• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[27.08.1972] Who took the bait?

[27.08.1972] Who took the bait?
prodigal daughter
I knew one day I'd have to watch powerful men burn the world down
I just didn't expect them to be
such losers
wiek
31
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
landlord, ex-auror
Wysoka na 175cm, jasnowłosa zjawa. Jest niezwykle szczupła, wręcz na granicy chorobliwości; lekko zapadnięte policzki ukrywa dobrze dobranym makijażem, którego nieodłączną częścią są usta pomalowane czerwoną szminką. Włosy ma proste i długie, sięgające lędźwi, zwykle nosi je rozpuszczone. Zawsze bardzo elegancko ubrana, najczęściej w stonowane barwy - nie jest zwolenniczką jaskrawych odcieni i mieszania kolorów. Nie lubi też przepychu; widać, że nie szczędzi pieniędzy na dobrej jakości ubiór, lecz nie obwiesza się biżuterią i tym podobnym. Porusza się bardzo zgrabnie, ale pewnie. Zawsze patrzy ludziom prosto w oczy podczas rozmowy, mając przy tym ciemne, przenikliwe spojrzenie. Zwykle mówi w bardzo spokojnym, niskim, nieco zachrypniętym tonie. Ma bardzo przejrzysty akcent, wyraźnie wymawia słowa, po sposobie mowy słychać, że to ktoś z dobrego domu, ktoś świetnie wykształcony.

Eden Lestrange
#3
22.12.2024, 02:30  ✶  
Zatrzymała się w progu sklepu, stając w na wpół otwartych drzwiach, choć zawieszony obok nich dzwonek zdążył obwieścić przybycie nowych klientów. Zawahała się po usłyszeniu, że to może jednak nie być chwila.
- Bertie. Mam dokładnie piętnaście minut cierpliwości do zaoferowania. Nie więcej, ale może być mniej. Do ciebie należy decyzja, jak chcesz ten czas wykorzystać - obwieściła, biorąc przed tym głęboki wdech. Bezczelna była, biorąc pod uwagę, że spotkali się tutaj na jej życzenie.

Następnie weszła do sklepu, czując, jak atmosfera miejsca przytłacza ją od pierwszej chwili. Pachniało tu metalem, drewnem i czymś nieokreślonym, co zapewne doceniliby wędkarze, ale dla niej było jedynie dziwne, obce i odstręczające. Rzędy wędek ustawione w idealnym porządku zdawały się wręcz drwić z jej obecności - jakby sama przestrzeń próbowała jej przypomnieć, że kompletnie tu nie pasuje.
Rozejrzała się, nie bardzo wiedząc, na czym skupić wzrok. Każdy przedmiot wydawał się taki sam, równie niepotrzebny i bezsensowny w jej świecie. Nie potrafiła sobie wyobrazić, jak ktoś mógłby czerpać radość z przesiadywania nad wodą z tym dziwacznym kijem w dłoniach. Może to był sposób, by uciec od wszystkiego - od myśli, problemów, ludzi. Ale dla Eden to nie miało znaczenia. Sama wolała stanąć naprzeciw problemów, a nie zanurzać je w jeziorze. Co najwyżej mogła je zamieść pod dywan.

- Nie zaskoczę cię - odparła błyskawicznie, postanawiając Botta zawieść. Stanęła przed nim, wykonując wokół własnej osoby zamaszysty ruch rękoma, jakby chciała się mu zaprezentować w pełnej krasie. Twarz dalej jednak miała taką, jakby ją właśnie z krzyża zdjęli. - Czy wyglądam jak ktoś, kto kiedykolwiek z własnej woli przebywał w pobliżu żywej ryby? - Zapytała, choć czysto retorycznie. Najbliższe spotkanie tego typu miała patrząc przez szybę akwarium w jednym z salonów w Wiltshire. 

Jej spojrzenie powędrowało w stronę półek, ale równie dobrze mogła patrzeć na starożytny tekst w języku runicznym - nic nie miało sensu. Każda wędka była dla niej taka sama. Czuła irytację na samą siebie, na swoją niewiedzę i na to, że musiała prosić o pomoc kogoś, kogo wolałaby unikać.
- Mogę być kompletnym laikiem w kwestii rybołówstwa, Bertie, ale nie jestem upośledzona. Wiem, że kolor nie ma żadnego wpływu - syknęła, zupełnie nie łapiąc, że to miał być żart. Była zbyt zirytowana. Zacisnęła usta, próbując nie myśleć o swojej zazdrości wobec Botta. Wiedziała, że to dziecinne, ale widok, jak Bertie z taką łatwością porusza się w tym świecie - i w świecie Alastora - jedynie ją rozdrażniał. Zamiast niej, to on znał wszystkie szczegóły, które wolałaby poznać sama. - Wybierz po prostu najlepszy model, a ja zapłacę. Cena nie gra roli. -

Wzięła głęboki oddech i skupiła się na celu. To nie miało znaczenia. Liczył się efekt - zadowolenie Alka. Przypomniała sobie wyraz twarzy Alastora, kiedy opowiadał o wyprawach nad jezioro. W tych chwilach wydawał się bardziej sobą, jakby spokój wędkarstwa pomagał mu zrzucić maskę, którą zwykle nosił. Może to dlatego wybrała właśnie wędkę - nie dlatego, że był to idealny prezent, ale dlatego, że miała nadzieję dać mu coś, co pozwoli mu na moment odetchnąć. Jeśli wędkę wybierze Bertie, a nie ona, trudno. Ważne, by była odpowiednia. Ważne, by on był zadowolony.
Eden odwróciła wzrok, pozwalając sobie na moment ciszy, zanim znów spojrzała na rzędy wędek i czekała, aż ten dzień wreszcie się skończy.


I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show

~♦~
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bertie Bott (814), Eden Lestrange (1011)




Wiadomości w tym wątku
[27.08.1972] Who took the bait? - przez Eden Lestrange - 22.08.2024, 22:19
RE: [27.08.1972] Who took the bait? - przez Bertie Bott - 17.10.2024, 19:21
RE: [27.08.1972] Who took the bait? - przez Eden Lestrange - 22.12.2024, 02:30
RE: [27.08.1972] Who took the bait? - przez Bertie Bott - 15.07.2025, 17:49

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa