23.12.2024, 04:25 ✶
Nigdy nie wątpiła, że każde z nich odbębniło swoją dolę, jeśli chodziło o nadużycia ze strony ich ojca, bo Fenris sprawnie wykorzystywał każdą okazję, by pchać do przodu swoje badania, nawet jeśli w rzeczywistości stał w miejscu i kręcił się w kółko. Scylla była dla niego ślepym zaułkiem, jednak jego najstarsza córka napatrzyła się na wystarczająco dużo eliksirów, które wtłaczał w najmłodszą ze swoich pociech. Wystarczająco dużo maści, mieszanek i magii. To, że Scylla wyszła z tego tylko dziwna, było niepojęte, biorąc pod uwagę że miała utrudniony start przez swoje trzecie oko, które uwrażliwiało ja dodatkowo na świat.
Ona i Maddox? Cała reszta? Asena zawsze uważała, że to przez to przeszli nie było tak niesprawiedliwe jak doświadczenia siostry, jednak w żaden sposób nie ujmowała bólu reszcie swojego rodzeństwa. Wszyscy cierpieli, dzień po dniu, w jakiejś nadziei że to wszystko miało sens, a może że świat wyglądał tak dla każdego. Moment w którym Fenris popełnił błąd, to wysłanie swoich dzieciaków do Hogwartu. Przynajmniej jej pozwoliło to zachłysnąć się tą odrobiną wolności, a momenty kiedy nie czuła na sobie czujnego spojrzenia ojca, były najlepszymi w jej życiu. I tak bardzo chciała, żeby cała reszta też to dostrzegła. Żeby uświadomili sobie, że życie na Podziemnych Ścieżkach z ojcem nie miało sensu. Że jego wielka fascynacja nie była równie wielką miłością.
Kiedy pakowała walizki, miała plan. A kiedy Maddox chciał jej przeszkodzić, był zła że próbował stawać na drodze jej małe krucjacie przeciwko ojcu, która miała na celu wyciagnięcie reszty rodzeństwa z jego łap. Ale jak to w życiu bywa, rzuca ono czasem pod nogi zbyt wiele wyzwań i jedyne co Asenie się udało, to otrzymać na resztę życia palące poczucie winy, że zawiodła i porzuciła swoją rodzinę.
Z jednej strony rozumiała, czemu jej brat był zawsze tak na nią zły. Sama by przecież była, ale z drugiej strony... z drugiej strony wciąż było w niej to samo, co zmusiło ją do zabrania się z domu rodzinnego. Nauczyła się uśmiechać i wytrzymywać to, co przynosiło życie, ale w pewnych momentach ten wyraz zmienił się, na szczerzenie zębów w iście wilczym wyrazie.
Uśmiechnęła się do niego kpiąco, kiedy skończył swoje pierdolenie, wieńcząc je prostym uderzeniem. Nie bronił się przed nim, palcami przejeżdżając tylko po rozognionej skórze. Gdyby nie to, że był tak ślepym żołnierzykiem, pewnie powiedziałaby mu, że jest taki sam jak ojciec.
- I tu cię boli, prawda? Że jesteśmy tacy sami, a ja siedzę tutaj, na górze, a ty musisz pełzać po rynsztoku magicznych dzielnic... - podniosła na niego spojrzenie zielonkawych oczu, wpatrując się w niego przez moment, spojrzeniem chłodnym i trochę zanadto przypominającym ich ojca.
Powinna mu teraz wejść jakoś poręcznie do głowy i powiedzieć, żeby spierdalał, skoro nie rozumiał jak się do niego mówiło po ludzki, ale niestety - brzydziła się tym, biorąc pod uwagę z jaką namiętnością Fenris prał innym ludziom głowy. Dlatego się na niego rzuciła. Złapała go za fraki, chcąc rzucić go na najbliższą ścianę i do niej docisnąć.
- Wiesz, nie mogę zliczyć tych wszystkich momentów, kiedy tatuś tak mocno cię kochał i podziwiał, kiedy postanowił mi powiedzieć, jak żałosną podróbką mnie jesteś, ale przynajmniej posłusznym jak nikt inny. Myślisz, że gdyby poprosił cię, żebyś przy całej Sforze wyszczekał alfabet dupą to dałbyś radę, czy biorąc pod uwagę krótką edukację doszedłbyś tylko do połowy?
na ścianę psie :/
Ona i Maddox? Cała reszta? Asena zawsze uważała, że to przez to przeszli nie było tak niesprawiedliwe jak doświadczenia siostry, jednak w żaden sposób nie ujmowała bólu reszcie swojego rodzeństwa. Wszyscy cierpieli, dzień po dniu, w jakiejś nadziei że to wszystko miało sens, a może że świat wyglądał tak dla każdego. Moment w którym Fenris popełnił błąd, to wysłanie swoich dzieciaków do Hogwartu. Przynajmniej jej pozwoliło to zachłysnąć się tą odrobiną wolności, a momenty kiedy nie czuła na sobie czujnego spojrzenia ojca, były najlepszymi w jej życiu. I tak bardzo chciała, żeby cała reszta też to dostrzegła. Żeby uświadomili sobie, że życie na Podziemnych Ścieżkach z ojcem nie miało sensu. Że jego wielka fascynacja nie była równie wielką miłością.
Kiedy pakowała walizki, miała plan. A kiedy Maddox chciał jej przeszkodzić, był zła że próbował stawać na drodze jej małe krucjacie przeciwko ojcu, która miała na celu wyciagnięcie reszty rodzeństwa z jego łap. Ale jak to w życiu bywa, rzuca ono czasem pod nogi zbyt wiele wyzwań i jedyne co Asenie się udało, to otrzymać na resztę życia palące poczucie winy, że zawiodła i porzuciła swoją rodzinę.
Z jednej strony rozumiała, czemu jej brat był zawsze tak na nią zły. Sama by przecież była, ale z drugiej strony... z drugiej strony wciąż było w niej to samo, co zmusiło ją do zabrania się z domu rodzinnego. Nauczyła się uśmiechać i wytrzymywać to, co przynosiło życie, ale w pewnych momentach ten wyraz zmienił się, na szczerzenie zębów w iście wilczym wyrazie.
Uśmiechnęła się do niego kpiąco, kiedy skończył swoje pierdolenie, wieńcząc je prostym uderzeniem. Nie bronił się przed nim, palcami przejeżdżając tylko po rozognionej skórze. Gdyby nie to, że był tak ślepym żołnierzykiem, pewnie powiedziałaby mu, że jest taki sam jak ojciec.
- I tu cię boli, prawda? Że jesteśmy tacy sami, a ja siedzę tutaj, na górze, a ty musisz pełzać po rynsztoku magicznych dzielnic... - podniosła na niego spojrzenie zielonkawych oczu, wpatrując się w niego przez moment, spojrzeniem chłodnym i trochę zanadto przypominającym ich ojca.
Powinna mu teraz wejść jakoś poręcznie do głowy i powiedzieć, żeby spierdalał, skoro nie rozumiał jak się do niego mówiło po ludzki, ale niestety - brzydziła się tym, biorąc pod uwagę z jaką namiętnością Fenris prał innym ludziom głowy. Dlatego się na niego rzuciła. Złapała go za fraki, chcąc rzucić go na najbliższą ścianę i do niej docisnąć.
- Wiesz, nie mogę zliczyć tych wszystkich momentów, kiedy tatuś tak mocno cię kochał i podziwiał, kiedy postanowił mi powiedzieć, jak żałosną podróbką mnie jesteś, ale przynajmniej posłusznym jak nikt inny. Myślisz, że gdyby poprosił cię, żebyś przy całej Sforze wyszczekał alfabet dupą to dałbyś radę, czy biorąc pod uwagę krótką edukację doszedłbyś tylko do połowy?
na ścianę psie :/
Rzut PO 1d100 - 51
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 55
Sukces!
Sukces!