dotąd nie prosił. Teraz tego potrzebował. - Czy możesz spojrzeć... Co zrobi teraz Dante? - Nie chciał jej w to mieszać bardziej niż już była zaangażowana. Spoglądał na nią bardzo uważnie. - I czy rzeczywiście New Forest będzie bezpieczne..?
- Pewnie to wyznacznik wspkmnaknego przytłoczenia - nawet pokusił się na ten niewinny żart w tej sprawie, to nawiązanie do poprzedniej wymiany zdań - ale próbowałaś już zagłębiać się w te wizje? Widziałaś naszą rodzinę w tym? Albo próbowałaś dojrzeć? - Temat wróżenia był dla niego ciekaw, a jasnowidzenie było niesamowite. Tylko jak wyjaśnić ślepcowi, jak wyglądają kolory? Laurent miał bardzo bogatą wyobraźnię i otwarty umysł, ale tak jak Florence nigdy do końca nie zrozumie zewu morza, tak on nigdy do końca nie zrozumie wizji, które ją nękały, albo tych, po które sama sięgała. Zacisnął palce mocniej na sztućcach, na chwilę przestał jeść. - Myślałaś o tym, żeby napisać do Vakela Dolohova? - Sławny celebryta pewnie gotów to wykorzystać na swoją korzyść, ALE z drugiej strony... - Skoro wiemy to, dlaczego nie spróbować tego ujawnić? Zastraszyć ich? - Zaszczuta bestia potrafi się zachowywać o wiele bardziej nieprzewidywalnie, ale czy to sprawia, że trzeba jej ulegać? Nie. Trzeba niektóre stworzenia złamać, żeby widziało, kto jest tutaj panem.
- Będzie mi teraz pewnie trudno. - Uśmiechnął się nieco krzywo, odkładając sztućce. - Dziękuję, że mi o tym powiedziałaś... Mam prośbę. - Malutką. Chociaż może wielką zważywszy na fakt, że wizję już miała dotyczącą przyszłości. - Czy możesz spojrzeć w przyszłość przede mną? - Nigdy jej o to dotąd nie prosił. Teraz tego potrzebował. - Czy możesz spojrzeć... Co zrobi teraz Dante? - Nie chciał jej w to mieszać bardziej niż już była zaangażowana. Spoglądał na nią bardzo uważnie. - I czy rzeczywiście New Forest będzie bezpieczne..?