24.12.2024, 04:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.12.2024, 04:15 przez Theo Kelly.)
Nie powiedział nic na słowa otuchy wypowiedziane przez Jonathana - bardzo chciał w to wierzyć, ale przecież żadne z nich nie wiedziało co przyniesie przyszłość. Tylko nie zamierzał się za bardzo tym zamartwiać, po prostu dołoży swoich starań aby ich nie zawieść - chociaż tyle mógł zrobić i było w jego mocy. Jak choćby na przykład teraz, przykładając się do nauki oklumencji.
Dziwne poczucie władzy, jakby nagle jego umysł stał się lekki i jasny, jakby ciążący nad nim chmury zostały rozwiane. Uśmiechnął się słysząc pochwałę z ust Selwyna, a nawet widać było, ze delikatny róż wpłynął na policzki Theo. Otworzył szeroko oczy patrząc na Jonathana - chciał mu to wszystko wyjaśnić, opowiedzieć o swoi obserwacjach. Już otwierał usta, kiedy nagle poczuł w głowie ponownie ten ucisk, zmuszenie go do wykonania jakiejś czynności, której wcale nie chciał wykonać. Dlaczego miał skakać, czy on był królikiem?
Rzut na obronę - jako, że to retro odejmuje jedną kropkę.
Ugiął już nogi, kiedy znowu udało mu się odpędzić rozkazujący głos. Poczuł przyjemny chłód i mury, które "zbudował" wokół swojego umysłu oddzieliły go od tego przymusu - dlatego tak utkwił w dziwnej pozie. Nie to przysiad, ni to kucanie, zamierzał się wybić w górę, ale jakby w połowie się rozmyślił i tak już został.
- Nic, absolutnie - powiedział wracając do poprzedniego zaklęcia, jakby zbywając to, że właśnie został zaatakowany podstępnie bez ostrzeżenia. - Znaczy czułem spokój, jakbym siedział otoczony bezpieczną barierą i nic nie mogło mnie dosięgnąć - w tej chwili czuł podekscytowanie tym stanem pustki jak to wstępnie określił w myślach.
Dziwne poczucie władzy, jakby nagle jego umysł stał się lekki i jasny, jakby ciążący nad nim chmury zostały rozwiane. Uśmiechnął się słysząc pochwałę z ust Selwyna, a nawet widać było, ze delikatny róż wpłynął na policzki Theo. Otworzył szeroko oczy patrząc na Jonathana - chciał mu to wszystko wyjaśnić, opowiedzieć o swoi obserwacjach. Już otwierał usta, kiedy nagle poczuł w głowie ponownie ten ucisk, zmuszenie go do wykonania jakiejś czynności, której wcale nie chciał wykonać. Dlaczego miał skakać, czy on był królikiem?
Rzut na obronę - jako, że to retro odejmuje jedną kropkę.
Rzut N 1d100 - 18
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 98
Sukces!
Sukces!
Ugiął już nogi, kiedy znowu udało mu się odpędzić rozkazujący głos. Poczuł przyjemny chłód i mury, które "zbudował" wokół swojego umysłu oddzieliły go od tego przymusu - dlatego tak utkwił w dziwnej pozie. Nie to przysiad, ni to kucanie, zamierzał się wybić w górę, ale jakby w połowie się rozmyślił i tak już został.
- Nic, absolutnie - powiedział wracając do poprzedniego zaklęcia, jakby zbywając to, że właśnie został zaatakowany podstępnie bez ostrzeżenia. - Znaczy czułem spokój, jakbym siedział otoczony bezpieczną barierą i nic nie mogło mnie dosięgnąć - w tej chwili czuł podekscytowanie tym stanem pustki jak to wstępnie określił w myślach.