24.12.2024, 05:48 ✶
Theo nie był osobnikiem, który nie potrafił okazywać cierpliwości, jednak czasami i on potrzebował mieć coś na tu i teraz. Dlatego też, kiedy zdał sobie sprawę, że brakuje mu kilku książek i znajdują się one w bibliotece, to nie widział innego wyjścia jak po prostu opuścić pokój wspólny i ruszyć do biblioteki. Może i późna poraź nie sprzyjała chodzeniu po zamku, ale przecież nie mógł ot tak odpuścić tego - nie mógłby zasnąć, gdyby nie poznał wszystkich odpowiedzi na swoje pytania.
Zdał też sobie sprawę, że przez naukę zapomniał udać się na kolację i żołądek domagał się w tym momencie swojej daniny. Kolejny plus przynależności do Hufflepuffu - ich pokój wspólny był bardzo blisko kuchni. Tylko nie mógł się teraz rozpraszać, jedząc nie zajdzie daleko w stronę biblioteki, a wolał uniknąć wykrycia. Postanowił, że to w drodze powrotnej odwiedzi domowe skrzaty aby poprosić je o coś do jedzenia.
Pochłonięty w swoich myślach na temat tego jakich ksiąg potrzebuje, aby uzupełnić swoją wiedzę o niezbędne odpowiedzi nie zauważył, że z naprzeciwka ktoś nadchodzi i dopiero zderzenie wyrwało go z jego własnego świata.
- Oh! - wydobył z siebie zaskoczony tym nagły bliskim spotkaniem i zogniskował swoje spojrzenie na drugiej osobie. Zmarszczył brwi widząc przed sobą nikogo innego jak Electrę, ale co o takiej porze robiła tu Gryfonka? Przetarł sobie ramię, bardziej machinalnie niż z jakiejś faktycznej wyrządzonej mu krzywdy. - Co to znaczy "tylko ty"?! - oburzył w odruchu, może powinien się jednak obrazić za ten "atak", ale to nie było w jego stylu. Dlatego też odpowiedział na jej pytanie.
- Nic mi się nie stało. A tobie? Jesteś cała? - zapytał przypatrując się jej uważnie. - Co robisz tu tak późno? - zapytał jeszcze uprzejmie rozglądając się i nasłuchując czy czasem nie zbliża się jakiś nauczyciel, albo perfekt patrolujący korytarze po ciszy nocnej. Tylko mu tego by brakowało, aby natknął się na kogoś kto może mu wlepić szlabana za szwendanie się nocą po zamku, a jeszcze na dobre nie oddalił się od pokoju wspólnego.
Zdał też sobie sprawę, że przez naukę zapomniał udać się na kolację i żołądek domagał się w tym momencie swojej daniny. Kolejny plus przynależności do Hufflepuffu - ich pokój wspólny był bardzo blisko kuchni. Tylko nie mógł się teraz rozpraszać, jedząc nie zajdzie daleko w stronę biblioteki, a wolał uniknąć wykrycia. Postanowił, że to w drodze powrotnej odwiedzi domowe skrzaty aby poprosić je o coś do jedzenia.
Pochłonięty w swoich myślach na temat tego jakich ksiąg potrzebuje, aby uzupełnić swoją wiedzę o niezbędne odpowiedzi nie zauważył, że z naprzeciwka ktoś nadchodzi i dopiero zderzenie wyrwało go z jego własnego świata.
- Oh! - wydobył z siebie zaskoczony tym nagły bliskim spotkaniem i zogniskował swoje spojrzenie na drugiej osobie. Zmarszczył brwi widząc przed sobą nikogo innego jak Electrę, ale co o takiej porze robiła tu Gryfonka? Przetarł sobie ramię, bardziej machinalnie niż z jakiejś faktycznej wyrządzonej mu krzywdy. - Co to znaczy "tylko ty"?! - oburzył w odruchu, może powinien się jednak obrazić za ten "atak", ale to nie było w jego stylu. Dlatego też odpowiedział na jej pytanie.
- Nic mi się nie stało. A tobie? Jesteś cała? - zapytał przypatrując się jej uważnie. - Co robisz tu tak późno? - zapytał jeszcze uprzejmie rozglądając się i nasłuchując czy czasem nie zbliża się jakiś nauczyciel, albo perfekt patrolujący korytarze po ciszy nocnej. Tylko mu tego by brakowało, aby natknął się na kogoś kto może mu wlepić szlabana za szwendanie się nocą po zamku, a jeszcze na dobre nie oddalił się od pokoju wspólnego.