• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius

[05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius
Bloody brilliant
Soft idiot, a sappy motherfucker, a sentimental bastard if you will
wiek
33
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Wysoki, bo 192 centymetry wzrostu, postawny, dobrze zbudowany mężczyzna. Czarnowłosy. Niebieskooki. Ma częściową heterochromię w lewym oku - plamę brązu u góry tęczówki. Na jego twarzy można dostrzec kilka blizn. Jedna z nich biegnie wzdłuż lewego policzka, lekko zniekształcając jego rysy, co nadaje mu surowy wygląd, mimo to drobne zmarszczki w kącikach oczu zdradzają, że często się uśmiecha lub śmieje. Inna blizna, mniejsza, znajduje się na czole. Ma liczne pieprzyki na całym ciele. Elegancko ubrany. Zadbany. Bardzo dobrze się prezentuje.

Cornelius Lestrange
#6
26.12.2024, 01:56  ✶  

Nie był w stanie myśleć trzeźwo, ból po stracie żony, wciąż wyciskał z niego ostatnie resztki energii. Żal, złość i beznadzieja splatały się w nim w jedną wielką pętlę, która nie dawała mu spokoju. Przyjaciele, którzy kiedyś byli obok, zniknęli. Jakby ich relacje stały się nieistotne w obliczu śmierci, bo mieli własne problemy, ironicznie, częściowo związane z tym samym szambem, które odebrało mu Amandę. Zamiast być w tym razem, rozeszli się, każde w swoją stronę, a tak się złożyło, że on nie musiał daleko iść, bo zamknął się we własnym mieszkaniu. W tym momencie, nie zamierzał pytać Geraldine, które z nich miało podobny komfort.

Zamknął oczy, próbując stłumić natłok myśli. Czuł, jak eliksiry powoli zaczynają działać, ale nie przynosiły mu spokoju. Zamiast tego, wywoływały lawinę wspomnień, które wydawały się nie mieć końca. Geraldine stała tam, kilka kroków dalej, wydawała mu się dziwnie inna, bo niepewna, czego nigdy u niej nie wyłapał - to do niej nie pasowało - z rogogonem w rękach, ale Cornelius nie miał ochoty na dziecięce zabawy w podchody, na udawanie, że wszystko jest w porządku.

Po utracie żony nie potrafił się podnieść, Amanda była dla niego nie tylko ukochaną, ale także światłem, które oświetlało jego codzienność. Teraz, z każdym dniem, to światło gasło, a on sam zamieniał się w cień, który unikał kontaktu z innymi, w tym z tymi, którzy kiedyś byli mu bliscy, ale relacja powinna działać w obie strony, sowy latały w oba kierunki, tyle, że nie w tym przypadku. Przyjaciele, którzy go otaczali, zniknęli, a on, nie zdobywając się na walkę, postanowił zamknąć się w sobie, znieczulając ból eliksirami, które miały go choć na chwilę uwolnić od cierpienia. Nie tylko Geraldine i Ambroise, a niemal wszyscy inni odsunęli się, jakby jego ból był zaraźliwy. Może był? Czuł się zdradzony i osamotniony, a to jeszcze bardziej pogłębiało jego uczucie beznadziejności. Jasne, mieli swoje problemy, rozstali się, nie byli już dłużej ze sobą po wielu latach, to było dla nich trudne, pewnie szczególnie dla Geraldine, dla której musiało być szokiem. Nie chciał być egoistą, ale z każdym dniem coraz trudniej było mu znaleźć w sobie odrobinę empatii. Zamiast tego skupił się na swoim odurzeniu, na odczuwaniu tej fałszywej ulgi, którą dawały eliksiry. Próbował jechać na fali zapomnienia, choć wiedział, że nie ma ucieczki.

Kiedy Geraldine wreszcie odwiedziła go po wielu tygodniach milczenia, przez moment, Cornelius był zaskoczony, teraz zaczął robić się zły. Nie wiedział, czego się spodziewać. Jego myśli były chaotyczne, a uczucia skrajne. Z jednej strony czuł, że miała obowiązek być przy nim, kiedy Amanda odeszła, ale z drugiej strony wiedział, że sama przeżywała dramat związany z rozstaniem z Ambroisem. Kimś, kto był jego najlepszym przyjacielem, a teraz był również kolejnym dowodem na to, jak bardzo życie potrafiło być okrutne. Geraldine stała tam, niepewna, jak się zachować. Cornelius widział, że starała się znaleźć słowa, które mogłyby złagodzić ich sytuację, ale on nie miał ochoty na ich wymianę. Nie czuł się gotowy na rozmowę, na żadne pytania. Jak mógł jej wybaczyć, że nie była przy nim, gdy najbardziej tego potrzebował? Chciał powiedzieć: „Czemu nie przyszłaś wcześniej?”, ale zamiast tego milczał, bo nie był aż takim egoistą. Ich świat się rozpadł, a ona wciąż usiłowała odnaleźć sens w tym, co się wydarzyło.

- Co masz na myśli? - Spytał z neutralnym tonem głosu. Gdyby tylko wiedziała, co czuł, gdy każdy odszedł, gdy on wciąż był w tym samym miejscu, w którym zostawiła go śmierć Amandy. Cornelius wiedział, że musiał jakoś znaleźć wspólny język z rodzicami chrzestnymi swojego dziecka, ale w tym momencie wydawało mu się to niemożliwe. Nikt nie znał jego bólu, a on nie chciał, by ktokolwiek próbował go zrozumieć. Eliksiry dawały mu chwilowe wytchnienie, ale prawda była taka, że czuł się bardziej samotny niż kiedykolwiek.

Spojrzał na nią, gdy mówiła, ale nie potrafił odwzajemnić tego spojrzenia, które Geraldine mu posyłała. Uciekał wzrokiem w bok, nie chcąc widzieć jej twarzy, nie chcąc myśleć o tym, co mogłoby być, gdyby nie śmierć Amandy. W jego myślach krążyły wspomnienia, które teraz były dla niego jak ostrze, wbijające się w serce. Nie chciał jej mówić, że nie chciał słyszeć bzdur o tym, że trzymała się w obliczu ostatnich wydarzeń, szczególnie, że oboje wiedzieli, że było inaczej, bo sam czuł się jak wrak, że nie potrafił się pozbierać, że życie bez Amandy było tylko wegetowaniem w cieniu jej wspomnień, że powinni trzymać się razem, a wszyscy dawali ciała. Ani tego, że pojawiła się nagle po długim czasie nieobecności, więc najmniejszym, co mogła zrobić było bycie szczerą, bo on nie miał ochoty na żadne konwenanse, mimo, że byli w nich wychowani.

Bujda, a nie wychowani, bo, gdyby szanowali konwenanse, nie doszłoby do tego, że przyjaciele, którzy kiedyś stanowili jego wsparcie, teraz odeszli. Odwrócili się od niego, jakby jego ból był zbyt ciężki, by go dźwigać. Zastanawiał się, co właściwie miała mu do powiedzenia.  Mimo, że wiedział, że również ona przeżywała dramat po rozstaniu z Ambroisem, nie potrafił wzbudzić w sobie wiele empatii, czuł jedynie gniew. Dlaczego nie była przy nim, gdy najbardziej tego potrzebował? Jak mogła zignorować jego cierpienie, koncentrując się na własnych problemach, a potem pojawić się, mówiąc o byle czym? Praca? W jego głowie ta myśl wydawała się absurdalna. Jak mógłby wrócić do normalności, kiedy wszystko, co znał, legło w gruzach?

- Nie wróciłem do pracy. - Odpowiedział, w końcu pozwalając, by gniew i smutek wybrzmiały w jego słowach. - Nie potrafię, nie chcę, nie mam siły. Dlaczego przyszłaś? - Spytał nagle, bez ostrzeżenia. - Jeśli to wyrzuty sumienia, to nie musisz ich mieć. Nie jesteś jedyna. - W jego głosie brzmiała gorycz, a nie chęć zrozumienia. Myślał o Ambroise, o tym, jak go zdradził, odwracając się od niego w najciemniejszym momencie jego życia. Owszem, ona była porzucona, ale on był w zupełnie innym miejscu. Cornelius, odurzony eliksirami, wpatrywał się w ścianę, jakby tam mógł znaleźć sens w tym, co go spotkało.

- Cóż, skoro Fabiana nie ma, to chyba nie musisz zostawać tutaj zbyt długo. - Powiedział, a w jego tonie brzmiała nuta rozczarowania. - Wiesz, jak to jest... Nie udawajmy, że wszystko jest w porządku. Jeśli chcesz, możemy się napić. To przynajmniej sprawi, że na chwilę zapomnimy o tym całym bagnie. - Złość w jego głosie była wyczuwalna, tak samo jak cynizm i pogodzenie się z prawdą. - Nie wiem, czy jeszcze się przyjaźnimy, Geraldine, więc bądź szczera. Po prostu nie rozumiem, dlaczego wszyscy mnie porzucają, w tym ty, a potem przychodzą z wyrzutami sumienia, czy innym powodem, zachowując się nienaturalnie. Rozumiem, że chcesz być miła, ale… - Przerwał, zaciągając się powietrzem. - Możemy nie udawać, że wszystko jest w porządku. Bo nie jest, prawda? Tak, nic nie jest w porządku. Nie było cię, to jest fakt, miałaś swoje sprawy, swoje własne dramaty, więc umówmy się, że ja to rozumiem, przyjmuję to do wiadomości. Możemy napić się albo uznać, że spełniłaś powinność, Fabian ucieszy się z rogogona, ja uznam, że tu byłaś, to twój wybór. - Jego głos, drżący i pełen goryczy, przerwał milczenie, gdy spojrzał na Geraldine, a jego jasnoniebieskie oczy, chociaż zamglone, zdawały się przenikać ją na wskroś. W jego głosie brzmiała nuta goryczy, a słowa, które wypowiedział, były jak zimny podmuch wiatru w opustoszałych ruinach zamku, który runął, jakby stali na skraju upadłego królestwa, a nie w londyńskim mieszkaniu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cornelius Lestrange (9967), Geraldine Greengrass-Yaxley (7584)




Wiadomości w tym wątku
[05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.12.2024, 12:46
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 23.12.2024, 23:21
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 24.12.2024, 01:55
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 24.12.2024, 11:52
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.12.2024, 00:45
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 26.12.2024, 01:56
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 31.12.2024, 02:15
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 02.01.2025, 13:41
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.01.2025, 22:34
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 03.01.2025, 16:21
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 04.01.2025, 23:43
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 17.01.2025, 17:18
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.01.2025, 20:17
RE: [05.1971] new reality | Geraldine & Cornelius - przez Cornelius Lestrange - 26.01.2025, 13:22

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa